id: 8w8ur6

Pomóż w rehabilitacji po wypadku i powrocie do zdrowia

Pomóż w rehabilitacji po wypadku i powrocie do zdrowia

 
Monika Wolsztyniak

Description

Cześć. Mam na imię Monika i założyłam tę zrzutkę, aby pomóc mojemu Mężowi, odzyskać dawne życie.

Mój Mąż Medard od zawsze był niesamowicie aktywnym człowiekiem, zawsze gotowy do pomocy innym. Jego napędem do działania była motoryzacja i piesze wycieczki. Niestety, 17 miesięcy temu nasza wspólna droga drastycznie zmieniła kierunek.

Ułamek sekundy, który zmienił wszystko

To miał być kolejny normalny dzień, Medard jechał motocyklem, prawidłowo, swoją drogą. Kierowca samochodu wymusił pierwszeństwo. Medard nie miał najmniejszych szans na reakcję i auto uderzyło w Niego, dosłownie zmiatając go z drogi. W tamtym momencie nasz świat zatrzymał się w miejscu.

Trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Wyniki badań brzmiały jak wyrok i dobitnie uświadomiły nam, jak niewiele brakowało, bym go straciła. Jego organizm przyjął potężne uderzenie. Diagnoza lekarzy obejmowała: wielomiejscowe złamania kości podudzia lewego – jego lewa noga została po prostu zmiażdżona, złamanie lewej łopatki i dziesięciu żeber po lewej stronie z obecnością odmy płucnej oraz kompresyjne złamanie trzonu kręgu Th11.

Brak zrostu i kule – nasza nowa rzeczywistość

Od tamtego czarnego dnia minęło już 17 długich miesięcy. To czas wypełniony operacjami, niewyobrażalnym bólem i żmudną walką o powrót do sprawności. Kiedyś Medard uwielbiał długie, piesze wędrówki, dziś o takich trasach musi niestety zapomnieć.

W wyniku wypadku i skomplikowanego leczenia lewa noga Medarda jest krótsza o 3 cm. Co gorsza, do chwili obecnej kość podudzia wciąż się nie zrosła. Zwykłe chodzenie to dla niego ogromne wyzwanie, dlatego na co dzień musi poruszać się o kulach. Brak zrostu i ból sprawiają również, że nawet prowadzenie samochodu stało się dla Niego bardzo utrudnione. To kolejny, niezwykle bolesny cios i utrata niezależności.

Zamiast planować kolejne wspólne wyprawy, naszą codziennością stały się wizyty u lekarzy i sale rehabilitacyjne. Jego ciało wciąż walczy o zrost. Widzę, jak bardzo się stara i jak ogromną ma wolę powrotu do zdrowia, ale ten proces jest niesamowicie trudny, czasochłonny i... bardzo kosztowny.

Dlaczego proszę o pomoc?

Chcę, by Medard znów mógł w miarę normalnie, samodzielnie funkcjonować. Marzę o tym, by kość w końcu się zrosła, by mógł odłożyć kule, wyjść ze mną na spacer bez bólu, swobodnie prowadzić auto. Aby to osiągnąć, potrzebujemy środków na  specjalistyczne leczenie stymulujące zrost kostny, intensywną rehabilitację, specjalne obuwie ortopedyczne z wkładkami wyrównującymi a co najważniejsze na kolejne operacje. Koszty leczenia znacznie przekraczają nasze domowe możliwości finansowe, a bez tego nie ruszymy dalej.

Dlatego, choć nie przychodzi mi to łatwo i do tej decyzji dojrzewałam długo, zwracam się do Was z prośbą o pomoc dla Medarda. Każda wpłacona złotówka to dla Niego realny krok w stronę odzyskania sprawności.

Jeśli nie możesz wesprzeć nas finansowo, bardzo proszę – udostępnij tę zbiórkę swoim znajomym. Zasięgi mają ogromną moc.

Dziękuję za każde wsparcie, dobre słowo i wiarę w mojego Męża. Walka trwa!

Monika

Comments 3

 
2500 characters
  •  
    Anonymous user

    Trzymaj się Medard będzie dobrze.

    PLN 100
  •  
    Anonymous user

    ❤️Pati ❤️

    PLN 100
  •  
    Anonymous user

    Medard, pracowaliśmy razem, silny z ciebie facet, nie poddawaj się!!!

    hidden
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using