id: mr3f28

Na przeprowadzkę dla rodziny syryjskiej

Na przeprowadzkę dla rodziny syryjskiej

 
Joanna Spychała

Description

Witajcie,

o tym, że wspieram osoby w Syrii wiecie od dawna.

Jest taka rodzina rodzina, z którą przyjaźnię się od lat.

Ich sytuacja jest w tej chwili bardzo trudna, wręcz dramatyczna.

Muszą przeprowadzić się w inne miejsce (ich stary obóz dla osób wewnętrznie przesiedlonych przestał istnieć - stając się miejscem niemożliwym do życia).


Nie mają rodziny, z którą mogliby zamieszkać, ani żadnych środków na przeprowadzkę.

Miejsce w nowym obozie to koszt około 500 USD.


W ostatnich dniach ktoś podpalił resztki obozu, w którym są teraz, ledwo udało im się ocalić dobytek. Nie działają okoliczne szkoły, nie ma pracy, sytuacja jest bardzo ciężka.


Jeżeli możecie to proszę Was o wsparcie, każda złotówka przybliży rodzinę do zamieszkania w nowym, bezpieczniejszym miejscu.

---------------------------------------------------------------------

Rodzina napisała do nas prośbę:


"Witaj, siostro, pochodzimy z Syrii, z prowincji Idlib. Mieszkałem z rodziną w mojej małej wiosce, położonej na południowych obrzeżach miasta Idlib, zanim została zniszczona przez lotnictwo obalonego reżimu Baszara al-Asada.


Po tym zostaliśmy zmuszeni do ucieczki na daleką północ kraju, aby uniknąć prześladowań i zbrodni ze strony reżimu. Zamieszkałem w namiocie na granicy tureckiej wraz z moją rodziną, która liczy dziewięć osób: ja, moja żona oraz nasze dzieci.


W czasie trwającej wojny wszystko było niedostępne. Przez większość dni nie mieliśmy nawet jedzenia, by zaspokoić głód. Patrzyłem na moje dzieci z bólem serca, bo nie mogłem im w żaden sposób pomóc. Przez cały miesiąc żyliśmy jedynie z jednej paczki żywnościowej, która ledwo wystarczała na przetrwanie. W ten sposób minęło pięć lat.


W ciągu ostatnich dwóch lat organizacje humanitarne przestały wspierać obozy, i wtedy zaczęło się prawdziwe cierpienie. Wiele dni spędzaliśmy bez jedzenia, a z powodu niedożywienia nie uniknęliśmy chorób. Robiłem, co tylko mogłem, by zdobyć żywność dla mojej rodziny — to było maksimum, na co mnie było stać z powodu bezrobocia i braku pracy. Każdą okazję do pracy wykorzystywałem, wiedząc, że może być ostatnia.


Nawet po upadku zbrodniczego reżimu Baszara sytuacja pozostała zła z powodu zniszczeń wojennych i niesprawiedliwości. Od początku tego roku rodziny, które wcześniej mieszkały w namiotach, zaczęły wracać do swoich miast i wiosek, by odbudować, co tylko się da. Jednak ci, których domy zostały całkowicie zniszczone, nie mogli wrócić — ja jestem jednym z nich.


Obecnie w obozie, w którym mieszkam, pozostała tylko moja rodzina i jeszcze jedna. Życie tutaj stało się prawie niemożliwe. Można powiedzieć, że miejsce to przypomina miasto duchów — tylko ślady zniszczonych namiotów i śmieci wszędzie. Nie ma wody. Próbuję znaleźć inne miejsce do życia, ale bez pieniędzy to niemożliwe — ledwo dajemy radę przetrwać.


Szkoły w naszej okolicy zostały zamknięte, a do rozpoczęcia nowego roku szkolnego pozostało tylko kilka dni. Boję się, że nauka się zacznie, a my wciąż nie będziemy mieli stałego miejsca. Nie ma w pobliżu żadnej szkoły, do której mógłbym zapisać moje dzieci.


Mam nadzieję, że będziecie mogli mi pomóc, bym mógł wydostać się z tej trudnej sytuacji.


Bardzo dziękuję."

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!

We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using