Description

Nazywam się Kazimierz. Jestem lekarzem pediatrą.


Przez większość swojego życia zawodowego leczyłem dzieci. Byłem przy nich i ich rodzicach w chwilach strachu, bezradności i nadziei. Widziałem wiele chorób, wiele trudnych historii, ale też wiele zwycięstw, które początkowo wydawały się niemożliwe.


Przez lata to ja mówiłem swoim pacjentom i ich rodzinom, żeby się nie poddawali.


Dzisiaj sam muszę nauczyć się tych słów na nowo.


Mam zaawansowany nowotwór trzustki z przerzutami.


Jeszcze niedawno pracowałem, przyjmowałem pacjentów, miałem swoje plany i zwyczajne życie. Nie przypuszczałem, że tak szybko znajdę się po drugiej stronie — nie jako lekarz, ale jako pacjent.


Rozpocząłem chemioterapię.


Nie będę ukrywał, że jest ciężko. Jestem dużo słabszy niż jeszcze kilka tygodni temu. Mam nudności, brakuje mi siły, dużą część dnia przesypiam. Organizm walczy zarówno z chorobą, jak i z intensywnym leczeniem.


Ale ja nadal chcę walczyć.


Nie chcę, żeby ta choroba odebrała mi wszystko, zanim wykorzystam możliwości, które jeszcze przede mną są.


W toku diagnostyki pojawiła się możliwość zastosowania u mnie dodatkowego leczenia — daraxonorasibu, terapii ukierunkowanej molekularnie. Chciałbym, oczywiście w porozumieniu z lekarzami prowadzącymi, rozpocząć ją możliwie szybko i połączyć z prowadzonym obecnie leczeniem onkologicznym.


Problemem jest cena.


Jedna dobowa dawka kosztuje około 5 000 zł.


To około 150–160 tysięcy złotych miesięcznie.


Przy dłuższym leczeniu mówimy o kwocie, która może zbliżyć się do 2 milionów złotych rocznie.


Nie jestem w stanie sam sfinansować takiej terapii.


Z powodu choroby nie mogę obecnie pracować. Pracowałem jako lekarz w ramach kontraktu, dlatego wraz z utratą możliwości wykonywania zawodu straciłem również bieżące źródło dochodu i nie mam zabezpieczenia finansowego takiego jak osoba zatrudniona na klasycznej umowie o pracę.


Nigdy nie sądziłem, że znajdę się w sytuacji, w której będę musiał publicznie prosić obcych ludzi o pieniądze na własne leczenie.


Nie jest mi łatwo pisać te słowa.


Ale chcę żyć.


Chcę jeszcze wrócić do swojej rodziny jako ten sam Kazimierz, którego znają. Chcę mieć siłę wstać rano, wyjść z domu, śmiać się, planować. Chciałbym jeszcze być lekarzem, który pomaga innym, a nie wyłącznie pacjentem, któremu inni muszą pomagać.


Chcę dostać szansę na kolejne miesiące i lata.


Na kolejne święta z rodziną.

Na kolejne urodziny.

Na zwykłą kawę wypitą bez pośpiechu.

Na rozmowy, śmiech i codzienność, której wartości człowiek często nie rozumie, dopóki nie pojawi się ryzyko, że ją straci.


Jako pediatra przez lata starałem się pomagać dzieciom i ich rodzinom. Nie liczyłem, ilu osobom pomogłem. To po prostu była moja praca — i moje życie.


Dzisiaj role się odwróciły.


Dzisiaj to ja proszę o pomoc.


Nie proszę nikogo o cud ani o gwarancję, której w onkologii nikt nie może mi dać.


Proszę o możliwość wykorzystania szansy, którą daje mi współczesna medycyna.


Każda wpłata przybliża mnie do kolejnych dni leczenia. Jeśli nie możesz wpłacić — samo udostępnienie tej zbiórki również może sprawić, że dotrze ona do osoby, która będzie mogła pomóc.


Przez całe życie powtarzałem innym, że dopóki istnieje możliwość leczenia, trzeba próbować.


Teraz sam muszę się tego trzymać.


Nie chcę jeszcze odchodzić.

Mam dla kogo żyć.

I bardzo chcę żyć.


Dziękuję każdemu, kto pomoże mi w tej walce.


Kazimierz

Comments 45

 
2500 characters
  •  
    Anonymous user •

    Powodzenia Panie Kaziku! 🍀

    PLN 100
  •  
    Arleta, Adam i Julia Konieczni •

    Pozytywnej energii, dobrych myśli i dużo zdrówka! A., A., J

    hidden
  •  
    Anonymous user •

    Dużo zdrowia Doktorze ❤️

    PLN 200
  •  
    Anonymous user •

    Dobro wraca ☺️ Dużo zdrowia 😇

    PLN 20
  •  
    Anonymous user •

    Dużo siły I zdrówka!!!

    hidden
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using