Description
Pomożesz mi ją uratować?
Ona tak bardzo chce żyć i być tulona przez człowieka...
Mam 10 swoich kotów ale każdy kto mnie choć trochę zna, wie że nigdy nie odmawiam pomocy kotom. Łapie, zawożę na zabiegi sterylizacji/kastracji, leczę gdy kot tego wymaga, często jestem domem tymczasowym, szukam domów w których będą kochane i szanowane. I tak pewnego czerwcowego dnia na moim wyświetlaczu telefonu pojawiła się Ona.
Lila, ok 2-letnia kotka, która po zabiegu sterylizacji miała wrócić w miejsce bytowania. Kotka o cudnych oczach i niesamowitym charakterze zwróciła moją uwagę. Bo gdzie niby miała wrócić? Na ulicę? Na wieś? Mimo 10 swoich kotów, 4 na domu tymczasowym zapadła decyzja- biorę ją!
Plan był prosty testy fiv/felv, szczepienie, odrobaczenie i szukamy dla niej domu. Chyba jednak była zbyt pospolita i niewidoczna dla innych bo dom się nie znalazł, tylko dla mnie była i nadal jest wyjątkowa.
Po 3 tygodniach Lilcia zaczęła się gorzej czuć, spadł apetyt, pojawiła się gorączka i wymioty. Tego samego dnia trafiliśmy do gabinetu weterynaryjnego i rozpoczęła się diagnostyka. Pierwsza diagnoza padła na wirusa lecz mimo wdrożonych leków i codziennych kroplówek nie było żadnej poprawy. Po 2 dniach padło w gabinecie podejrzenie którego żaden „ Kociarz” nigdy nie chce nawet usłyszeć. Niestety badanie USG i rozszerzone badania krwi potwierdziły tą koszmarną diagnozę....zapalenie otrzewnej.
Był płacz, ogarniającą niemoc, wiele telefonów do znajomych „kociarzy” i pytanie „ Dlaczego właśnie ją to spotkało?”
Teraz już wiem, że nie bez powodu pojawiła się na mojej drodze, los dał jej szanse na życie!
Ten smutek nie mógł trwać długo bo musiałam podjąć decyzję czy żegnam się z Lilą i dam jej odejść w gabinecie czy rozpoczynam kosztowną 84- dniową walkę o jej życie. Jej spojrzenie pełne ufności podjęło decyzję za mnie- Leczymy!
Lila otrzymała już pierwsze dawki bardzo kosztownego leku który musi przyjmować codziennie o tej samej porze przez 84 dni. Już po 2 dniach leczenia odzyskała apetyt, zaczęła się przytulać i rozrabiać z innymi kotami. Terapia jest skuteczna lecz jest jeden nadrzędny problem, cena leku na którą przy tak dużej ilości kotów mnie nie stać. Zapas leku mam jeszcze tylko na 6 dni. Nigdy nikogo nie musiałam prosić o pomoc, zwykle to ja pomagałam potrzebującym kotom i ich opiekunom ale przy takiej dużej ilości kotów pod moją opieką nie poradzę sobie sama dlatego proszę Was o wsparcie. Każda złotówka przybliża mnie by ją uratować od śmierci. Jeśli nie możesz Lili wesprzeć finansowo to proszę udostępnij tą zbiórkę, to też pomoc.