SZCZENIAKI Z GRUZJI dajmy im szansę na życie
SZCZENIAKI Z GRUZJI dajmy im szansę na życie
Description
PSIE DZIECI MAJĄ SZANSĘ NA ŻYCIE
Zobaczyłyśmy je, jak w szale głodu grzebią w śmieciach uprzednio wyciągniętych z wielkich, czarnych koszy przez krowy. Trzy gruzińskie szczeniaki, które zamiast bawić się i leżeć do góry gotowymi do głaskania brzuszkami, każdego dnia walczą by te brzuszki nakarmić, by przeżyć. Jeśli dorwą cokolwiek, psujące się od temperatury resztki ze stołu, nadgniłe mięso i warzywa, wyrzuconą na brzeg małżę, przejechanego, uwalanego w błocie gołębia, wygrały jeden dzień życia dłużej. Jeśli nie - są o krok bliżej od śmierci z wygłodzenia.
Podróż do Gruzji, poza wielkim pięknem, pokazała nam też wielką rozpacz. Niedostrzegane psy, dla których każda chwila jest walką o przetrwanie. Psy, które piją słoną wodę z morza, by ugasić (?) pragnienie. Psy, które biegają po ruchliwych ulicach i autostradach (!) za samochodami, licząc, że ktoś się zlituje i wyrzuci przez okno jakieś resztki. Sytuacja jest na tyle okrutna, że w starciu z autem, lepiej już, żeby taki maluch zginął na miejscu, bo jeśli się to nie stanie, jeśli zostanie tylko (?!) potrącony, będzie umierał w skwarze, gdzieś przy drodze, zjadany przez muchy i nikt mu nie pomoże. W samotności, w niezrozumieniu, w całkowitym braku godności. Przede wszystkim jednak w wielkim bólu.
Bo najbliższy weterynarz jest 300 km dalej.
Bo to przecież tylko kolejny pies.
Bo nikomu tam nie zależy.
Te, które snują się po miastach i miasteczkach, wsiach, poza jedzeniem,
smutnymi, pozbawionymi nadziei, niepewnymi i zawstydzonymi oczami proszą
też o chwilę uwagi. O spojrzenie. O pogłaskanie. Tylko jeśli to zrobisz, z czysto ludzkich, empatycznych odruchów - przepadł_ś, a pies jest już Twój. Przynajmniej na najbliższe X kilometrów, które teraz przejdzie z Tobą krok w krok, jak najwierniejszy na świecie przyjaciel, a Ty zastanawiasz się, jak go teraz zostawić?!
My też się zastanawialiśmy, za każdym razem, gdy któryś do nas dołączył. Świat nie powinien tak wyglądać. Jednak zamiast narzekać, postanowiłyśmy działać. Spójrz tylko na zdjęcia tych maluchów i zdecyduj, czy możesz coś zrobić, a my wiemy, że możesz!!!
By uratować je od potwornej śmierci: z wygłodzenia, czy potrącenia przez
samochód wystarczy Twoja wpłata. Wpłata człowieka, któremu los
pozostawionych samym sobie, młodych, uczących się życia piesków nie jest
obojętny.
Obrazy psów, które przywieźliśmy ze sobą, jako pamiątkę z wakacji będą nas
prześladować już zawsze. Wiemy, że świata nie uratujemy, ale te maluchy możemy, jednak jest to możliwe tylko z Tobą. Patrzyłyśmy im w oczy, które na odchodnym były pełne smutku i zdradzonego zaufania, bo przecież przez kilka dni nasze ręce
karmiły je, poiły i głaskały.
Wyjeżdżając obiecałyśmy sobie, że je uratujemy. Sobie i im.
Jednak matematyka i procedury są nieubłagane. Żeby dać tym szczeniakom życie, na jakie zasługują, potrzebujemy zebrać około 15 tysięcy. W kosztach jest:
- wyłapanie i transport szczeniaków w Gruzji, z miasta, w którym maluchy się znajdują, do miasta, w którym mieszkają wspaniali ludzie, którzy zdecydowali się dać maluchom dom na cały czas załatwiania im dokumentów wyjazdowych (Ci ludzie żyją tak skromnie, że nawet nie mają własnego samochodu, a jednak zawsze gotowi są pomóc) 🥹
- opieka weterynaryjna - szczeniaki są pełne pasożytów, mają lekkie krzywice łapek z niedożywania, będą zaszczepione, wysterylizowane, zostaną przebadane na choroby wirusowe i odkleszczowe i w razie konieczności - leczone, bo tylko zdrowe mogą opuścić Gruzję;
- wyrobienie dokumentów wyjazdowych (trwa to około 4-5 miesięcy), psy będą wyleczone, odrobaczone i zaszczepione, a miesiąc po szczepieniu zostanie pobrana im krew i wysłana do Monachium na badania (miareczkowanie czyli badanie poziomu przeciwciał przeciwko wściekliźnie ), jeśli wszystko będzie ok, szczeniaki będą musiały przebyć 4 miesięczną kwarantannę w Gruzji;
- bilety lotnicze - jak już psy będą gotowe do transportu, pojadą do Tbilisi i stamtąd przylecą do Warszawy, gdzie zostaną odebrane;
Całości przedsięwzięcia patronuje Stowarzyszenie Psy w Gruzji, to dzięki tym wspaniałym kobietom ściągnięcie maluchów jest w ogóle możliwe. W całej akcji weźmie udział kilkanaście osób ( my, Stowarzyszenie Psy w Gruzji, wolontariusze pomagający na miejscu, ludzie, którzy wezmą szczeniaki do siebie na cały czas ich kwarantanny, ludzie, którzy zawiozą je na drugi koniec Gruzji na lotnisko, air-wolontariusze, którzy zgodzą się podpiąć bilety szczeniaków pod swoje bilety). Wszyscy robimy to wolontaryjnie, z empatii jaką nosimy w sercu, z potrzeby czynienia świata odrobinę lepszym miejscem, z potrzeby uratowania tych trzech żyć i uszczęśliwienia ludzi, którzy maluchy adoptują.
Psssst dzieciaki będą do adopcji 😍
Wszystkie pieniądze, które zostaną ze zbiórki przekażemy Stowarzyszeniu Psy w Gruzji. Szacuje się, że w Gruzji żyje około pół miliona psów, zostawionych samym sobie, głodujących, bitych, kopanych, przeganianych. Większość z nich zginie z głodu albo pod kołami samochodu, a ich śmierć nie zmieni tych potwornych statystyk, bo na ich miejsce przyjdą tysiące nowych.
Pomóż tym psim dzieciakom dotrzeć do Polski, to ich jedyna szansa na życie, ba ...na życie pełne miłości 💖
Powodzenia ❤️