Razem dla Marcela – wesprzyj jego walkę!
Razem dla Marcela – wesprzyj jego walkę!
Description
Nasz 13-letni syn Marcel uległ tragicznemu wypadkowi. Dziś jest w bardzo ciężkim stanie i walczy o życie. To najtrudniejszy moment w naszym życiu, a przed Marcelkiem długa i bardzo trudna droga leczenia, kolejnych operacji, rehabilitacji i walki o powrót do jak największej sprawności.
Marcel doznał ogromnych obrażeń oraz ciężkich poparzeń po porażeniu prądem wysokiego napięcia. Poparzenia obejmują około 50% ciała, w tym również drogi oddechowe.
Najpoważniejsze obrażenia obejmują między innymi całe plecy, lewą rękę, lewą pachę, okolice twarzy oraz bardzo ciężki uraz prawej strony głowy. W obrębie prawej strony głowy doszło do bardzo głębokiego ubytku tkanek — skóry, mięśni oraz kości czaszki. Na ten moment największym cudem jest dla nas to, że uraz nie objął mózgu.
Bardzo ciężkie obrażenia znajdują się również w okolicy brzucha, wokół pępka, gdzie najprawdopodobniej znajdowała się rana wyjściowa prądu. To rozległe oparzenie IV stopnia, większe niż dłoń, z głębokim ubytkiem skóry, tkanek i mięśni. Podobnie głębokie uszkodzenia występują także w okolicy lewej pachy oraz głowy.
Marcyś jest w bardzo ciężkim stanie. Przed Nim długie leczenie, kolejne zabiegi, walka o pokrycie miejsc pozbawionych skóry, rehabilitacja, leczenie blizn i ogromna praca nad powrotem do życia po tym, co się wydarzyło.
Jako rodzice jesteśmy przy nim i zrobimy wszystko, żeby miał szansę wrócić do zdrowia. Leczenie szpitalne ratujące życie odbywa się w ramach NFZ, ale koszty, które spadają na rodzinę, są ogromne i będą trwały długo.
Musimy przebywać około 300 km od domu, organizować noclegi, dojazdy, jedzenie i codzienne funkcjonowanie poza miejscem zamieszkania. Będziemy wymieniać się przy Marcelu, bo chcemy, żeby żadne z nas nie zostawiło go samego w tak strasznym czasie. Jednocześnie w domu mamy młodszego synka, który również potrzebuje opieki, bezpieczeństwa i choć odrobiny normalności.
Przez ten czas nie będziemy mogli pracować i zarabiać tak jak do tej pory. Nadal będziemy robić wszystko, żeby utrzymać dom i obowiązki zawodowe, ale będziemy musieli wymieniać się przy Marcelu, dzielić czas między szpital oddalony o około 300 km, młodszego syna i codzienne sprawy, które mimo tragedii nie znikają. To oznacza, że nasza możliwość normalnej pracy będzie mocno ograniczona.
O założeniu zbiórki początkowo w ogóle nie myśleliśmy. W pierwszych dniach liczyło się dla nas tylko to, żeby Marcel przeżył i żeby lekarze mogli zrobić wszystko, co konieczne. Myślenie o pieniądzach w takiej chwili wydawało nam się czymś niewyobrażalnym.
To lekarz prowadzący, widząc skalę obrażeń Marcela i wiedząc z doświadczenia, jak długo i kosztownie wygląda leczenie po tak ciężkich oparzeniach, powiedział nam wprost, że powinniśmy jak najszybciej zabezpieczyć środki na dalsze leczenie, rehabilitację i całą otoczkę związaną z pobytem rodziny przy dziecku. Uświadomił nam, że kiedy opadną pierwsze emocje, pomoc ludzi może być mniejsza, a potrzeby Marcela dopiero wtedy będą ogromne.
Kwota zbiórki została ustalona w oparciu o rozmowy z lekarzami, którzy mają wieloletnie doświadczenie w leczeniu dzieci po tak ciężkich urazach i oparzeniach. My, jako rodzice, jesteśmy dziś w stanie myśleć co najwyżej o kolejnym dniu. Stan Marcysia i skala tragedii są dla nas tak przerażające, że nie potrafimy realnie oszacować, co będzie potrzebne za tydzień, miesiąc czy rok.
Chcemy też jasno wyjaśnić, że leczenie Marcelka tak daleko od domu nie jest naszym wyborem ani żadnym „wymysłem”. Marcel trafił do ośrodka, który w jego sytuacji daje mu największą szansę. To jedno z najlepiej przygotowanych miejsc w Polsce do leczenia tak rozległych i ciężkich oparzeń — posiada specjalistyczne zaplecze techniczne, doświadczony zespół oraz lekarzy, którzy od wielu lat zajmują się najbardziej skrajnymi przypadkami.
W przypadku Marcelka ogromne znaczenie ma również współpraca ośrodka z Uniwersytetem Jagiellońskim w zakresie hodowli tkanek ze skóry Marcela. Może to bardzo pomóc w szybszym pokryciu tych miejsc, w których obecnie brakuje skóry. U Marcela są to między innymi całe plecy, lewa ręka, lewa pacha, okolice twarzy, okolica brzucha oraz prawa strona głowy, gdzie doszło do szczególnie głębokiego uszkodzenia tkanek.
Lekarze uświadomili nam, że przy tak poważnych obrażeniach koszty nie kończą się na leczeniu szpitalnym. Przed Marcelem mogą być miesiące, a nawet lata rehabilitacji, psychoterapii, leczenia blizn, laseroterapii, konsultacji i codziennej walki o powrót do sprawności.
Chcemy być przy Marcelu, wspierać go, rozmawiać z lekarzami, podejmować decyzje i dawać mu poczucie, że nie jest sam.
Środki ze zbiórki będą przeznaczone na:
pobyt rodziców przy szpitalu i w miejscu leczenia,
dojazdy między domem a szpitalem,
rehabilitację Marcela,
psychoterapię i wsparcie po traumie,
laseroterapię i leczenie blizn,
środki medyczne, pielęgnacyjne, opatrunki i odzież uciskową,
konsultacje specjalistyczne,
codzienne koszty życia w czasie, kiedy nasze życie zostało przeniesione daleko od domu,
zabezpieczenie Marcela na dalsze etapy leczenia.
Nie znamy jeszcze pełnych kosztów, bo leczenie takich obrażeń trwa miesiącami, a często latami. Kwota zbiórki jest orientacyjna i została ustalona po to, żebyśmy mogli skupić się na walce o zdrowie Marcela, a nie każdego dnia martwić się, czy będzie nas stać na bycie przy nim.
Bardzo trudno jest nam prosić o pomoc, ale dziś naprawdę jej potrzebujemy. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają dla nas ogromne znaczenie.
Dziękujemy wszystkim, którzy są z Marcysiem i z Nami w tym najgorszym czasie.
Trzymaj się Marcel!
Walcz Marcel , jesteśmy z Tobą !
❣️Józefosław
Trzymam kciuki
Piguły są z Wami