Description
W lutym 2027 roku wyruszę w najważniejszy rejs mojego życia — z Ushuaia przez Cieśninę Drake’a na wody Antarktydy. Jeśli pogoda i lód pozwolą, spróbujemy przekroczyć południowe koło podbiegunowe na szerokości 66°33′S.
Dla mnie to nie tylko spełnienie żeglarskiego marzenia. Chcę pokazać, że wielkie wyprawy zaczynają się blisko domu: od pierwszego kursu, pierwszego rejsu i ludzi, którzy pomagają obrać właściwy kierunek. Dlatego zapraszam Was do wsparcia projektu „Kurs: Antarktyda” i symbolicznego wejścia na jego pokład.

Trasa rejsu prowadzi z Ushuaia w Argentynie (Ziemia ognista) przez Cieśninę Drake’a, a następnie wzdłuż zachodnich wybrzeży Półwyspu Antarktycznego. Wśród planowanych miejsc znajdują się m.in. Cieśnina Gerlache’a, Kanał Lemaire’a, Wyspy Melchiora, ukraińska stacja polarna Akademik Wiernadski, fiord Lallemand oraz wyspa Detaille.
Jeżeli pozwolą na to warunki pogodowe i lodowe, załoga podejmie próbę przekroczenia południowego koła podbiegunowego, przebiegającego na szerokości około 66°33′S. Dokładna trasa będzie uzależniona od aktualnej sytuacji lodowej i decyzji kapitana.
Relacje z przygotowań i przebiegu wyprawy będą publikowane na profilach projektu w serwisach Facebook i Instagram.
MICHAŁ „CZARNY” CZARDYBON

Zanim pojawiły się żagle, były góry, jaskinie i wspinaczka. To tam nauczyłem się, że od przygotowania, zaufania do ludzi i spokojnych decyzji czasem zależy znacznie więcej niż tylko powodzenie wyprawy. Te doświadczenia zabrałem później ze sobą na morze.
Żeglować zacząłem w 2017 roku. Zaledwie miesiąc po zdaniu egzaminu na żeglarza kolega z klubu zaprosił mnie na pierwszy rejs po Bałtyku. To był mój wielki krok w prawdziwe żeglarstwo — i chyba nigdy później nie bałem się na morzu tak bardzo jak wtedy. Mimo tego wracam na Bałtyk do dziś. Mam do niego ogromny sentyment i zwyczajnie jestem zakochany w polskim morzu.
Później przyszedł rejs z Bergen do Szczecina przez Morze Północne i pierwszy widok norweskich fiordów od strony wody. Były też rejsy z rodziną i przyjaciółmi po cieplejszych morzach — w Grecji, Chorwacji i na Majorce. Tam żeglarstwo staje się dla mnie odpoczynkiem oraz sposobem na przeżywanie świata razem z najbliższymi.
Szczególne miejsce w mojej pamięci zajmuje rejs na STS „Pogoria”. Podczas porannego apelu cała załoga zaśpiewała mi na pokładzie „Sto lat”. Takich chwil nie zapisuje się w książeczce żeglarskiej, ale właśnie one zostają z człowiekiem najdłużej.
Największą dotychczasową przygodą było pięć tygodni na Atlantyku: z Teneryfy przez Wyspy Zielonego Przylądka aż na Karaiby — do Dominiki i Martyniki. Wyruszyłem sam, a wróciłem z grupą przyjaciół poznanych na pokładzie. Przez pięć tygodni dzieliliśmy wiatr, słońce, fale, wachty i codzienne życie na oceanie.
Dziś jestem kapitanem jachtowym, instruktorem i egzaminatorem PZŻ. Szkolenie żeglarzy traktuję jak misję. Największą satysfakcję daje mi obserwowanie, jak nabierają pewności, zdobywają doświadczenie i stawiają pierwsze kroki — tak jak ja blisko dziesięć lat temu. Egzaminowanie jest dla mnie zaszczytem, ogromną odpowiedzialnością i najwyższą formą nauczania. Antarktyda jest kolejnym krokiem tej historii.
JACHT
„Challenge 2041” powstał w 1990 roku jako prototyp stalowych jachtów przygotowanych do regat British Steel Challenge. To na nim testowano rozwiązania i trenowały załogi, a imię nadała mu księżniczka Anna.
Później, jako „2041”, wspierał projekt Roberta Swana — pierwszego człowieka, który dotarł pieszo do obu biegunów — oraz działania na rzecz ochrony Antarktydy.
W kolejnym rozdziale otrzymał nazwę „Spirit of Conrad”. Dla mnie to nazwa osobista: mój syn ma na imię Konrad.
Na co ta zbiórka?:
Rejs finansuję również z własnych środków i równolegle szukam sponsorów oraz partnerów sprzętowych. Zbiórka ma pomóc pokryć część wysokich kosztów udziału w wyprawie, dotarcia do Ushuaia, ubezpieczenia i wyposażenia niezbędnego w warunkach polarnych.
Na co zostaną przeznaczone środki?
- udział i obsługa rejsu, w tym wyżywienie, paliwo, opłaty oraz wymagane pozwolenia;
- bilety lotnicze i transport do Ushuaia;
- specjalistyczne ubezpieczenie;
- odzież i wyposażenie przeznaczone do żeglugi oceanicznej oraz polarnej.
Każda wpłata zostanie przeznaczona wyłącznie na przygotowanie i realizację wyprawy.
Co, jeśli nie uda się zebrać całej kwoty?
Rejs planuję zrealizować również przy częściowym powodzeniu zbiórki. Brakującą część kosztów pokryję z własnych środków oraz wsparcia sponsorów i partnerów. Każda zebrana kwota realnie zmniejszy obciążenie domowego budżetu i zostanie przeznaczona wyłącznie na wyprawę.
Projekt wspierają: Klub Żeglarski Ziemowit, Gmina Wyry oraz Śląski Związek Żeglarski. Partnerem wyprawy jest Selma Expeditions.
Jeśli chcesz wejść ze mną na pokład tej historii, możesz:
- wesprzeć wyprawę dowolną kwotą;
- udostępnić link swoim znajomym;
- obserwować przygotowania i relację z rejsu na Instagramie i Facebooku.
Nie każdy z nas popłynie na Antarktydę, ale każdy może dołożyć do tej wyprawy swoją milę.
Dziękuję za każdą wpłatę, wiadomość i udostępnienie.
Michał „Czarny” Czardybon
Na ciepłe buciki, czapki i kubraczki dla pingwinów 🐧
W imieniu pewnego starszego pana z Wyr z wyrazami uznania i podziwu.
Nie mów tak 🤩, nasz rocznik zawsze mlody. 😋
Michał, jak ci nie wstyd? Serio...?
Rozumiem, że możesz nie popierać zbiórek na realizację prywatnych marzeń, masz do tego pełne prawo. Zrzutka jest całkowicie dobrowolna, a jej cel i przeznaczenie środków opisałem otwarcie. Jeśli wpłata była pomyłką albo chcesz ją wycofać, napisz do mnie prywatnie, zwrócę ją bez problemu.
Pozdrowki z Wiednia ✌️
Dzięki Anonimowy :).
Czarny jest pingwinem!
Te zdjęcie musi być na insta!
Dzięki.