Na leczenie, karmę i opiekę dla bezdomnych kotów -MajaiKoty
Na leczenie, karmę i opiekę dla bezdomnych kotów -MajaiKoty
Description
Moją historię z pomocą bezdomnym zwierzętom wielu z Was zna już z Instagrama „Maja i koty”... ale wiem, że nie wszyscy, którzy tutaj trafią, będą wiedzieć, kim jestem.
Mam 22 lata i oddałam temu całe swoje życie.
Od 2021 roku pomagam bezdomnym zwierzętom. Zaczynało się od kastracji, a dziś to już codzienność, która podporządkowała wszystko inne. Robimy to razem z moją mamą - we dwie. I prawda jest taka, że nigdy nie możemy wyjechać razem. Zawsze jedna z nas musi zostać, bo to obowiązek na zawsze i odpowiedzialność.
Każdy dzień wygląda podobnie. Rano - pierwsze karmienie. Potem całe życie podporządkowane temu, co się wydarzy. A wieczorem, około 17–19 kolejne karmienie. Wszystko mamy rozpisane, dopięte na ostatni guzik, bo przy tylu zwierzętach nie ma miejsca na chaos.
Z dwóch kotów zrobiło się dziewięć w domu - każdy uratowany, każdy z inną historią. Do tego około 25 kotów bezdomnych, które są pod naszą opieką. I ciągle dochodzą kolejne - do kastracji, do leczenia, do ratowania.
Wszystkie nasze koty to już dorosłe zwierzęta. Wiele z nich to seniorzy, a nawet staruszki. I to jest coś, co niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność - bo tutaj nic nie jest „pewne”. Jednego dnia może być stabilnie, a następnego wszystko potrafi się posypać.
Bo kiedy pojawia się nowe zwierzę, które potrzebuje pomocy - kroplówek, leczenia, opieki - rzucamy wszystko i jesteśmy. Na 100%. Bez zastanowienia.
Czepuś jest pod stałą opieką nefrologa - była na niego osobna zbiórka. Teraz dochodzi kolejny strach... Onyx najprawdopodobniej również będzie wymagał takiej opieki. Jego parametry nerkowe nie poprawiły się, więc to nie był chwilowy stan po zabiegu czy stresie. Wszystko wskazuje na przewlekłą chorobę nerek.
A choroby nerek u kotów to skarbonka bez dna. Tak jak wiele innych przypadków, z którymi mierzymy się na co dzień.
Największym wyzwaniem jest jednak codzienność przede wszystkim wyżywienie. To około 2,5 tysiąca złotych miesięcznie. Do tego dochodzą leki: odrobaczanie, preparaty na pchły i kleszcze, leczenie, wizyty. Po zimie potrzebne są nowe koce, rzeczy, które po prostu się zużywają.
To nie jest „czasami pomoc”. To jest całe życie.
Nie przejdę obojętnie obok cierpiącego zwierzęcia. Nieważne, czy to kot, czy pies - pomogę tak samo. Bo one same sobie nie pomogą.
Chcę robić to dalej. Chcę ratować kolejne. Ale sama nie dam rady.
Dlatego oddaję od siebie wszystko: czas, serce, pieniądze. A jeśli chcesz - możesz być częścią tego razem ze mną. I dziękuję wszystkim za dotychczasową pomoc.
NIGDY nie lubiłam prosić ale nauczyłam się dla nich przełamując tą granicę - dla bezdomniaków.
Więc proszę jeśli możesz to nam pomóż mała wpłatą lub kupnem karmy.
INSTAGRAM: Majaikoty
ponizej dołączam jeszcze reportaż o nas 🥹
DZIĘKUJĘ.
Na Onyksia, trzymajcie się ❤️