Nikt ich nie chciał. Ratujemy Tadka i Lune
Nikt ich nie chciał. Ratujemy Tadka i Lune
Updates1
-







ktualizacja Luny i Tadka ❤️Kochani,
czas tak szybko płynie...
Obiecałam Wam, że będę na bieżąco informować, co dzieje się z Luną i Tadkiem oraz że pokażę, na co zostały przeznaczone zebrane środki.
Dzięki Waszej pomocy udało się zebrać 1 550 zł.
Z całego serca dziękuję każdej osobie, która wpłaciła choćby najmniejszą kwotę, udostępniła naszą zbiórkę albo zostawiła dobre słowo. ❤️
Chcę, żeby wszystko było przejrzyste, dlatego pokazuję rozliczenie:
🐾 Dwie wizyty Luny u specjalistów – 942,20 zł
💉🩹 Aranesp x2 oraz opatrunki x2 dla Luny – 437,80 zł
💊 Leki dla Tadka – 634,76 zł
🚗 Paliwo na dojazdy do lekarzy – 256,79 zł
Łącznie udokumentowane wydatki wyniosły już 2 271,55 zł.
To więcej niż udało się zebrać, a przecież leczenie nadal trwa...
Luna miała ostatnio lepsze dni. Kaszel na szczęście na razie ustąpił, zaczęła bardziej interesować się otoczeniem i coraz częściej chce wychodzić na ogród. Niestety pojawił się kolejny problem — Luna przestała jeść.
29.07 jedziemy z nią ponownie do Wrocławia na kontrolę. Czeka ją kolejna ocena stanu zdrowia, morfologia, dalsze decyzje lekarzy i prawdopodobnie kolejny Aranesp.
Bardzo martwię się również o Tadka.
Leki, które udało mi się dla niego kupić, już się kończą... Czas płynie tak szybko.
Tadek od marcowych ataków, kiedy przez kilka dni lekarze walczyli o jego życie, jest stabilny właśnie dzięki leczeniu. Nie mogę dopuścić do przerwania terapii, ale koszty jego leków są ogromne.
Kończy się Pexion — jeden z najważniejszych leków w jego terapii. Kończą się również kolejne leki, które musi przyjmować każdego dnia. Tadek potrzebuje także morfologii oraz kontroli neurologicznej w Neuroteam we Wrocławiu.
Bardzo długo próbowałam radzić sobie sama. Robię wszystko, co mogę, ale doszłam do momentu, w którym sama nie jestem już w stanie udźwignąć tych kosztów.
Luna i Tadek nie są dla mnie „tylko psami”. To członkowie rodziny, którym obiecałam, że nie zostaną sami.
Dlatego po raz kolejny proszę Was o pomoc. Każde udostępnienie może sprawić, że ta historia dotrze do osoby, która będzie mogła pomóc.
Dziękuję, że jesteście z nami. ❤️🐾
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Dałam dom tym, których wszyscy skreślili. Dziś proszę o pomoc dla Tadka i Luny.
Od wielu lat pomagam bezdomnym zwierzętom. Zabieram psy z miejsc, gdzie nie miały już żadnej nadziei, leczę je, przygotowuję do adopcji i szukam im domów.
Wiele z nich znalazło swoje rodziny.
Ale są też takie, których nikt nie chciał.
Za stare. Za chore. Zbyt trudne.
To właśnie one zostały ze mną.
Dziś w moim domu mieszka 16 zwierząt: 5 moich własnych psów, 9 psów, których nikt nie chciał oraz 2 kotki, które również nie miały nikogo.
Nie planowałam takiego życia. Po prostu nie potrafiłam odwrócić głowy, kiedy te zwierzęta potrzebowały pomocy.
Dziś walczę o dwa z nich – Tadka i Lunę.
Luna całe życie spędziła na łańcuchu. Po śmierci właściciela trafiła do przytuliska z owrzodziałym okiem. Zawiozłam ją na operację, a później przez tygodnie walczyłyśmy z powikłaniami.
Później okazało się, że cierpi na chorobę nerek i głęboką ropowicę skóry. Dzięki leczeniu udało się ją ustabilizować. Kiedy była już blisko lepszego życia, usłyszałam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby ją uśpić.
Nie zgodziłam się.
Luna została ze mną i dziś znowu walczy – tym razem z ciężką anemią i problemami z nerkami. Potrzebuje specjalistycznego leczenia, badań, leków, możliwej transfuzji i hospitalizacji.
Tadek jest ze mną od półtora roku. To pies, którego również nikt nie chciał. Choruje na ciężką padaczkę. Między atakami jest cudownym psem, ale napady bywają bardzo groźne i wymagają stałego leczenia oraz zabezpieczenia na wypadek kryzysu.
Przez lata radziłam sobie sama. Płaciłam za leczenie, leki i wizyty u specjalistów.
Dziś proszę o pomoc, bo koszty ratowania dwóch żyć przekroczyły moje możliwości.
Zebrane środki zostaną przeznaczone na leczenie Tadka i Luny: leki, badania, konsultacje specjalistyczne, hospitalizację, możliwą transfuzję krwi oraz karmę weterynaryjną.
Cel zbiórki: 15000 zł.
Nie proszę dla siebie.
Proszę dla psów, które kiedyś nie miały nikogo.
Jeśli możesz pomóc – dziękuję. Jeśli nie możesz wpłacić, samo udostępnienie może być dla nich ogromną pomocą.
W imieniu Tadka, Luny i wszystkich zwierząt, które dostały u mnie drugą szansę – dziękuję.
Babcia Roxy i Kawusi trzyma kciuki za zdrówko Luny i Tadzia!