Walka o życie chorej mamy na raka piersi
Walka o życie chorej mamy na raka piersi
Updates5
-
💔 Aktualizacja stanu zdrowia mojej mamy
Kochani,
Dziś otrzymaliśmy wyniki najnowszej tomografii. Niestety nie mamy dobrych wiadomości.
Badanie potwierdziło progresję choroby.
Mimo dotychczasowego leczenia nowotwór nadal postępuje...powiększyły się przerzuty do węzłów chłonnych i części zmian w wątrobie, pojawiła się także nowa podejrzana zmiana w kręgosłupie.
Lekarze chcą jak najszybciej wdrożyć kolejne leczenie lekiem Enhertu (trastuzumab derukstekan). To dla Nas kolejna nadzieja choć jednocześnie ogromna niewiadoma.
Parametr HER2 u mamy wynosi HER2 1+, dlatego nie wiemy jak organizm zareaguje i jak skuteczne okaże się to leczenie. Mimo wszystko chcemy walczyć dalej i wykorzystać każdą szansę.
To dla naszej rodziny bardzo trudny czas. Każdy kolejny dzień przynosi nowe emocje strach, niepewność ale też nadzieję, że uda się zatrzymać chorobę.
Dziękujemy każdej osobie która jest z nami, udostępnia zbiórkę, wspiera dobrym słowem i pomaga finansowo.

Dzięki Wam możemy skupić się na walce o zdrowie mamy i wierzyć, że nie jest w tym sama.
❤️ Prosimy nie przestawajcie wspierać Sylwii. Każde udostępnienie i każda wpłata naprawdę mają ogromne znaczenie. Zebrane środki są potrzebne na cotygodniowe dojazdy do szpitala na chemioterapię i wizyty u specjalistów, zakup leków wspomagających, badań oraz wszystkich wydatków związanych z leczeniem. Każda wpłata i każde udostępnienie daje nam możliwość kontynuowania tej walki i ogromnie odciąża nas w tym niezwykle trudnym czasie.
Dziękujemy z całego serca.
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
„Pani rak jest nieoperacyjny”
- co byś zrobił gdybyś usłyszał to od cenionego chirurga onkologicznego?
A co byś zrobił, gdybyś usłyszał to już po tym jak nie zadziałały na Ciebie nie jedna, a dwie chemioterapie?
Gdyby odmówiono Ci leczenia radiologicznego i dalszej chemioterapii? A nawet odmówiono Ci badania, które mogłoby dać szanse na leczenie?
Brzmi jak wyrok bez możliwości apelacji.
Brzmi jak informacja oznaczająca koniec.
Jednak mama nie chce umierać.
To jeszcze nie ten czas!!
Jeszcze nie spędziła wystarczająco czasu z wnukami, nie znalazła czasu by wreszcie zaopiekować się sobą. Nie dostała szansy na spokojne życie… na życie, które każdy z nas odkłada na później.
Latem 2024 roku, w wieku 50 lat, u mamy zdiagnozowano raka piersi - naciekający, metaplastyczny, potrójnie ujemny - jeden z najbardziej niebezpiecznych i agresywnych typów raka piersi.
Niedługo potem okazało się, że znaleziony przez nią guz to dopiero początek - rak zdążył dać już przerzuty do węzłów chłonnych.
Mama poddała się agresywnemu leczeniu - dwóm rodzajom chemioterapii.
Leczenie pozbawiło ją włosów, siły, chęci do dalszej walki… i pracy! Niestety mama po wielu latach pracy została zwolniona wkrótce po diagnozie, bo na co komu pracownik, który nie jest w pełni sił witalnych.
Chemioterapia prawie pokonała mamę , ale niestety nie pokonała raka, który zamiast ulegać zniszczeniu rósł w siłę - guz nie zniknął , a przerzuty pojawiły się w kolejnych węzłach chłonnych.
Wynik histopatologiczny po radykalnej mastektomii oraz wycięciu 13 węzłów chłonnych potwierdził, że chemioterapia w żaden sposób nie zadziałała na nowotwór.
Wszystkie węzły były zajęte. Późniejsze badanie Pet pokazalo, że pod pachą i między mięśniami piersiowymi dalej są węzły zajęte przez komórki rakowe.
Ale nie poddajemy się!! Szukamy dalszych możliwości leczenia, lecz spotykamy się z … odmową!
Przerzuty w tak licznych węzłach chłonnych sprawiają, że okoliczni chirurdzy onkologiczni nie chcą podjąć się operacji. Nie potrafią przewidzieć jej konsekwencji. Onkolodzy kliniczni nie mają z kolei pomysłu na leczenie chemioterapeutykami i zalecają przeprowadzenie operacji .. operacji, której na dzień dzisiejszy nikt nie chce przeprowadzić.
Czy to znaczy, że dla mamy nie ma ratunku?
Że ma się poddać i czekać na śmierć?
Że nie zobaczy jak jej wnuczek idzie do przedszkola a drugi do szkoły? Nie dostanie laurki na Dzień Babci?
Wierzymy, że nie, że nam się uda, że mamie uda się pokonać raka!
Szukamy pomocy gdzie się da odwiedzając kolejne szpitale. Wierzymy, że uda się znaleźć lekarza, który podejmie się jej operacji lub znajdzie sposób na dalsze leczenie farmakologiczne.
ma bardzo chce żyć!! Chce, ale życie „zwykłej osoby" jest okrutne - brak pracy, życie z zasiłku rehabilitacyjnego, brak samochodu, brak mobilności i brak sił po ciężkim leczeniu sprawia, że nawet „zwykła” wizyta u lekarza jest dla niej prawdziwym wyzwaniem.
Mama mieszka sama, a ja,jedyna córka, mam małe dzieci, nie mam samochodu i mieszkam w miejscowości oddalonej od niej 70 km.
W takiej sytuacji każdy wyjazd wymaga znalezienia kierowcy, któryby odebrał mamę i mnie z domów, opłacenia kosztów transportu, kosztów wizyty (zazwyczaj około 300-500 zł), kosztów dalszych badań - a tu kwoty mogą być tylko coraz większe.
Na ostatniej prywatnej wizycie u onkologa klinicznego w oddalonym o 100km Poznaniu mamie zalecono zbadanie ekspresji antygenu PD-L1, jego ewentualna obecność dałaby szansę na zastosowanie immunoterapii (leczenia celowanego). Koszt, który poniosłysmy by usłyszeć to zalecenie to około 600 zł (dojazd i wizyta) koszt zaleconego badania na własną rękę to kolejne 1000 zł.
Mama zgłosiła się z prośbą o przeprowadzenie tego badania w ramach NFZ do onkologa w szpitalu, w którym się leczy i usłyszała, że NIE MA TAKIEJ POTRZEBY.
Nie ma takiej potrzeby, ale nie ma innego leczenia.
Nie ma takiej potrzeby - bo można zrobić operację, której nikt nie chce zrobić!
Nie godzimy się na to, żeby mamę zbywano i odsyłano z gabinetu do gabinetu, przerzucając się odpowiedzialnością za dalsze leczenie.
Nie godzimy się na to, żeby mama była kolejnym „nieudanym przypadkiem X”.
Jestesmy gotowe odwiedzić innych lekarzy - w Poznaniu, Wałbrzychu, Wrocławiu i dalej … byleby tylko znaleźć szansę na to, żeby mama została z nami jak najdłuzej!
Tylko jak to wszystko zrobić z zasiłku? Przecież trzeba też za coś żyć, coś jeść, opłacać rachunki.
Ciężko się prosi obcych ludzi o pieniądze, ale kiedy stoisz pod przysłowiową ścianą, kiedy widzisz oczy mamy w których pełno bólu i wątpliwości, jesteś gotów błagać o każdą złotówkę.
Bez Was nam się nie uda!!
Będziemy wdzięczne za każdy grosz.
Dużo zdrówka 🩷
Monika Frąckowiak. Licytacja obrazu.
słuchawki
Licytacja
Voucher Masaż