Pogruchotana pautka maleńkiej Vivi
Pogruchotana pautka maleńkiej Vivi
Description
🚨 Czy bezdomny kot leczony na koszt gminy nie zasługuje na pełną diagnostykę? Czy jego ból jest mniej ważny tylko dlatego, że nie ma swojego domu?
To miało być tylko utykanie. Prawda okazała się przerażająca...
Patrzę na Vivi i serce mi pęka. Ta maleńka kotka przeszła już piekło. Dwa tygodnie temu wyrwałam ją z lecznicy, gdzie jako bezdomne kocie dziecko walczyła z panleukopenią. Myślałam, że najgorsze już za nami.
Nie dawało mi jednak spokoju, że cały czas utyka na łapkę.
Wczoraj pojechałyśmy na konsultację ortopedyczną do Rzeszowa.
Diagnoza odebrała mi mowę.
Pogruchotany staw. Poważnie zniszczona łapka.
Usłyszałam słowa, których nie chciał usłyszeć żaden opiekun: Vivi może stracić łapkę. Jeśli uda się ją uratować, czeka nas nawet rok leczenia, rehabilitacji i być może bardzo skomplikowana rekonstrukcja stawu.
Nie potrafię opisać bólu, jaki czuję. Tak maleńkie stworzenie, które dopiero wygrało walkę z panleukopenią, znów musi walczyć o przyszłość.
Nie chcę dziś nikogo osądzać. Ale mam w sobie ogromny żal, bo usłyszałam, że z łapką Vivi nie dzieje się nic niepokojącego. Zaufałam tym słowom. Dziś wiem, że walczy z pogruchotanym stawem i grozi jej amputacja albo długie, bardzo trudne leczenie.
Chcę tylko zawalczyć o Vivi. O to, żeby dostała szansę na życie bez bólu i żeby nie straciła łapki tylko dlatego, że leczenie będzie bardzo kosztowne.
Dlatego błagam Was o pomoc.
Każda złotówka przybliża Vivi do specjalistycznego leczenia. Każde udostępnienie może dotrzeć do osoby, która pomoże jej stanąć na czterech łapkach.
🙏 Jeśli możecie – wesprzyjcie zbiórkę. Jeśli nie możecie – udostępnijcie ten post.
Nie pozwółmy, żeby ta maleńka wojowniczka przegrała swoją kolejną walkę. ❤️🐾







Diagnoza leczenia na koszt gminy⬇️⬇️⬇️
😐
