Służyła w hipoterapii, dziś czeka na śmierć. Ocal Franię!
Służyła w hipoterapii, dziś czeka na śmierć. Ocal Franię!
Description
Fundacja Centaurus od lat ratuje zwierzęta w Polsce i na całym świecie. Pod naszą opieką znalazły się już tysiące koni, psów i kotów – zwierząt porzuconych, chorych, często skazanych na śmierć. Prowadzimy jeden z największych na świecie azyli dla koni, ale pomagamy wszędzie tam, gdzie zwierzęta nie mają żadnej szansy na pomoc. Działamy także poza granicami kraju, gdzie codzienność zwierząt bywa szczególnie trudna. Dziś prosimy Was o pomoc dla jednego z nich.

---
Przez lata jej codziennością były dziecięce głosy. Spokojniejsze oddechy, niepewne małe dłonie i ciche „boję się”, które po kilku minutach przy jej grzbiecie zamieniało się w dumny uśmiech. Frania była wyjątkowym koniem – pracowała w hipoterapii. Pomagała chorym i niepełnosprawnym dzieciom oswajać lęk, emocje i trudny dla nich świat. Stała spokojnie, cierpliwie, jakby rozumiała więcej, niż człowiek potrafi powiedzieć.



Dzisiaj ta niesamowita klacz sama drży ze strachu w ciemnej komórce u handlarza końmi rzeźnymi.
W świecie zwierząt pracujących scenariusz bardzo często bywa brutalny. Frania zaczęła kuleć. Z dnia na dzień z oddanego przyjaciela stała się dla ośrodka problemem, zbędnym kosztem i trudnością. Pozbyto się jej bez sekundy wahania. Tak po prostu.
Trafiła tam, gdzie koń przestaje być „tym dobrym dla dzieci”, a staje się jedynie masą mięsa wycenioną na wagę. Handlarz po wpłaceniu przez nas pierwszego zadatku żąda reszty kwoty – brakuje nam jeszcze 1400 złotych na sam wykup. Czas na spłatę Frani mija nieubłaganie w poniedziałek, 29 czerwca.
Wykupienie Frani z rzeźnickich rąk to dopiero pierwszy krok. Ta zbiórka ma na celu zapewnienie jej kompleksowego, bezpiecznego nowego życia. Całkowity budżet zbiórki obejmuje:
– Wykupienie klaczy od handlarza (ostatnia rata: 1400 zł).
– Specjalistyczny transport dostosowany do jej problemów ortopedycznych do jednego z naszych bezpiecznych ośrodków.
– Pilną diagnostykę weterynaryjną i leczenie chorej nogi.
– Profesjonalną opiekę kowalską, by ulżyć jej w bólu.
– Długofalowe utrzymanie, bezpieczny boks i odpowiednią paszę w naszym sanktuarium.
Mimo potwornego miejsca, w którym się znalazła, Frania nadal ufa. Dalej pochyla łeb, gdy słyszy ludzki głos. Szuka w człowieku tego samego spokoju, który przez lata dawała dzieciom. Jakby wciąż wierzyła, że ludzie przynoszą tylko dobro.
Koń, który przez tyle lat pomagał innym wracać do zdrowia i równowagi, dziś sam błaga o ratunek. Nie pozwólmy, by jej życie skończyło się w rzeźni. Podarujmy Frani bezpieczną emeryturę, na jaką w pełni zasłużyła!
---
