Chore nerki nie czekają. My też nie
Chore nerki nie czekają. My też nie
Description
W takich chwilach nie zastanawiasz się długo...
Patrząc na podopiecznych, liczysz fundusze, analizujesz "czy damy radę", ale gdy pada diagnoza, zostaje tylko jedno pytanie: czy zdążymy?
Gdy usłyszałyśmy diagnozę dwóch naszych tymczasowych kocurków, wiedziałyśmy jedno - musimy się skupić i o nich zawalczyć. Tu liczy się czas. Badania, leki, konsultacje, dalsze leczenie - to wszystko ruszyło natychmiast. Zrobiłyśmy wszystko, co było konieczne, by ustabilizować ich stan. Diego i Tony są z nami, są bezpieczni... Ale przed nami długa, kosztowna droga. I dziś nie damy rady iść nią same.
Nie miałyśmy czasu do stracenia. Liczył się każdy dzień. A przy chorobie nerek, czas bywa bezlitosny.
Diego - jeszcze niedawno jego wyniki krwi wyglądały podobnie do tych sprzed kilku miesięcy. "Może to chwilowe", tak myślałyśmy. Ale Diego mówił do nas inaczej. Ciszej i smutniej. Coraz bardziej zaniedbane futerko, brak radości na nasz widok, brak chęci zabawy... Jakby coś zgasło.
Podczas USG, okazało się, że jedna nerka już nie pracuje. Mocz przepływał, ale to właśnie ta nerka była źródłem bólu. Cichego, przewlekłego bólu, którego kot nie potrafi pokazać wprost. Szybko zapadła decyzja - trudna, ryzykowna i kosztowna. O operacji usunięcia nerki. To była jedyna szansa na życie bez bólu. Na szansę, by Diego znów mógł po prostu... być kotem. Druga opcja, eutanazja, której nie chciałyśmy brać pod uwagę.
Tony - drugi kocurek, który trafił do nas końcem roku. Udało się go zabezpieczyć tuż przed falą mocnych śnieżyc. Kocurek, mimo swoich ogromnych gabarytów, był bardzo słaby. Podczas rutynowego znieczulenia do kastracji, zaczęły wypadać mu zęby - jeden po drugim. Wiedziałyśmy, że to kolejny kot, który będzie wymagał szczególnej uwagi. Wyniki krwi i moczu nie pozostawiały złudzeń, niewydolność nerek. To choroba, która odbiera więcej niż widać na pierwszy rzut oka.
Jako dom tymczasowy, bierzemy na siebie odpowiedzialność za te ciche dramaty. Za decyzje, które trzeba podjąć natychmiast. Za rachunki, które przychodzą później. Za koty, które bez pomocy nie mają żadnych szans.
Dziś, prosimy o wsparcie nas w tej walce. My dajemy opiekę, czas i całe serce, pokrywamy część kosztów, ale przy takiej liczbie podopiecznych nie jesteśmy w stanie udźwignąć tego same.
Diego i Tony sami nie poproszą... a tak bardzo chcą żyć.

nerka Diego:



















Edit: 11.03.2026



edit 23.03
Wrzucam kolejny paragon za badania Tonyego.









edit 8.07.26



Fant nr 51
Fant nr 2
Fant nr 12 - etui