Żyję dla córki - zaćma zabiera mi jej widok
Żyję dla córki - zaćma zabiera mi jej widok
Description
Moja życie nie jest takie o jakim marzyłam w dzieciństwie. Dom, rodzina, praca, podróże. Mogłabym powiedzieć, że to o czym marzyłam, było przecież jak najbardziej do zrealizowania, a jedno po drugim pryskało jak bańka mydlana. Toczę kolejną nierówną walkę w swoim życiu, chciałabym, aby to była już ostatnia, bo ile człowiek może znosić ciosów bez możliwości rewanżu. Wychowałam się w domu dziecka, trafiłam tam mając 6 lat, więc nie pamiętam praktycznie wcale mojej mamy. Chciałam bardzo ją poznać, lecz nie było mi dane. Proszę mi uwierzyć, w domu dziecka nie ma tak kolorowo i fikuśnie jak na filmach czy chociażby w serialach. To była jedna z największych porażek mojego życia, ale przecież nie trafiłam tam sama. Jestem cukrzykiem, więc do końca życia jestem skazana na leczenie. W wieku 25 lat zaszłam w ciążę, lecz gdy dowiedział się o tym mój partner, po dwóch dniach ślad po nim zaginął. Uciekł, stchórzył, przestraszył się jak dziecko konsekwencji. Po raz drugi zostałam z wszystkim sama. Co gorsza w 8 tygodniu, straciłam swój skarb, którego tak bardzo pragnęłam. Stres, stres i jeszcze raz stres nie przekładał się na zdrowy tryb życia. Byłam w depresji przez parę miesięcy, tylko matka potrafi zrozumieć co to znaczy stracić dziecko, nawet te nienarodzone. Po trzech latach udało się po raz drugi zajść w ciążę tym razem szczęśliwie urodziłam córkę. Jestem bardzo szczęśliwą mamą, kocham najbardziej swoje dziecko, bo tylko je mam. Teraz ma już 3 latka, od dwóch lat wychowuję je sama. Narzeczony odszedł, uciekł do Anglii i nie mam z nim kontaktu. W wieku 28 lat, zaczęłam widzieć co raz słabiej, lecz ignorowałam to, zwalałam to wszystko na stres, na ciążę, przemęczenie. Niestety w ostatnich tygodniach praktycznie nie widzę niczego normalnie, zamazane obiekty, nie mówiąc o napisach które muszę czytać z odległości kilku centymetrów. Pracuję w małym osiedlowym sklepie, córka chodzi do żłobka, jedyne co mogę to być wytrwała i mocna dla niej. Ona ma tylko mnie ja tylko ją. Lekarz stwierdził, że mam dość mocno rozwiniętą zaćmę w oby oczach. Próbowałam różne szkła nosić, polecane i przebierane przez okulistę, lecz niestety nie pomagały. Dostałam dwie możliwości, zapisanie się na zabieg wszczepienia zwykłych soczewek w szpitalu, które są refundowane przez NFZ, lecz są jakie są i nie dają gwarancji daleko i krótkowzroczności, a na zabieg czeka się bardzo długo, lub wszczepienie nowoczesnych soczewek które są bardzo kosztowne. Zabieg jest wykonywany metodą fakoemulsyfikacji, która usuwa zmętniałą soczewkę po czym wszczepia się nowoczesna.
Pierwszy raz robię tego typu zbiórkę, nie wiem czy cokolwiek ona mi pomoże, ale jeśli czyta to ktokolwiek proszę o jakąkolwiek pomoc.
Moje życie nie jest usłane różami, nie jest nawet usłane stokrotkami, nie wiem co czeka mnie znowu za 3,5 lub 10 lat. Modlę się, aby nic, mam dla kogo życie, mam jedną osobę na świecie dla której to robię. Nie mogę pozwolić, by ta mała niewinna osóbka miała przechodzić takie życie jak ja.
Bóg zapłać wszystkim osobom, które zechcą mi pomóc.
