id: uzu35s

LUSIA - na operację krzywej łapki

LUSIA - na operację krzywej łapki

 
Joanna Waś

Description

Opowiem Wam historię pewnej miłości równocześnie prosząc Was o pomoc 


To opowieść o Lusi - bezdomnej suczce z Albanii z krzywą łapką i o małym chłopcu, który ją pokochał...

0A0wO5U9NJ6MFabL.jpg

Większość z Was zna mnie dobrze, pewnie pamiętacie, że przez wiele lat pomagałam bezdomnym zwierzętom. Mogłabym długo wymieniać ich imiona, pewnie wielu z Was je dobrze pamięta.

Ci, którzy mnie znają, wiedzą też, że twardo stąpam po ziemi, nie bawię się w wymyślanie łzawych historii, nigdy nie zbierałam pieniędzy na te wszystkie ratowane kotki czy pieski. Robiłam ile mogłam za swoje oraz z Waszą pomocą w postaci karmy i innych darów.


Teraz to ja muszę poprosić Was o wsparcie 


Lusia przyjechała do mnie z Albanii, gdzie żyła z setkami innych bezdomnych psów na plaży w Durres. Wybrała sobie nas i dziś jest już Nasza 

(Na końcu opisuje naszą historie dla osób, które jej jeszcze nie znają)


Przyjechała do nas chora na giardiozę, miała straszne biegunki, tasiemca i ogrom innych pasożytów wewnętrznych. Udało nam się z tym wszystkim wygrać i teraz nadszedł czas na jej krzywą nóżkę.


Jej łapka wymaga operacji. Jest tak wykrzywiona, tak że sunia stąpa bokiem stopy przez co nie raz ją pokaleczyła. Chodzenie po twardej powierzchni nie jest dla niej łatwe. W Albanii, skąd przyjechała, żyła na plaży, na piasku. Nasze chodniki, kamienie i gałęzie to dla niej spore wyzwanie.

WYb0eR3w5FiJvuC9.jpg

lu7fTw55ROy7x6GC.jpg


Gdy zobaczyłam ją na plaży w Albanii byłam przekonana, że jej łapa jest połamana. Wszyscy podejrzewaliśmy, że przejechał jej po niej samochód...

Ma już zrobione zdjęcia RTG, jest także po wizycie konsultacyjnej u pana dr. Bieżyńskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Łapa okazała się nie być złamana jak początkowo wszyscy myśleliśmy. Jest raczej po prostu krzywa z powodu nierównomiernego wzrostu kości.

wgv3K3dn7DM7R6kK.jpg



cqtUWo4OEArZlOuY.jpg

Lusia jest młoda, pełna życia, chętna do zabawy, ale ta koślawa łapka mocno ją ogranicza. Nie może chodzić na dłuższe spacery, a gdy przesadzi z szaleństwami to wraca do domu kulawa.

c4pn5h9qcIGt2vt9.jpg

xl1BjJVyhznadl7D.jpg

GxedhdmxRRNrkV5k.jpg


LUSIA ma już ustalony termin operacji na 23.03. Operacja ma kosztować około 3,5-4 tys. lub trochę więcej. Musimy zrobić też kolejne badania krwi, a później pewnie potrzebna będzie rehabilitacja.


Będę bardzo wdzięczna za każdy grosik, który pomoże nam ją naprawić tak żeby mogła cieszyć się życiem w pełni, takim na jakie tak cudowny pies z duszą anioła zasługuje.




Tutaj nasza opowieść


Zacznijmy od początku.

Spędziliśmy tydzień w Albanii, udało nam się wyjechać na wakacje pierwszy raz od 10 lat! Pogoda nas nie rozpieszczała, ale i tak byliśmy szczęśliwi!

Albania to przepiękny kraj, ale...

Tamtejsze ulice, miasta, wsie, plaże usłane są bezdomnymi psami.

Widzieliśmy ich tam pełno. Na ulicach Albanii mieszkają setki psów. Można tu spotkać szczeniaki, starsze psy, malutkie, a także ogromne. Wiele z nich bardzo boi się ludzi, ale są też takie które nauczyły się korzystać z dobroci turystów. My także rozdawaliśmy co chwile im swoje kanapki 😀

Jednak dopiero ostatniego dnia przed wylotem do Polski wydarzyło się coś co zmieniło nasze życie.

Spotkaliśmy tam psa, który bardzo potrzebował pomocy i gdy zaczęłam tej pomocy szukać, dowiedziałam się, że tam jej nie otrzyma. W Albanii nie ma schronisk dla psów, one się tam rodzą na ulicy i tam umierają, nikt się nimi nie przejmuje...


Do Durres dotarliśmy po południu, miał to być nasz ostatni przystanek, żeby przenocować już bliżej lotniska, bo następnego dnia rano mieliśmy wracać do Polski. Od razu poszliśmy na plażę, żeby skorzystać z ostatnich chwil słońca, bo znów się chmurzyło.

Weszliśmy do wody pomimo chłodu i podczas naszych wygłupów zauważyliśmy samochód pędzący brzegiem morza. Za samochodem nagle zaczął biec pies. Auto pędziło, a pies nie odpuszczał, biegł przy samych kołach i szczekał jakby chciał go przepędzić z plaży.

Nigdy nie zapomnę swoich słów, które wypowiedziałam wtedy do syna: "zobacz to doooooobry pies, nawet on wie, że tu nie powinien jechać żaden samochód!"

Po około pół godzinie samochód wracał, a pies nadal biegł za nim i go przepędzał..

Gdy zmarzliśmy na kość wyszliśmy na brzeg się osuszyć, a wtedy naszym oczom okazała się ona - pies, który wracał dumny, że znów udało mu się przepędzić ten paskudny pojazd.

Od razu zwróciła naszą uwagę, dumnie przemierzała teren między leżakami, a jej łapa.... wyglądała na pogruchotaną... 😞


N9NNUVoI9oRYL2Tp.jpg

tuHvmDEi43znDvfW.jpg

Olek od razu poprosił, żeby ją zawołać... a dalej działy się już tylko same cuda!

Sunia zaczęła się do nas przytulać, zaczepiać. Mnie pogryzła dla zabawy po stopach, do Olka się tuliła. Gdy zauważył to inny pies, śpiący nieopodal też przyszedł bliżej, ale ona szybko wskoczyła na leżak, na którym siedzieliśmy, żeby pokazać mu, że chłopiec, którego właśnie poznała jest tylko jej 😉

Myślałam, że znudzi się za chwilę, że gdy zrozumie, że nie mamy ze sobą nic do jedzenia po prostu odejdzie, ale ona postanowiła nam towarzyszyć. Położyła się na leżaku koło nas, dawała się głaskać. Gdy Oluś pobiegł w głąb plaży natychmiast ruszyła za nim, pilnowała go. Później zaczęli się bawić, Olek biegał o zachęcał ją do zabawy, ona go goniła, co chwilę patrząc mi prosto w oczy jakby pytała o pozwolenie: "mogę się pobawić z twoim dzieckiem? Nie pogonisz mnie?

To były magiczne chwile, wtedy naradziła się między nimi więź.

Gdy poszliśmy obejrzeć molo, zatrzymała się, bo zobaczyła tam miejscowych. Nie poszła dalej, a później straciliśmy ją z oczu...

Tego dnia wróciliśmy tam raz jeszcze, żeby poszukać jakiejś lokalnej knajpki, już przy wejściu na plażę spotkaliśmy ją ponownie, spacerowała ze swoim kumplem (czarnym psem, o którego wcześniej była zazdrosna). Podobnie jak wcześniej, gdy zbliżyliśmy się do tzw. Lokalsow uciekła w inną stronę.


Gdy nastał późny wieczór i musieliśmy iść do pokoju, żeby dać radę wstać na samolot, byłam już w kontakcie z Servjaną Albanką, którą znalazłam na fb jako osobę, która pomaga zwierzętom w Albanii.

To ona poleciła mi dwa miejsca w które powinnam się zgłosić. Wtedy myślałam, że to wystarczy...Ale to nie Polska, nie wystarczy tu zgłosić błąkającego się psa, żeby ktoś ruszył z pomocą. Nikt poza Servjaną mi nie odpisał 😦

Olek jeszcze przed zaśnięciem spytał nas czy możemy rano pójść na "plażę Lusi", żeby się z nią pożegnać 😞

Następnego dnia rano wstaliśmy bardzo wcześnie, bo do lotniska mieliśmy pół godziny jazdy, a musieliśmy jeszcze oddać samochód w wypożyczalni.

Oluś wciąż o niej myślał, więc po 6 rano chodziliśmy po plaży i wolał; " Lusia....!"

Ale tak wcześnie na plaży nie było żadnego psa. Gdy jechaliśmy na lotnisko ciągle o nią pytał, mówił że mogło jej się coś stać. Przypomniał mi się wtedy film "Zakochany kundel", więc wyjaśniłam mu, że Lusia jest pewnie teraz pod jakąś restauracją i dostaje od lokalnego kucharza spaghetti ...

Mówiąc to obróciłam głowę, żeby nie widział, że łzy mi ciekną po policzkach .....

Wróciliśmy do Polski i wtedy Servjana opisała mi, że tu nie da się pomóc Lusi, tu nie ma schronisk, nikt się nią nie przejmie. Że jedyna opcja jest jej transfer do Polski.


Pomyślałam, to szaleństwo! Ale czy powinnam odpuścić? Ile razy odpuściłam tu u nas w Polsce? Ile było równie szalonych sytuacji, które skończyły się happy endem?

Zgodziłam się i tak ruszyła machina!

Servjana od razu skontaktowała mnie z dziewczynami z Polski, które pomagają takim psom. W między czasie poprosiła kogoś o pomoc w poszukiwaniu Lucy. Podałam im dokładnie gdzie ją spotkaliśmy i zaledwie dzień później jakiś mężczyzna miał ją w swoim samochodzie. Zawiózł ją do takiego lokalnego domu tymczasowego, któremu zapłacił za jej pobyt! A potem szukaliśmy sposobów, żeby Lusia dotarła do Polski.


Przyjechała miesiąc później.

Nie planowałam kolejnego psa po śmierci mojego anioła Etosa. Ale równocześnie wierzyłam, że on mi da znać kiedy to będzie ten moment. I dał... On też był takim dobrym psem jak Lusia. W tym, że tym razem zupełnie nie chodziło o mnie!

To jest ich czas.

To czas Lusi i jej chłopca, którego poznała na plaży w Albanii ..



jOyBQwIVSi91MWCD.jpgNoqk12O5mx1iHxl5.jpgtSW4hjcXWWrOH9Ai.jpgSWGrJB7db8biTPxP.jpgOtIM0434eWxSGKiT.jpgD4tSVIC9IWnEGwNg.jpgTi8s2HDWUqe07Knb.jpg

Location

Comments 6

 
2500 characters
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using