Walczymy o życie naszej suczki – śmiertelna parwowiroza
Walczymy o życie naszej suczki – śmiertelna parwowiroza
Description
Nasza półroczna suczka, mimo wykonanych terminowo szczepień, zachorowała na niezwykle groźną i często śmiertelną chorobę – parwowirozę. Od piątku przebywa na oddziale zakaźnym w klinice w Warszawie. Każdy dzień to walka o jej życie.
Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby ją uratować. Niestety koszty leczenia są ogromne i zaczynają przekraczać nasze możliwości finansowe. Jedna doba hospitalizacji to około 1700 zł, a leczenie może potrwać nawet 10 dni. Łączny koszt sięga około 20 000 zł.
Zaciągnęliśmy już kredyt w klinice, ale to wciąż za mało, by pokryć wszystkie wydatki. Dlatego prosimy o pomoc – każda, nawet najmniejsza wpłata, ma dla nas ogromne znaczenie i realnie zwiększa jej szanse na przeżycie.
Jesteśmy w ogromnej potrzebie. W ostatnich miesiącach nasze życie wywróciło się do góry nogami. W listopadzie musieliśmy pożegnać naszego poprzedniego psa, którego bezskutecznie próbowaliśmy ratować po otruciu. Włożyliśmy w jego leczenie całe serce — i bardzo dużo środków finansowych.
Niestety dziś znów stajemy przed trudną walką. Koszty leczenia są ogromne, a nasze możliwości powoli się kończą. Robimy wszystko, co w naszej mocy, ale sami nie damy już rady.
Dlatego prosimy o pomoc. Każda złotówka ma dla nas ogromne znaczenie i przybliża nas do uratowania naszego psa. Dziękujemy za każde wsparcie, udostępnienie i dobre słowo.
Jeśli suczka przeżyje będziemy potrzebować na leczenie ambulatoryjne.
Dodatkowo pilnie poszukujemy psa-dawcy krwi – najlepiej takiego, który przeszedł parwowirozę i mógłby pomóc w leczeniu.
Jesli się uda pobrać, ale osocze nie zostałoby wykorzystane to chętnie zaangażuje się w pomoc dla innego zwierzęcia.
Prosimy również o udostępnianie naszej zbiórki – to dla nas bezcenne wsparcie.
Dziękujemy z całego serca za każdą pomoc ❤️🙏
Aktualizacja 27.04, godz. 19:00
Mam w końcu chwilę, żeby usiąść i napisać Wam kilka słów. Przede wszystkim – ogromnie dziękuję za każde wsparcie, które od Was otrzymujemy ❤️🙏🫶
Chciałabym też przekazać więcej informacji o stanie naszej małej i o tym, jak przebiega leczenie.
Pierwsze objawy pojawiły się w zeszłą środę i bardzo szybko zaczęły się nasilać. Wystąpiła krwista biegunka, wymioty (nawet do 15 razy dziennie), silne osłabienie, brak apetytu i sił. Miała problem z wchodzeniem po schodach, momentami wręcz się „osuwała”.
Natychmiast trafiła do kliniki, gdzie wykonano szczegółowe badania krwi oraz USG. Wyniki wskazały na zapalenie jamy brzusznej i jelit, więc od razu wdrożono leczenie. Początkowo wykluczono parwowirozę, jednak kolejnego dnia test dał wynik pozytywny i została przeniesiona na oddział zakaźny, gdzie przebywa od piątku.
W chwili przyjęcia jej stan był ciężki – ostre, krwotoczne zapalenie jelit, nasilone biegunki, obniżona temperatura ciała, silne osłabienie i brak możliwości samodzielnego poruszania się.
Na szczęście od tego czasu widoczna jest stopniowa poprawa. Parametry zaczęły się podnosić! a dziś mamy naprawdę dobrą wiadomość – po raz pierwszy od zeszłej środy zaczęła samodzielnie jeść!
To dla nas ogromna nadzieja 🫶🙏💪🤍
Aktualizacja 28.04 g 11:58
Szczęśliwy telefon z Kliniki!!!!! Mała je, ma apetyt, brak wymiotów, biegunki, jest poprawa!!!!!!!!! Czekamy na wyniki z krwi.
Może będzie szansa przejść na ambulatoryjne !!!
Walczy 7 dni!!!!! Podobno 4-5 doba jest decyzyjna a ona ją przeszła!!!!!!!! ❤️
wszystkim wspieraczom dziękujemy z całego serca!!!!!!!❤️❤️❤️❤️❤️
Aktualizacja 28.04 g 16.50- znaczna poprawa!!!! Dobre wyniki badań z krwi!!! Dość słabe albuminy, ale mamy zgodę na przejście na leczenie ambulatoryjne!!!!!!!! Dziękujemy Wam wszystkim! Walczymy o nią dalej, ale na tym etapie jest to walka o jej stan zdrowia a nie stan zagrożenia życia!!!
Dostałam informację, że jeśli spadną dalej albuminy to przetaczamy wtedy osocze. Na ten moment surowica wystarczyła i wytworzyły się przeciwciała do walki! Dzielna dziewczyna! walczy dalej!
Dziękujemy Wam wszystkim za całe okazałe wsparcie. Każde słowo, każde udostępnienie, za każdy telefon. Po raz kolejny jestem poruszona jak dużo Was tu jest, jak dużo dobrych serc napotkałam ostatnio ❤️
Bardzo dziękuję za dotychczasowe wsparcie i każdą okazaną pomoc!
Najważniejsza wiadomość jest taka, że ona żyje – wygrała 7 dni walki! To dla nas ogromna radość i nadzieja.
Przed nami jednak dalsza droga. Potrzebne są środki na leczenie ambulatoryjne, wizyty i badania kontrolne oraz kilkumiesięczne leczenie podtrzymujące, które pomoże utrzymać efekty dotychczasowej terapii.
Zbiórka nadal trwa – każda forma wsparcia, także udostępnienie, ma dla nas ogromne znaczenie.
Dziękujemy, że jesteście z nami ❤️💪🙏
Aktualizacja
28.04.2026:
Udało się! ❤️ Przechodzimy na leczenie ambulatoryjne!
Po kilku dniach izolacji na oddziale zakaźnym w końcu wróciła do swojego środowiska. To dla niej ogromna zmiana, wciąż jest wystraszona, senna, bardzo osłabiona i zdezorientowana.
Stan nadal wymaga ścisłej kontroli – poziom albumin jest bardzo niski, dlatego przed nami jeszcze wiele tygodni rekonwalescencji, regularnych badań oraz licznych wizyt kontrolnych. Już jutro o 10:00 mamy pierwszą wizytę po powrocie do domu.
Najważniejsze jednak, że jej parametry (w tym leukocyty) poprawiły się na tyle, by możliwa była opieka poza kliniką całodobową. To ogromny krok naprzód.
Udało się to wszystko dzięki odpowiedniemu leczeniu, wystarczyla w naszym przypadku głównie podana surowica syntetyczna i cała reszta wdrażanych codziennie leków i kroplówek.
Gdy tylko nabierze odporności i wróci do sił, chcielibyśmy pomóc innemu pieskowi – wierzymy, że będziemy mogli zostać dawcami surowicy i osocza ozdrowiałej suczki dla innych potrzebujących piesków.
Dziękujemy, że jesteście z nami ❤️
Aktualizacja 29.04 g 10.49
Pierwsza noc w domu była wyzwaniem. Mało spała, co chwilę się wybudzała, była niespokojna. Na szczęście ładnie już zjadła.
Po lekach przeciwbiegunkowych sytuacja trochę się odwróciła – teraz ma problem w drugą stronę, męczy się przy wypróżnianiu i pojawia się niewielka ilość krwi, ale to raczej efekt nacisku, a nie wirusa.
Jest bardzo wystraszona. Właśnie wróciliśmy z kliniki – widać znaczną poprawę. Dostała kolejną surowicę. Dalej jesteśmy pod kontrolą, kontynuujemy leczenie i obserwację.
Dziękujemy wszystkim za wszystko ❤️❤️❤️
Aktualizacja 29.04 g 15:55
Jest stabilnie! Nasza mała dzielnie walczy i czuje się już zdecydowanie lepiej. Przed nami czas regeneracji, odzyskiwania sił i powrotu do zdrowia ❤️
Z całego serca dziękujemy każdej osobie, która była z nami w tym trudnym czasie — za każde dobre słowo, każdą reakcję, udostępnienie i ogromne wsparcie okazane poprzez zbiórkę. Wasza pomoc naprawdę miała ogromne znaczenie i dała nam nadzieję wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebowałyśmy.
Chciałabym też dodać kilka słów bardziej osobiście.
Na co dzień jestem psychologiem, pracuję z ludźmi, wspierając ich w trudnych momentach. Jednocześnie jestem też po prostu człowiekiem — z własnymi emocjami, ograniczeniami, zasobami i schematami, które w trudnych sytuacjach potrafią się uruchamiać. Czasem są one wspierające, a czasem mniej wygodne.
Znam z pracy z innymi mechanizmy takie jak „powinnam sobie poradzić”, „nie wypada prosić o pomoc” czy „muszę być silna”. I kiedy przychodzą trudne momenty, one nie znikają — pojawiają się również we mnie. Z pełną świadomością widzę też, jak bardzo są to ludzkie, wspólne doświadczenia.
W takich chwilach wraca też we mnie lęk przed oceną i wstyd, że po raz kolejny proszę o wsparcie. Zwłaszcza że na co dzień to ja jestem po drugiej stronie — tej, która wspiera innych. Jest w tym pewna ironia życia, coś na zasadzie „szewc bez butów chodzi” — i mam tego pełną świadomość.
Biorąc pod swoją opiekę zwierzęta, biorę za nie pełną odpowiedzialność — mam ich czwórkę w domu, a jeszcze więcej w najbliższej rodzinie. Mam w sobie ogrom empatii i serca do pomagania, czasem jednak większe niż moje realne zasoby w danym momencie. Angażuję się także charytatywnie i staram się wspierać tam, gdzie mogę.
Ostatni czas był jednak wyjątkowo trudny. Straciłam kilku członków rodziny, a w listopadzie odeszło nasze ukochane psie serce, którego mimo walki nie udało się uratować. Te doświadczenia nałożyły się na siebie i sprawiły, że znalazłam się w miejscu, w którym nie byłam w stanie udźwignąć wszystkiego sama.
I wtedy pojawiliście się Wy.
Wasze wsparcie poruszyło mnie bardzo głęboko.
Nie tylko realnie pomogło, ale też przypomniało mi, że proszenie o pomoc jest czymś naturalnym — częścią bycia w relacji i bycia z innymi ludźmi.
Z ogromną wdzięcznością informujemy, że zamykamy zbiórkę.
Jeśli w przyszłości pojawi się potrzeba pomocy innemu pieskowi walczącemu z parwowirozą — szczególnie w zakresie surowicy czy osocza — z całego serca deklaruję swoją gotowość do wsparcia. Chciałabym też dalej krok po kroku rozwijać się w kierunku bardziej świadomej i odpowiedzialnej pomocy zwierzętom, bez presji perfekcji, która jak wiemy, potrafi być bardzo wymagająca.
Dziękuję, że jesteście. ❤️
Aktualizacja 29.04 g 16
krwiomocz, kolejne interwencje
Aktualizacja 30.04 g 18
Cartra jest obecnie w trakcie dalszej diagnostyki i leczenia. Choć na ten moment nie występuje u niej już krwiomocz, badanie USG wykazało obecność ropnego moczu, co wskazuje na toczący się stan zapalny układu moczowego. Podczas wizyty urologicznej pobrano próbkę do posiewu – na wyniki musimy poczekać do około tygodnia. Ze względu na wcześniejsze, liczne antybiotykoterapie oraz ogólne osłabienie organizmu, lekarz weterynarii zdecydował się nie wdrażać antybiotyku „w ciemno”. W razie nagłego pogorszenia stanu mamy jednak zaleconą furaginę jako leczenie doraźne.
Dodatkowo zbieramy próbki do dalszych badań. Cartra otrzymuje kolejny probiotyk wzbogacony o beta-glukan, który ma wspierać jej odporność. Konieczne jest również wykupienie dwóch preparatów – jednego na receptę oraz drugiego dostępnego przez internet (z dodatkiem żurawiny), ponieważ nie jest on obecnie dostępny w hurtowniach.
Ze względu na obniżoną odporność zwiększa się ryzyko chorób odkleszczowych, takich jak babeszjoza, dlatego możemy już rozpocząć zabezpieczenie przeciwko kleszczom. Proces szczepień jest w toku – za około dwa tygodnie kończymy szczepienie przeciwko wściekliźnie, a następnie konieczne będzie ponowne wdrożenie pełnego pakietu szczepień, w tym przeciw parwowirozie pomimo, że miała je już wykonywane niezbędne jest powtórzenie.
Na ten moment nie zmieniamy karmy, aby nie obciążać dodatkowo układu pokarmowego – obecna dieta jest dobrze tolerowana. Pojawiające się objawy skórne najprawdopodobniej są efektem osłabionej odporności. Wyniki badań krwi powinniśmy otrzymać w najbliższych dniach. Test dziś na parwowirozę wyszedł ujemny, co jest dobrą wiadomością.
Cartra jest wyraźnie zmęczona i zestresowana częstymi wizytami u weterynarza, choć nadal pozostaje ciekawska i kontaktowa. Może wychodzić na spacery, jednak konieczne jest unikanie kontaktu z innymi psami, aby zminimalizować ryzyko infekcji.
Niestety, cała sytuacja została dodatkowo skomplikowana przez wcześniejsze zaniedbania jednej kliniki naszym zdaniem – Cartra została wypisana z poprzedniej placówki bez wykonania podstawowych badań kontrolnych, w tym USG. Będziemy to wyjaśniać.
Obecnie robimy wszystko, aby zapewnić jej odpowiednią diagnostykę i leczenie oraz koniecznością dalszej opieki specjalistycznej.