Description
Mariola Rutecka lat 54 - balansująca na krawędzi życia i śmierci.
W grudniu 2022 roku założyłam własną działalność, spełnienie najskrytszych marzeń. Zbierałam zamówienia, planowałam prace aż pewnego dnia wyczułam guzek w lewej piersi. Wizyta u lekarza, biopsja i oczekiwanie na wynik. Święta Bożego Narodzenia oraz sylwestra spędzaliśmy w niewiedzy, cieszyłam się z każdej chwili spędzonej z rodziną rozmyślając czy to już ostatni raz.
05.01.2023r pojechałam odebrać wynik biopsji, złe przeczucia się sprawdziły – TRÓJUJEMNY RAK PRZEWODOWY. Szybko wpisałam w wyszukiwarkę, wyskoczyła informacja „Najbardziej agresywny spośród nowotworów piersi. Guz szybko rośnie, zdarzają się odległe przerzuty a chemioterapia bywa nieskuteczna”.
I nagle mój świat runął w gruzach. Dlaczego ja? Co dalej? Jak ja dam sobie radę? Pytania bez odpowiedzi błąkały się po mojej głowie. Nie byłam gotowa na tą walkę. Niesprawiedliwą walkę. Rozpoczęłam diagnostykę i leczenie w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Przeszłam wiele badań, rokowania nie były złe, na szczęście nowotwór zrobił przerzuty tylko na węzły chłonne. W planach były 4 chemie czerwone, następnie 12 chemii białych. Przerażająca perspektywa, ale przecież nie można poddawać się bez walki. W marcu przyjęłam pierwszą czerwoną chemię. Czułam się okropnie, myślałam że umrę z bólu ale najgorsze było to, że czułam jak guz szybko rośnie. Moje wyniki były fatalne a guz ciągle rósł. Zadecydowano o pilnej konsultacji u chirurga. Chirurg obejrzał dokładnie wyniki, zobaczył guza i powiedział „Guza możemy wyciąć, ale jest bardzo duże ryzyko śmierci na stole operacyjnym. Musimy poszukać innego rozwiązania. Potrzebne pilne konsylium”. Słowa które usłyszałam wprawiły mnie w osłupienie. Kilka godzin później odbyło się konsylium, zalecono zmianę leczenia, zaplanowano nową chemie, wyznaczony termin. Iskierka nadziei pojawiła się w naszym życiu, moim i całej rodziny. Teraz jestem po trzeciej chemii, nie można mojego stanu ocenić jako lepszy ale gorszy też nie jest. Jednak dalej nie wiadomo czy będzie możliwe wycięcie guza.
Walczę i nie zamierzam się poddawać. Niestety leki, witaminy, wizyty u specjalistów oraz dojazdy do szpitala są bardzo kosztowne. Wiele rzeczy w naszym kraju nie jest refundowane dlatego proszę o wsparcie finansowe. Jest mi bardzo ciężko mówić publicznie o mojej chorobie i prosić o wsparcie finansowe. Bardzo dużo kosztuje mnie stres związany z chorobą i strach o własne życie. Nikomu nie życzę znalezienia się w takiej sytuacji.
Każda wpłacona kwota będzie dla mnie dużym wsparciem, za co z całego serca DZIĘKUJE!
Dużo zdrówka, mam nadzieje ze dobroć Pani dla mnie wróci z podwojoną siłą!
Dużo zdrowia i dużo pozytywnych myśli...🤝🙂
Dużo zdrówka. Pozdrawiam serdecznie.
Zawsze jesteśmy z Tobą 😘💪
Zdrówka dużo i pieczenia ciast Pani kochana❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️💪💪💪💪💪💪💪🔥🔥🔥🔥🔥🔥🔥