Na pomoc dla pani Wiesi i jej kotki Izmy
Na pomoc dla pani Wiesi i jej kotki Izmy
Updates1
-
Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie - w imieniu swoim i pani Wiesi. Walczyłyśmy wykorzystując wszystkie możliwości, współpracując z weterynarzami. W codziennych wizytach u pani Wiesi pomagały mi dwie koleżanki. Z wizytami w przychodni pomagała też córka i sąsiadka pani Wiesi. Wszyscy bardzo zaangażowani. Codziennie robiłyśmy kroplówki - najpierw podskórne, potem dożylne. Podawałyśmy zastrzyki i dokarmiałyśmy kotkę. Nie dawałam na bieżąco aktualizacji z leczenia, gdyż zarówno to leczenie, jak i obowiązki wobec moich zwierząt zajmowało dużo czasu i angażowało emocjonalnie.
Od ostatnio wrzuconej dokumentacji kotka miała jeszcze dwukrotnie badaną krew, przepisywane kolejne, bardzo intensywne leki. Przeszła też badanie USG. Izma miała intensywny stan zapalny wątroby, trzustki i dróg pokarmowych. Obraz trzustki w USG wskazywał także na możliwość obecności nowotworu z naciekami. Dałyśmy kotce szansę, dostała kolejne, silne leki. Na moment nastąpiła poprawa: kotka zaczęła oprotestowywać zabiegi wokół niej, zaczęła chętnie jeść, ponownie zaczęła spać przy opiekunce i przynosić pod drzwi zabawki, gdy ta wychodziła. To trwało dwa dni. W ostatnią środę kotka była słabsza. W czwartek nie było poprawy, więc wizyta w przychodni, kolejne leki i poważna rozmowa o tym, że być może trzeba kotce pozwolić odejść. Wielki ból pani Wiesi. Umówiła się z lekarką na wizytę w poniedziałek, że jeśli poprawa nie nastąpi, to trzeba dać jej odejść. W piątek koteczka była jeszcze słabsza, miałam poważne obawy, że robimy jej krzywdę. Po rozmowach ze mną, z Karoliną i czasem na refleksję oraz pożegnanie, pani Wiesia podjęła trudną decyzję. Pani doktor zgodziła się poczekać, ponieważ nie zdarzyłybyśmy przed zamknięciem przychodni. Wszystkie płakałyśmy. Pani Wiesia, co zrozumiałe, przeżywa i bardzo żałuje. Jesteśmy jednak przekonane, że zrobiła i zrobiłyśmy wszystko, co się dało, ale przeciwnik był zbyt silny. Nie z racji braku zaufania absolutnie, a z potrzeby szukania jakichkolwiek dalszych pomysłów, pokazywałam historię leczenia - każdy, kto konsultował, oceniał każdy etap leczenia prawidłowo i trafnie. Nie zostało nic pominięte. Mając obraz z USG, który co prawda nie może stanowić podstawy do zdiagnozowania guza, ale układając w linii czasu wszystkie kolejne wydarzenia, począwszy od wykrycia cukrzycy, wygląda na to, że miałyśmy do czynienia z nowotworem trzustki i jego kolejnymi rzutami. To nawet w przypadku ludzi niemal zawsze kończy się śmiercią, więc nie miałyśmy szans. To bardzo przykre, ale eutanazja była ostatnim przejawem miłości i pomocą, na którą zasługiwała Izma. Ostatnie pieniądze, które zostały ze zrzutki zostaną wykorzystane do opłacenia indywidualnej kremacji, jak życzyła sobie opiekunka.
0CommentsNo comments yet, be first to comment!
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Panią Wiesię poznałam ponad sześć lat temu, gdy potrzebowała pomocy przy wyłapaniu i wykastrowaniu kotek, którymi się opiekowała na podwórku, przy kamienicy na warszawskiej Woli, gdzie mieszka.
Pojechałam tam jako wolontariuszka fundacji Jokot i choć nie od razu, to kotki udało się wyłapać i wykastrować, a pani Wiesia okazała się ciepłą osobą, bardzo oddaną swoim podopiecznym. Na przestrzeni kolejnych miesięcy i lat dalej miałam kontakt z panią Wiesią i poznawałyśmy się lepiej. Czy to przy pomocy z kolejnymi kotami, które się przybłąkały, gdy dotychczasowi podopieczni wymagali leczenia, czy prywatnie i bardzo polubiłyśmy.
Oczkiem w głowie pani Wiesi poza podwórkowymi kotkami jest jej ośmioletnia kotka Izma, która jako kociątko trafiła do swojej opiekunki ze wsi.
Niestety, pod koniec października Izma zachorowała, okazało się, że ma cukrzycę. Wdrożone leczenie zaczęło przynosić skutki, wyniki krwi wracały do normy, a samopoczucie kotki się poprawiło.
Niestety, w pierwszych dniach stycznia, być może w wyniku zaparcia, które zostało ujawnione, kotka straciła apetyt i nie jadła aż dwa dni. W przypadku kotów, nawet tak krótka głodówka może być groźna i tak niestety się stało w tym przypadku. Kotce odbiło się to na wątrobie w postaci wysokiego poziomu bilirubiny, co objawia się żółtaczką.
Kotka zaordynowano kolejne leczenie: kroplówki, dokarmianie, leki przeciw nudnościom i poprawiające apetyt. Trzy doby spędziła na pobycie szpitalnym w lecznicy. Obecnie kotka jest w domu, trzeba ją dokarmiać i podawać kroplówki.
Choć rokowania są bardzo ostrożne, pani Wiesia jest zdeterminowana, żeby spróbować wszystkiego, by pomóc podopiecznej. Choć ma wielkie serce , mówimy jednak o ponad osiemdziesięcioletniej emerytce, o emeryturze na tyle skromnej, że miasto dopłaca jej do czynszu i świadczeń. Nie dość, że już zeszłoroczna diagnostyka i leczenie, była dla pani Wiesi duży obciążeniem, teraz mierzy się z wydatkami nieporównywalnie większymi i przekraczającymi jej możliwości. Pani Wiesi pomaga córka, ale jak każdego, i jej możliwości są ograniczone. 3000zł to kwota niższa niż już poniesiona do tej pory, nie wiemy jak długie będzie leczenie i jakie koszty wygeneruje, dlatego kwota zrzutki została ustalona z panią Wiesią w oparciu o szacunki. W razie potrzeby będzie modyfikowana.
Proszę o pomoc dla pani Wiesi i jej kotki. Niech mają dalej szansę na wspólne zabawy piłeczkami, i pluszowymi myszkami, które Izma przynosi, by ponownie rzucone móc na nowo aportować. O ich więzi świadczy zaufanie, którym kotka obdarza swoją opiekunkę, choć wobec innych jest wycofana i płoszy ją każdy głośniejszy dźwięk. W nocy zasypia na poduszce, koło głowy swojej pani. O zaangażowaniu pani Wiesi zaś, że choć sama schorowana, z dużymi trudnościami w chodzeniu, jeśli nikt z rodziny, ani ja nie możemy akurat pomóc, sama wiezie kotkę do przychodni na wózeczku zakupowym. Chciałabym, aby pani Wiesia dalej mogła wymyślać coraz to nowsze, pieszczotliwe odmiany imienia swojej przyjaciółki.
Poniżej przedstawiam wypisy z przychodni (są na nich też koszty wizyt) oraz wyniki badań. Z góry, w imieniu swoim i pani Wiesi dziękujemy za wsparcie.












Poniżej wyniki badań z 2.01.2026
