Rehabilitacja Milanka
Rehabilitacja Milanka
Description
Cześć! Mam na imię Milan. Ale teraz to wolę, jak wszyscy mówią do mnie Małpo-Dinozaur. Bo potrafię tak groźnie ryczeć, że aż strach! Przeganiam tym ryczeniem nawet chorobę. Serio!
Bardzo lubię się bawić, tylko czasem to trochę trudne... Moja nóżka jest jakaś inna niż u mojego rodzeństwa. Czasem w ogóle nie chce się zginać, leniuch jedna. Mama mówi, że to przez taką chorobę. Ona ma strasznie trudne imię: „mięsak Ewinga”. Brzmi jak jakiś zły czarodziej z bajki, no nie?
Przez tego mięsaka bardzo często muszę mieszkać w szpitalu. Robią mi tam różne badania. Wtedy trzeba leżeć grzecznie i się nie ruszać, a ja przecież jeszcze nie potrafię usiedzieć w miejscu! Dlatego dają mi taką specjalną narkozę do spania. Miałem już tych narkozo-spań chyba z 35... albo 36? A mam dopiero trzy latka! No, w sumie to trzy i trochę. Mama się ostatnio strasznie denerwuje, bo po tym spaniu jakoś trudno mi się obudzić. No ale ile można spać, kiedy wokół jest tyle zabawy?
A w ogóle to jestem trochę sławny! Podobno jako najmłodszy w całej Polsce mam w środku taką endo... ojej, znowu trudne słowo. Czekajcie, już wiem! Endoprotezę. Nawet w telewizji o mnie mówili, widzieliście?
Przez tę całą endo-coś-tam muszę mieć mnóstwo ćwiczeń. Jak mam zły dzień, to strasznie ich nie lubię, bo ta moja nóżka wtedy trochę boli. Rodzice powtarzają, że to konieczne, żeby była zdrowa, a rodzicom trzeba wierzyć. Ale ja i tak wolałbym po prostu biegać po domu i kopać piłkę! Pomysłów i energii mam przecież całą masę. Tylko ta energia jakoś tak szybko ucieka... I wtedy najlepiej jest przytulić się do mamy. Mama mówi wtedy, że jesteśmy „związani pępowinką”. Nie mam pojęcia, co to za stworek ta pępowinka, ale w ramionach mamy wszystko od razu jest lepsze.
Więc jeździmy na tę całą rehabilitację, skoro tak trzeba. Ale ostatnio to tata zawiózł nas nawet do prawdziwego tygrysa! Było superowo!
Pomyślałem sobie, że skoro te ćwiczenia są aż tak ważne, to ja się postaram. Tak najmocniej, jak tylko potrafi Małpo-Dinozaur! Bo ja mam strasznie dużo marzeń. Chciałbym mieć kolegów i pójść do przedszkola. Na zwykłym rowerze jeździć nie mogę, ale jest taka specjalna przyczepka. Rodzice mówią, że może się uda ją zdobyć i będziemy jeździć na wielkie wyprawy do lasu.
I wiecie co? Jak już będę duży, to zostanę prawdziwym żołnierzem!
Pomożecie mi trochę z tą rehabilitacją, żeby przegonić tego złego mięsaka?