Updates1
-
Przekroczyliśmy 10 000 zł ❤️
Kiedy zakładałam tę zbiórkę, bardzo bałam się, czy ktokolwiek zechce mi pomóc. Dzisiaj na liczniku jest już ponad 10 tysięcy złotych i trudno mi opisać, jak wiele to dla mnie znaczy.
Za każdą z tych złotówek stoi czyjaś decyzja, żeby pomóc mi zawalczyć o dom dla moich dzieci. Są tu osoby, które mnie znają, ale również zupełnie obcy ludzie, którzy po prostu przeczytali naszą historię i postanowili dołożyć swoją cegiełkę.
Przed nami jeszcze długa droga, ale dzięki Wam zaczynam wierzyć, że naprawdę możemy dojść do celu.
Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. ❤️
Ponad 10 000 zł to dla mnie nie tylko kwota. To ponad 10 000 powodów, żeby wierzyć, że może się udać.
Dziękuję. Naprawdę, z całego serca za każdą wpłatę i za każde udostępnienie, robicie coś dobrego ❤️
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Nigdy nie sądziłam, że będę musiała prosić obcych ludzi o pomoc w zachowaniu własnego domu.Dziś walczę o to, żeby moje dzieci nie straciły miejsca, które znają przez całe swoje życie. Połowa naszego 42-metrowego mieszkania, należąca do mojego byłego męża, ma zostać wystawiona na licytację komorniczą. Mam szansę ją wykupić i sprawić, że całe mieszkanie będzie należało do mnie. Problem w tym, że sama mogę nie zdążyć zebrać potrzebnej kwoty. Bywałam na Zrzutce wiele razy. Czytałam historie innych ludzi, nieraz ze łzami w oczach, wpłacałam 50 czy 100 zł i myślałam, że jeśli wiele osób dołoży małą cegiełkę, dla kogoś może z tego powstać coś naprawdę wielkiego. Dzisiaj sama jestem po tej drugiej stronie i bardzo trudno jest mi napisać: potrzebuję pomocy.
Osiem lat temu rozwiodłam się z ojcem moich dzieci. Od tamtej pory sama wychowuję dwójkę nastolatków. Ich ojciec mieszka za granicą i nie uczestniczy w ich codziennym życiu. Nie mogę też liczyć na regularne alimenty – obecnie ich odzyskaniem zajmuje się komornik. Przez te wszystkie lata byliśmy przede wszystkim we trójkę. Pracuję, utrzymuję naszą codzienność i staram się dać dzieciom normalne, spokojne życie.
Mieszkamy w niewielkim, dwupokojowym mieszkaniu o powierzchni 42 m2. Dzieci nadal dzielą jeden pokój. Czasem jest ciasno, czasem się kłócą, jedno chce się uczyć, kiedy drugie robi coś zupełnie innego. Ale to jest ich dom. Ich łóżka, biurka, rzeczy. Miejsce, do którego wracają każdego dnia i które znają przez całe swoje życie. Do tej zbiórki dołączam zdjęcie ich pokoju. Nie jest to piękne, duże wnętrze z katalogu – to zwykły pokój dwójki nastolatków. Ich wspólna przestrzeń, w której śpią, uczą się, odpoczywają i dorastają. Pokazuję go, bo właśnie o to miejsce dzisiaj walczę.
Jestem właścicielką połowy mieszkania. Druga połowa należy do mojego byłego męża i z powodu jego zobowiązań została objęta postępowaniem egzekucyjnym. Rzeczoznawca wycenił należący do niego udział na około 247 000 zł, a cena wywoławcza na pierwszej licytacji ma wynieść około 186 000 zł. Według obecnych informacji licytacja może odbyć się pod koniec tego roku lub na początku przyszłego. Mam możliwość przystąpienia do licytacji i spróbowania nabycia drugiej połowy mieszkania. I właśnie o to chcę zawalczyć. Jeżeli udział kupi osoba trzecia, stanie się współwłaścicielem naszego mieszkania. Z informacji, które otrzymałam od komornika, wiem, że zdarzają się również sytuacje, w których nabywcy udziałów korzystają później z mieszkania. Perspektywa, że obca osoba mogłaby stać się właścicielem połowy miejsca, w którym mieszkam z dziećmi, jest dla mnie jednym z największych powodów, dla których tak bardzo zależy mi na udziale w licytacji.
Nie mogę po prostu pójść do banku i pożyczyć brakującej kwoty. Mieszkanie jest dodatkowo obciążone kredytem hipotecznym zawartym przed laty we frankach szwajcarskich, którego umowa jest obecnie przedmiotem postępowania sądowego. Ta sytuacja wpływa również na moją zdolność kredytową. Gdybym mogła wziąć kredyt i w ten sposób rozwiązać ten problem, nie byłoby mnie tutaj.
Mam około 20 000 zł własnych oszczędności i cały czas odkładam dalej. Dodatkowo 50 000 zł zostanie rozliczone w ramach wierzytelności alimentacyjnych, co mogę potwierdzić dokumentami. Przy cenie wywoławczej około 186 000 zł nadal pozostaje mi do zdobycia około 116 000 zł. Każda kolejna złotówka, którą uda mi się samodzielnie odłożyć do dnia licytacji, będzie zmniejszała tę kwotę.
Dzieci wiedzą, w jakiej jesteśmy sytuacji. Przez najbliższe miesiące ograniczamy wszystko, bez czego możemy się obejść. Ostatnio mój syn zrezygnował z zakupu nowych butów. Powiedział, że jeszcze może chodzić w tych, które ma, a pieniądze lepiej odłożyć na mieszkanie. Z jednej strony byłam z niego ogromnie dumna, a z drugiej pomyślałam, że moje dzieci w ogóle nie powinny podejmować takich decyzji. Powinny myśleć o szkole, znajomych i swoich planach, a nie zastanawiać się, czy za kilka miesięcy nadal będą miały swój dom.
Jako mama chciałabym móc powiedzieć im: „Nie martwcie się. To są sprawy dorosłych. Ja się tym zajmę”. I naprawdę robię wszystko, żeby tak było. Odkładam pieniądze, szukam możliwości i liczę każdy wariant. Ale tym razem może mi po prostu nie wystarczyć czasu.
Nie zbieram na większe mieszkanie ani na poprawę naszego standardu życia. Chcę po prostu zachować nasze małe 42 metry. Chcę, żeby moje dzieci nadal mogły wracać ze szkoły pod ten sam adres, wejść do swojego pokoju, rzucić plecak i wiedzieć, że są u siebie.
Sama wkładam w to wszystko, co mam i co jeszcze zdołam odłożyć. Proszę o pomoc w zebraniu tylko tej części, której mimo wszystkich starań sama nie zdążę zgromadzić.
Sytuację, o której piszę, mogę potwierdzić dokumentami dotyczącymi własności mieszkania, postępowania egzekucyjnego, wyceny, alimentów oraz sprawy dotyczącej kredytu hipotecznego. Ze względu na prywatność moich dzieci nie chcę publikować ich w całości, ale w razie potrzeby mogę przedstawić je operatorowi zbiórki.
Jeżeli możesz wpłacić 10, 20 czy 50 zł – dziękuję z całego serca. Jeżeli nie możesz wpłacić, ale możesz udostępnić naszą historię – również bardzo dziękuję. Nie wiem, czy uda mi się zebrać tak dużą kwotę, ale wiem, że muszę spróbować. Chcę kiedyś móc spojrzeć na moje dzieci i powiedzieć: „Zrobiłam wszystko, co mogłam, żebyście nadal mieli swoje bezpieczne miejsce”.
Anna
Borynio leci na tej samej czastotliwosci co ja> wiec pomoge co moge . Pozdro Mordy
Dziękuję :)
Powodzenia
dziękuje :)
Powodzenia
dziękuję 😚
Antypejs
Dziękuję za wsparcie
Trzymam kciuki
❤️dziękuję