id: r8vg2u

Rekonstrukcja piersi z powodu raka i rehabilitacja / Fundraiser for breast reconstruction due to cancer and rehabilitation

Rekonstrukcja piersi z powodu raka i rehabilitacja / Fundraiser for breast reconstruction due to cancer and rehabilitation

Support your passion. Regularly.

Updates4

  • I am very happy with YOUR support! This has been an invaluable source of strength and encouragement for me, and I am deeply grateful for each and every donation, message of support, and gesture of kindness. Your generosity has touched my heart and has reminded me that I am not alone in this journey. Thank you !!! Jestem bardzo niezmiernie szczęśliwa z  WASZEGO wsparcia! Jest to dla mnie nieocenionym źródłem siły i chęci do dalszej walki. Jestem głęboko wdzięczna za każdą darowiznę, pomoc i gest dobroci. Wasza hojność poruszyła moje serce i przypomniała mi, że nie jestem w tym wszystkim sama. Dziękuję !!!

     

    As you know, couple of years ago I have started a campaign to collect donations for a surgery aimed at repeated breast reconstruction after the diagnosis of breast cancer caused by the BRCA1 genetic mutation and spine problems due to the operations in the chest area. Since then, I had an extraordinary courage and endurance, overcoming obstacles on my path to recovery. Unfortunately, the operations I underwent did not bring the expected results. Therefore, due to unsuccessful surgeries caused by numerous infections and rejection of implants and my immune system’s response, I am once again at the beginning of my journey and still collecting money for the ongoing medical expenses such as: rehabilitation, private health treatments, purchase of specialistic underwear. Jak wiecie, kilka lat temu rozpoczęłam akcję zbierania datków na operację mającą na celu powtórną rekonstrukcję piersi po zdiagnozowaniu raka piersi spowodowanego mutacją genetyczną BRCA1 i problemach z kręgosłupem po operacjach w okolicy klatki piersiowej. Od tego czasu z odwagą i wytrwałością, pokonując przeszkody na drodze, wlaczę o powrót do zdrowia. Niestety operacje jakie przeszłam nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dlatego też w związku z nieudanymi operacjami spowodowanymi licznymi infekcjami i odrzuceniem implantów oraz osłabieniem mojego układu odpornościowego, znów jestem na początku swojej drogi i czekam ponownie na kolejną operację, dlatego też nadal zbieram pieniądze na bieżące wydatki medyczne takie jak: rehabilitacja, prywatne zabiegi lecznicze, zakup leków bieliznę specjalistyczną.

     

    How can you help? Jak możesz mi pomóc?

    ·       Donate 1,5 % of your tax (KRS: 0000270809, and “cel szczegółowy” “Cimaszkiewicz, 14511”)

    ·       Przekaż 1,5% swojego podatku (KRS: 0000270809 oraz „cel szczegółowy” „Cimaszkiewicz, 14511”)

    ·       Donate directly to the charity organization (“Fundacja Avalon - Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym” bank account no. 62 1600 12860003 0031 8642 6001; transfer title (Cimaszkiewicz, 14511)

    ·       Przekaż darowiznę bezpośrednio na rzecz organizacji charytatywnej (konto bankowe „Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym” nr 62 1600 12860003 0031 8642 6001; tytuł przelewu (Cimaszkiewicz, 14511)


    Thank you!Dziekuję!

    Ewelina

    Read more
There are no updates yet.

There are no updates yet.

Description

Mam na imię Ewelina. W 2014 roku, dokładnie 20go grudnia tuż przed samym Bożym Narodzeniem zachorowałam na raka złośliwego piersi lewej. Zaskoczył mnie w 38 roku życia. Po przeprowadzeniu badań oraz wywiadzie odnośnie zachorowań na raka w mojej rodzinie, zostalam skierowana na badania genetyczne a wyniki miały przyjść w dzień operacji.

Wyszłam od lekarza i nic do mnie nie dochodziło, wracałam samochodem do domu ponad 2h pomimo że mieszkałam niedaleko. Jakby w hipnozie nie potrafiłam znaleźć drogi i cały czas zastanawiałam sie jak o tym powiedziec córce, jak jej wyjasnić.....co zrobi gdyby.......miałam sto myśli na minutę. Od 11 lat wraz z córką mieszkałam w UK z dala od rodziny, więc miałysmy głównie siebie.

Wydawało mi się, że kto jak kto, ale JA na "to" nie zachoruję. W ogóle JA osoba silna i pełna energii zawsze optymistyczna i uśmiechnięta i rak to para nie do pomyślenia. A jednak.

Przed operacją jak i również po, codziennie płakałam wieczorami, bo w dzień musiałam być silna dla córki i starałam się nie pokazywać moich łez, ale niekiedy się nie dało. To było silniejsze ode mnie.

W dzień operacji 15.01.2015 dowiedziałam się że rak jest estrogenny, złośliwy oraz że jestem nosicielką genu BRCA1. Z tego też powodu musiałam poddać sie obustronnej mastektomii piersi  z zachowaniem obydwu sutków piersiowych (dodatkowo, w niedalekiej przyszłości, bedę musiała usunąć jajniki).

Niestety przed operacją nie sprawdzono mojej grupy krwi i w jej trakcie (8 godzinnej amputacji piersi) straciłam ponad 2,5 litra krwi co skutkowało szybkim zaszyciem mojej klatki piersiowej z nierównym ułożeniem expanderów czyli implantów, które przez kolejnych 6 miesięcy dopełniano wodą fizjologiczną poprzez cienkie rurki umieszczone w moim ciele aby rozciągnąć mięsień piersiowy. Po obydwu stronach zostały uszkodzone nerwy obwodowe, które zaburzyły moją sprawność motoryczną. Przez pierwsze klika dni nie byłam w stanie sie ruszać, nieopisany ból, morfina powodującą wymioty, wysoka goraczka, wielkie osłabienie, brak cewnika i możliwości poruszania się spowodowały, że myslałam......, że to jest mój koniec.....i, że juz nigdy nie uda mi się z tego wyjść. Na szczescie antybiotyki zadziałały, gorączka obniżyła się znacznie i lekarzom udało sie przeprowadzic transfuzję krwi.  

Po pewnym czasie wypisano mnie ze szpitala i mogłam wrócic do domu. Niestety zamiast fizjoterapii otrzymałam ulotkę szpitalną z narysowanymi ćwiczeniami do samodzielnego wykonywania. Zamykałam się w łazience patrzyłam na moje okaleczone ciało i wyłam z bólu fizycznego i psychicznego.

Po dwóch tygodniach poddana zostałam kolejnej operacji (w dn. 03.02.2015), tym razem usuniętę zostały obydwa sutki, gdyż w piersi lewej został zaatakowany przez komórki rakowe a w prawej przeszczep sie nie przyjął.

Trzecia operacja odbyła się w dniu 26.08.2015. Niestety źle umiejscowione i wypełnione expandery nie zdały egazminu, były nierówne i niesymetryczne, więc wymieniono je na inny rodzaj implantów i skorygowano ich pozycję. Moje nowe „piersi” zostały ciasno umiejscowione w dalszym ciagu pod mięśniami piersiowymi, twarde, utrudniajace swobodne poruszanie się rąk i dyskomfort w plecach.

Nie umiałam zaakceptowac siebie i poradzić sobie z moim nowym wyglądem. Po tak traumatycznych przeżyciach postanowiłam wrócić do domu do Polski aby być bliżej rodziny oraz kontynuowac dalsze leczenie.

W międzyczasie okazało się że mam również chorobę immunologiczną (dziedziczną) Gravesa Basedova i moja tarczyca jest w bardzo złym stanie. W skutek czego w kwietniu 2017 zostałam poddana leczeniu szpitalnemu i tarczyca została zniszczona jodem, z ostrej nadczynności przekształciła się w niedoczynność.

Kolejnym wyzwaniem były notorycznie pojawiajace się bóle w podbrzuszu, wykryto u mnie liczne polipy i mięsniaka na macicy, wieć byłam zmuszona poddać się kilku zabiegom laparoskopowym. W rezultacie, ze względu na gen BRCA1 i ciagle pojawiające się zmiany na narządach rodnych, w dn. 26.10.2018 poddałam się operacji i wycięto mi jajniki, które miały liczne torbiele. Przyczyniło się to przedwczesnej menopauzy.

W wyniku przebytych operacji mam rozsuwające sie sukcesywnie pod pachy piersi, ucisk mięśni piersiowych na implanty przy każdym ruchu rąk, bolące i drętwiejące plecy, ramiona oraz ręce. We wrześniu 2019r. dostałam silnych bóli lędzwiowych i grzbietowych i przez ponad  miesiąc nie byłam w stanie normalnie się poruszać, wstać z łóżka czy też wykonywać codziennych podstawowych czynności.

Po wykonaniu kompleksowych badań okazało się, że mój kręgosłup uległ deformacji (przesunięcie się kregów grzbietowych i lędzwiowych) na wskutek przesuwających się implantów i ruchów mięśnia piersiowego.

Od tamtej pory regularnie ćwiczę i w miarę możliwosci chodzę na rehabilitację. Byłam na wielu konsultacjach lekarskich i okazało się, iż najlepszym rozwiazaniem byłoby wyjęcie implantów spod mięśni piersiowych aby zapobiec dalszemu zniekształceniu kręgosłupa.

Nie jest to jednak takie proste, gdyż operację jaką mi zaproponowano w ramach NFZ (zaplanowaną na 26.10.2021) polega na rekonstrukcji piersi (metodą TRAM) z wykorzystaniem mięśni prostych brzucha oraz tłuszczu z tych okolic. W miejsce  mięśni wkładana jest siatka zabezpieczająca organy. Następstwem tego może być osłabienie kręgosłupa, ryzyko wystąpienia przepukliny oraz duże prawdopodobieństwo nie przyjęcia się przeszczepu.

Obecnie najlepszą, najmniej inwazyjną i najbardziej bezpieczną, przynoszaca dobre rezultaty metodą jest operacja z użyciem implantów z siatką ADM, którą pozyskuje sie mikrobiologicznie z tkanek zwięrzęcych. Mięsień piersiowy wraca na swoje miejsce i implant jest mocowany wraz z siatką bezpośrednio pod skórą klaki piersiowej. Ta metoda jest bezpieczna dla kręgosłupa i o niskim procencie powikłań pooperacyjnych.

Sama operacja kosztuje 40tys złotych i nie jest refundowana przez NFZ. Dodatkowo trzeba doliczyć koszty rekonstrukcji brodawek sutkowych i rehabilitację.

Moja obecna sytuacja finansowa nie pozwala mi na pokrycie kosztów tej operacji stąd, też moja prośba o wsparcie.

Twoja pomoc nie tylko uleczy me ciało, przede wszystkim da mi nadzieję na zdrowszą przyszłość!

English below:

My name is Ewelina. In 2014, just before Christmas on the 20th of December, I have been diagnosed with cancer in my left breast. After finding out the news, I left doctor’s office in a state of confusion – I was only 38 years old. I was also referred to genetic testing due to extensive history of cancer in my family. The results were due on the day of my surgery. You never think those kind of things might actually happened to you. I couldn’t get my head around it, me? A person who is strong, full of energy and optimistic? 

I remember the short journey home taking me over 2 hours due to the shock – I didn’t know what to tell my daughter, how to explain it to her, what will she do if I will be gone…at the time we were living in the UK for over 10 years, far away from our family. We only had each other. Before and after the operation, I’d cry myself to sleep everynight - during the day I had to stay strong for my daughter so I tried to never show my tears but sometimes it was too hard. They would just start falling down my face.

On 15th January 2015, the day of my operation, I have found out that my cancer was estrogen positive, malignant and I am a BRCA1 carrier. As a result, I had to get a nipple-sparing double mastectomy with reconstruction surgery. Unfortunately during the 8 hour operation I have lost over 2.5L of blood, and since my blood type was not checked beforehand,  I had to be sawed up quickly with uneven expanders (implants which are filled with physiological water over a 6 month period through thin tubes in order to stretch the muscle). As a result both of my peripheral nerves were damaged impacting my motor skills.  Over the next couple of days I was not able to move, had a fever, was terribly weak and did not even have a catheter in place…this has lead into me thinking that it is the end and I will never get better. Luckily the antibiotics begun to work and my fever went down enabling the doctors to make a blood transfusion.

After some time I have been discharged from the hospital however instead of receiving physiotherapy all I got was a leaflet with a few exercises to do at home. I remember crying in the bathroom whilst looking at my mutilated body. I was in physical and mental pain.

On 3rd of February 2015, two weeks after my operation, I had another one. This time both my nipples had to be removed as one was infected with cancer cells and the other was rejected by my body.

I underwent a third surgery on 26th August 2015 as the expanders in my misplaced implants were uneven and unsymmetrical. They have been replaced with different implants and their position has been corrected. My new ‘breasts’ were tightly placed, hard, limited my arm movement and caused discomfort in my back. I couldn’t accept myself and how I look. After such traumatic experience I have decided to go home to Poland, to be nearer to my family and continue my treatment there.

Meanwhile, I have been diagnosed with Graves Disease, a genetic autoimmune disorder that leaves the thyroid gland in a terrible state. As a result in April 2017 I have been given an iodine treatment to destroy the cells in my overactive thyroid gland, causing hypothyroidism.

The next challenge that I had to face was notorious pain in my abdomen. Turned out that I had many polyps and a myoma on my uterus and therefore had to undergo some laparoscopic surgeries. Due to BRCA1 gene and many changes in my reproductive system, on 26th October 2018 I underwent another surgery, this time to remove my ovaries. This has caused me to go into early menopause. 

Due to many surgeries my breast have been constantly tugged and pulled by the muscles in my armpit which causes pain with every arm movement and numbness in my back, arms and hands. Subsequently, in September 2019, I got strong back pain and for over a month was not able to leave my bed or perform basic daily tasks and after many complex tests doctors concluded that because of my breast implants and pectoral muscle constantly moving, my spine has been deformed (disk displacement in dorsal and lumbar spine).

Since then I have been regularly exercising and going to a physiotherapist as much as possible. I have attended many doctor consultations and my best option is to remove current breast implants to prevent further damage to the spine.

Unfortunately, this is not easy – the surgery offered within NFZ (planned for 26th October 2021) is based on TRAM breast reconstruction which uses stomach muscle and fat. To replace the muscle in the stomach an organ protection net is placed. This method has its weaknesses - the spine may become weakened and there is a high risk of rejection and hernia.

Currently the best and least invasive option is a surgery with implants with an ADM mesh, which is acquired from animal tissue. The pectoral muscle would return to its place and the implant along with the net is placed directly under skin on the chest. This is the safest method for the spine with low chance of complications during the operation.

The operation costs 40 000 polish złoty and is not refunded by the NFZ. Physiotherapy and nipple reconstruction are an additional cost.

My current financial situation does not allow me to cover the costs and therefore this is why I am turning for help - your support would not only heal my body but will also give me hope for a better and healthier future!

Thank you


There is no description yet.

There is no description yet.

Benefits of a recurring donations:
The Organiser receives 100% of your funds - we do not charge any fee
You remain in full control - you can stop the support at any time without any obligations
The Organiser can fully focus on his work
You get permanent access to posts and a special distinction
You don't have to remember about the next payments
It's easier than you think :)

Location

The world's first card for receiving payments. The Payment Card.
The world's first card for receiving payments. The Payment Card.
Find out more

Moneyboxes

Add moneybox

Nobody created moneybox for this fundraiser yet. Your moneybox may be the first!

Donations 151

preloader