Pomóż w walce o życie i zdrowie Guli!
Pomóż w walce o życie i zdrowie Guli!
Description
Kiedyś opowiedzieliśmy Wam piękną historię o bezdomnym psiaku Guli, który ostatecznie wygrał los na loterii życia. Dzisiaj przychodzimy z inną opowieścią. I choć ten psiak nosi takie samo imię jak bohater tamtej historii, jego losy potoczyły się zupełnie inaczej. Tamten Guli odnalazł swoje szczęście, ten natomiast został przez świat zupełnie zapomniany i skazany na powolne odchodzenie w samotności. Los rzucił go w miejsce, gdzie praktycznie nie miał szans na pomoc. A jednak w ruinach starej gruzińskiej fabryki w Marneuli odnaleźli go wolontariusze. Guli przypominał żywy szkielet a w jego, skrajnie wycieńczonym wielomiesięcznym głodem ciele, ledwo tliło się jeszcze życie.
Los tego skrzywdzonego psiaka jest nam niezwykle bliski. To ten sam Guli, którego kilka lat temu – podczas pierwszej wolontariackiej akcji w Marneuli – nasi polscy lekarze zaszczepili, odrobaczyli i wysterylizowali. Przez cały ten czas koczował w pobliżu piekarni, walcząc o przetrwanie na ulicy. Lekarze nie mają wątpliwości: przeżył to piekło tylko dzięki odporności, którą wtedy podarowano mu wraz ze szczepieniem i odrobaczeniem. Bez tego pewnie by dzisiaj już nie żył....
Jego stan jest dramatyczny. Potworna babeszjoza i erlichioza doprowadziły do skrajnej anemii. Jego krew jest rzadka jak woda i prawie całkowicie straciła zdolność krzepnięcia. Dlatego też krwawił zewsząd i wymiotował krwią. Konieczna była natychmiastowa transfuzja, aby ustabilizować jego stan. Dziś ten biedak waży zaledwie 9 kilogramów, a powinien ważyć drugie tyle. Jego sierść musiała zostać ogolona, aby usunąć filc i powbijane głęboko w skórę ostre kłosy traw, które wywołały bolesne ropnie. Teraz trwa też walka o jego zniszczone narządy, głównie wątrobę.
Przed nami i Gulim długa i kosztowna droga po zdrowie. Prosimy pomóżcie nam w tej drodze!
Razem możemy napisać szczęśliwe zakończenie tej historii także i dla tego psiaka!