Franio połamaniec- operacja nogi
Franio połamaniec- operacja nogi
Updates13
-
Ech...Franio nie ma jakoś szczęścia z tą nogą... W poniedziałek zawiozłam go do chirurga, bo cos mi sie nie podobało - i całe szczęście , bo okazało się, ze trzeba natychmiast wyjmować gwoździe i stabilizator bo 3 z pięciu ropieje ;(
tak więc juz zdjęte, poszedł posiew. franiu niestety tego samego dia co przyjechaliśmy po zabiegu zdjął sobie opatrunek sztywny, więc - wrócił i został na kilka dni w klinice, pod obserwacją ;(
Jeśli w ciągu 2-4 tygodni staw nie będzie się sam adal zrastał to trzeba będzie, po wygojeniu ranek gwoździowych - zrobić mu stabilizację płytką wewnątrz- a to kolejne koszta, ok 3500..
Bardzo Was proszę o pomoc. Ta walka o nogę trwa już 8 iesięcy, oboje z Franiem jesteśmy już ogromnie zmeczeni..a to co on wycierpiał - to teraz należy mu sie już samo szczęście ...
To uratujmy tę nogę, pomózcie proszę!


Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Franio kuśtykał zrezygnowany poboczem wsiowej drogi, zapewne liczył na złapanie jakiejś myszki, bo brzuch aż burczał z głodu... Wychudzony, z matową, przebarwioną sierścią...natychmiast przybiegł na kici kici...z miauczeniem "ratuj, i daj jeść"!
Oczywiście, jak to ja - kot pod pachę i do auta...
Franio ma stare złamanie stawu kolanowego, z przemieszczeniem, było otwarte, zabliźniło się krzywo, wykręcając nogę, i kurcząć paluszki...cudem nie dostał sepsy..
W poniedziałek, 13 października mamy umowiony zabieg składania nóżki - bo to dlaniego zapewne ogromny bol...zanik mięśni, przykurczone paluszki..wykrzywione biodro..
Operacja, wraz z badaniami wyniesie ok 1000 zł, ale - potem dojdzie jeszcze rehabilitacja, więc bedzie potrzebne dla Frania więcej funduszy, których niestety nie mam ;(
Kto mnie zna wie, że na stanie w Azylowym Stadzie mam już ponad 30 kotów, 2 psy i już 2go jeża ;)))
Stan jak na jedną osobę - pokaźny...no ale - nie potrafię przejechać obojętnie obok potrzebującego pomocy zwierzaka, i wierzę, że wszechświat i Wy pozwolicie mi dalej pomagać, i dorzucicie cegiełke na tego bidulę.
Jest tego wart- pomimo bolu jest mruczący, przylepa jakich mało, powinien spać u boku swojego człowieka/przyjaciela jako największy skarb!
I Franio szuka też domu na cito, choćby tymczasowego! Po operacji potrzebny mu spokój, mało ruchu i człowiek do miziania i karmienia... A ja...naprawdę mam już sporo do roboty przy tych co już u mnie są ;(
Aniołowie - przybywajcie Franiowi na pomoc!!!
Proszę i za każdą pomoc ogromna wdzięczność!
Azylowemu Stadu potrzebna też karma i żwir w każdych ilościach... Pochłaniają po jakieś 5 kg dziennie....
Dziękuję ;)




