10 dni szła na złamanych nogach! Ocal mulicę Norę!
10 dni szła na złamanych nogach! Ocal mulicę Norę!
Description
Jako Fundacja Centaurus od lat ratujemy zwierzęta w Polsce i na całym świecie. Pod naszą opieką znalazły się już tysiące koni, psów i kotów – zwierząt porzuconych, chorych, często skazanych na śmierć. Prowadzimy jeden z największych na świecie azyli dla koni, ale pomagamy wszędzie tam, gdzie zwierzęta nie mają żadnej szansy na pomoc. Działamy także poza granicami kraju, gdzie codzienność zwierząt bywa szczególnie trudna.

---
Nora. Przez dziesięć dni pracowała na dwóch złamanych nogach...
Nora nie upadła w chwili, kiedy złamała obie przednie nogi. Upadła dopiero dziesięć dni później, bo przez cały ten czas nadal kazano jej pracować.
Kiedy pierwszy raz usłyszeliśmy jej historię, wróciliśmy myślami do wszystkich tych egipskich dróg, którymi przejeżdżaliśmy przez ostatnie lata. Do wozów wypełnionych znacznie ponad miarę. Do zwierząt idących pod górę i schodzących w dół z ciężarem, nad którym często trudno zapanować nawet wtedy, kiedy ich nogi są zdrowe. Do uprzęży wrzynających się w ciało, do bata podnoszonego wtedy, kiedy zwierzę zwalnia, i do ludzi, którzy potrafią przejść obok, bo taki widok stał się częścią ich codzienności. W Egipcie cierpienie zwierząt pracujących nie zawsze ukrywa się za zamkniętymi drzwiami. Często dzieje się na środku ulicy, w pełnym słońcu, pomiędzy samochodami, turystami i ludźmi zajętymi własnym dniem.




Nora ma dziesięć lat. Jest mulicą. Schodziła ze wzgórza, ciągnąc przeciążony wóz, kiedy doszło do wypadku. Złamała obie przednie nogi na poziomie P1. Dwie nogi, na których spoczywała znaczna część ciężaru jej ciała. Dwie nogi, które powinny zostać natychmiast unieruchomione i otoczone specjalistyczną opieką. Dwie nogi, na których nie powinna wykonać już ani jednego niepotrzebnego kroku.
Ale wóz nadal musiał jechać.
Właśnie to najtrudniej nam zrozumieć. Nie sam moment wypadku, bo wypadki mogą wydarzyć się wszędzie. Najtrudniejsze jest to, co wydarzyło się później. Ktoś widział, że Nora cierpi. Ktoś widział, że z jej nogami dzieje się coś bardzo złego. Ktoś musiał zauważyć, że każdy kolejny krok wygląda inaczej niż wcześniej. A jednak nie zdjęto z niej uprzęży. Nie pozwolono jej odpocząć. Nie sprowadzono pomocy, na którą zasługiwała.
Przez dziesięć kolejnych dni zmuszano ją do pracy.
Próbujemy sobie czasem wyobrazić jeden taki dzień. Poranek, podczas którego Nora musiała ponownie wstać. Ciężar własnego ciała opierający się na złamanych kościach. Zakładana uprząż. Wóz, który znowu znalazł się za jej plecami. Pierwszy krok, potem drugi i kolejne, chociaż każdy z nich musiał oznaczać ból, którego nie jesteśmy w stanie naprawdę poczuć ani opisać. A później wieczór i świadomość, że następnego dnia wszystko zacznie się od nowa.
Ale nie był to jeden dzień.
Było ich dziesięć.
Dziesięć dni, podczas których Nora nadal miała ciągnąć, nadal miała zarabiać i nadal miała być użyteczna. Dziesięć dni, kiedy złamane kości pracowały pod ciężarem jej ciała i przeciążonego wozu. Dziesięć dni, w czasie których uszkodzenia mogły się pogłębiać z każdym ruchem. Jej cierpienie nie zatrzymało pracy. Dopiero całkowita utrata sił zatrzymała Norę.
W końcu upadła.





Nie wiemy, ile razy wcześniej próbowała utrzymać się na nogach. Nie wiemy, ile razy jej ciało ostrzegało, że dłużej nie da rady. Zwierzęta pracujące nie mogą powiedzieć, że ból przekroczył granicę. Nie mogą odmówić wyjazdu. Nie mogą zdjąć z siebie uprzęży i odejść. Ich sprzeciw często wygląda po prostu jak zwolnienie kroku, potknięcie albo zatrzymanie się na kilka sekund. A za takie zatrzymanie nierzadko spotyka je jeszcze większa przemoc.
Nora pracowała, dopóki jej ciało nie odmówiło dalszego posłuszeństwa.
Cztery dni po tym, jak upadła, została przywieziona do ludzi, z którymi współpracujemy w Egipcie. Nie dlatego, że właściciel chciał zapewnić jej najlepsze leczenie. Nie dlatego, że po dziesięciu dniach zrozumiał ogrom wyrządzonej jej krzywdy. Nora została przywieziona po to, żeby ją wykupić i poddać eutanazji.
W tym miejscu jej historia miała się zakończyć.
Bo w świecie wielu zwierząt pracujących życie ma wartość tylko tak długo, jak długo można na nim zarabiać. Dopóki zwierzę ciągnie wóz, wozi ludzi, przenosi towary i wstaje każdego ranka, jest potrzebne. Kiedy upada, staje się problemem. Kosztem. Ciałem, którego nie można już wykorzystać. Wtedy nagle nie ma pieniędzy na badania, na operację, na lekarstwa ani na długie tygodnie opieki.
To właśnie z tym spotykamy się w Egipcie raz za razem. Z niebywałą siłą zwierząt, które pracują ponad swoje możliwości, i z równie wielką obojętnością wobec nich, kiedy tej siły zabraknie. Za każdym razem człowiek chce wierzyć, że kolejna historia nie będzie jeszcze gorsza od poprzedniej. A potem przyjeżdża Nora - mulica, która przez dziesięć dni chodziła na dwóch złamanych nogach.
Kiedy trafiła pod opiekę naszego egipskiego zespołu, można było zakończyć jej cierpienie. Taki był przecież cel, z którym ją przywieziono. Ale lekarze zobaczyli Norę nie jako zniszczone narzędzie, lecz jako żywą istotę, która przez dziesięć dni robiła wszystko, czego od niej żądano, choć jej ciało rozpadało się przy każdym kolejnym kroku.
Podjęto walkę.
Nora przeszła operację obu przednich nóg.
Dwie złamane nogi. Dwie operowane kończyny. Ogromny zabieg i jeszcze większe wyzwanie, bo koń, osioł czy muł nie mogą po prostu położyć się w łóżku i przez wiele tygodni nie obciążać nóg. Każdego dnia Nora musi utrzymywać ciężar własnego ciała. Każdego dnia jej organizm musi radzić sobie z bólem, gojeniem, opatrunkami i konsekwencjami tego, że przez dziesięć dni nie otrzymała pomocy. Operacja nie wymazuje tego, co ją spotkało. Jest dopiero początkiem drogi, której zakończenia nikt dzisiaj nie może zagwarantować.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo chcemy o niej opowiedzieć. Nie chcemy, żeby Nora pozostała jedynie kolejnym zdjęciem z Egiptu, na które ktoś spojrzy przez kilka sekund i przesunie palcem dalej. Za tym zdjęciem jest dziesięć lat życia. Są setki, może tysiące przejechanych kilometrów. Są wozy, które ciągnęła, ciężary, które przewoziła, i ludzie, dla których pracowała. A potem jest tych dziesięć dni, w których nikt nie zatrzymał się dla niej.
Dzisiaj to my musimy się zatrzymać.
Nie cofniemy przeciążonego wozu. Nie zabierzemy bólu, który towarzyszył jej przez tamte dni. Nie sprawimy, że pomoc przyjdzie natychmiast po wypadku. Możemy jednak zrobić wszystko, aby Nora już nigdy nie musiała udowadniać swojej wartości pracą. Możemy pomóc opłacić operacje, leczenie, leki, opatrunki i długą opiekę, która czeka ją teraz. Możemy pokazać jej historię ludziom, którzy nie zgadzają się na świat, w którym zwierzę musi pracować na złamanych nogach, dopóki ostatecznie nie runie na ziemię.
Prosimy Cię, pomóż nam walczyć o Norę. Udostępnij jej historię i wesprzyj jej leczenie. Przez dziesięć dni nikt nie zatrzymał dla niej wozu. Dzisiaj nie możemy przejść obok niej tak samo.
---
