Description
Jak wygląda oddział noworodkowy w Ugandzie?
Mamy siedzące i leżące na podłodze pod łóżeczkami swoich dzieci, noworodki leżące na ziemi, dwa prowizoryczne inkubatory (żarówka „kwoka” nad łóżeczkiem deską) i długa kolejka dzieci do wygrzania. Najmniejsze z nich ważą zaledwie 600 g.
Podróż do Ugandy
Wszystko zaczęło się od naszej podróży do Ugandy i kilku pozytywnych testów na Covid.
Wiadomo, nie tak sobie człowiek wyobraża wymarzoną podróż do Afryki, ale mam szczerą nadzieję, że jestem w stanie przekuć tę sytuację w coś dobrego.
W lutym, kiedy potrzebowaliśmy pomocy w Ugandzie to właśnie Dr Nikolas i Dr Deen ze szpitala w Mbarara, dużej miejscowości nad Jeziorem Mburo przemierzyli najpierw 180 km (jechali 5 godzin), by zrobić nam ponownie testy na COVID i pomóc w potrzebie, a zaraz potem wsiedli do samochodu, by jeszcze tej samej nocy wrócić do szpitala.
Dzięki znajomości z naszą kontrahentką na miejscu Lydią udało się nam już następnego dnia rano ruszyć do szpitala, by tam uzyskać niezbędną pomoc i leki. Dwójka z nas została w szpitalu, pozostała dwójka w hotelu mogła liczyć na wsparcie miejscowych lekarzy. Choć strach przed chorobą i napięcie były wyczuwalne, sztab lekarzy zajmował się nami przez trzy dni.
Szpital w Mbarara
Gdy mój wynik był już negatywny, Dr Nikolas zabrał mnie na spacer, mogłam wyjść poza mury przychodni. Poza odwiedzinami w sklepie spożywczym zaproponował mi wizytę w jego szpitalu. Tam przez kolejne dwie godziny pokazywał mi oddział za oddziałem, oprowadzał po każdym piętrze budynku wprowadzając w każdy zakamarek.
Otwarcie i szczerze pokazywał kolejne rozbudowane oddziały i zaopatrywanych pacjentów. Mimo że nie był to pierwszy szpital w Afryce, który widziałam, kilka scen zapadło mi szczególnie w pamięci: wielki namiot z chorymi uchodźcami zbudowany na zewnątrz w ogrodzie, zakratowany oddział chorych psychicznie, sala zabiegowa na chirurgii, a najbardziej oddział noworodkowy.

Czuję potrzebę odwdzięczenia się za okazaną nam pomoc. I tak nie było nam łatwo zmagać się z chorobą w Afryce, a jak wyglądałoby to bez wsparcia zaprzyjaźnionych lekarzy?
Dr Nikolas zaskoczył mnie po raz kolejny, kiedy odpowiadając na moje pytanie o pomoc dla konkretnego oddziału, wskazał bez wahania odział noworodkowy.
Jestem świadkiem, jak bardzo nasza pomoc właśnie tam się przyda.
Znamy konkretne potrzeby: pierwsze mleko dla noworodków, pieluszki, jedzenie dla mam. Niby nic szczególnego, a mogącego ocalić kolejne maleństwa, które bez wsparcia nie dadzą rady przeżyć.
Ponieważ ciężko nam przewieźć lub wysłać do Ugandy teraz mleko w proszku, czy pieluchy, prosimy Was o pomoc w zbiórce.
Lydia kontrahentka po raz kolejny zaoferowała swoją pomoc i jak tylko dostanie pieniądze wybierze się na zakupy i zawiezie niezbędne rzeczy do szpitala w Mbarara dokumentując oczywiście przekazanie prezentów oraz rozliczając się z poniesionych kosztów.
Jeśli tak jak ja chcesz pomóc, to dołącz do naszej zbiórki. Śledź na bieżąco losy naszej akcji!
Dziękuję!
Estera Hess
Ceny w Ugandzie:
Puszka mleka w proszku - 15 $
Paczka pieluszek (80 szt.) - 15-17 $
Porcja dzienna jedzenia dla mamy w szpitalu - 5-10$
Ta zbiórka to kolejna inicjatywa pomocy Ugandzie, organizowana przez społeczność Piątkowskiej Szkoły Społecznej im. dr Wandy Błeńskiej. Pamiętamy o naszej Patronce i o tym, że większość swojego życia poświęciła na leczenie Ugandyjczyków...