Walczymy o zdrowie: pomóż w rehabilitacji!
Walczymy o zdrowie: pomóż w rehabilitacji!
Updates3
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Błagamy o ratunek dla Piotrusia!
Operacja, ból i walka o każdy krok – sami nie damy rady!
„Mamo, dlaczego tak boli? Dlaczego nie czuję nóg?” – choć Piotruś nie potrafi wypowiedzieć tych słów, widziałam je w jego oczach, gdy byliśmy w szpitalu.
Nasz syn to mały wielki wojownik. Urodził się w 36. tygodniu ciąży jako jeden z bliźniaków. Choć jego brat również zmaga się z problemami zdrowotnymi, to życie Piotrka jest nieustanną, brutalną walką o ruch i godność. Pod jego pięknym, ufnym uśmiechem, który oczarowuje każdego, kryje się lista diagnoz, która mogłaby złamać dorosłego człowieka:
- Czterokończynowe Mózgowe Porażenie Dziecięce i niedowład prawostronny.
- Stopa końska i ogromne trudności z poruszaniem się.
- Opóźnienie rozwoju psychoruchowego.
- Wada wzroku.
- Problemy z mową – Piotruś mówi do nas własnym językiem, którego nie zawsze potrafimy odczytać. Rówieśnicy go nie rozumieją, przez co synek ma trudności w nawiązywaniu kontaktu, co jest dla nas wszystkich ogromnym dramatem.
- Trudności z jedzeniem – każdy posiłek to ryzyko zadławienia.
Ostatnie miesiące były prawdziwym piekłem. W kwietniu Piotrek przeszedł bardzo poważną i bolesną operację osteotomii derotacyjnej międzykrętarzowej ze stabilizacją płytą blade plate (Orthopediatrics , stal chirurgiczna, child - 3,5), oraz wydłużenie 2 poziomowe rozcięgna m. brzuchatego i płaszczkowatego.
Widok własnego dziecka, które płacze z bólu, a którego nie możesz po prostu przytulić, by wszystko minęło, jest nie do opisania. Rany nie chciały się goić, płakaliśmy z bezsilności. Dziś wiemy, że idziemy w dobrą stronę, ale ta droga jest niesamowicie kosztowna. Dosłownie.
Dlaczego błagamy o pomoc?
Zawsze staraliśmy się radzić sobie sami, ale mur, pod którym stanęliśmy, jest zbyt wysoki. Nasza codzienność to wybory, których żaden rodzic nie powinien dokonywać. Większość naszych dochodów pochłania wynajem mieszkania, rachunki oraz ogromne koszty dojazdów na prywatne kontrole do Łodzi i rehabilitację.
Doszło do tego, że ja – jako matka – musiałam zrezygnować z własnego leczenia. Choruję na endometriozę, a ból często odbiera mi siły do opieki nad dziećmi. Wiem jednak, że muszę dawać radę dla nich. Na ten moment odstawiłam wizyty w prywatnej klinice i badania, ponieważ przerosły one nasz budżet. Odłożyłam swoje zdrowie na nieokreśloną przyszłość, bo teraz liczy się tylko On. Muszę postawić syna na nogi, zanim jego ciało na zawsze odmówi posłuszeństwa.
Na co zbieramy środki? To nasze „być albo nie być”:
- Specjalistyczne buty ortopedyczne – bez nich efekty bolesnej operacji zostaną zaprzepaszczone. To jego jedyna szansa na pionizację i pierwsze kroki.
- Nowy wózek specjalistyczny – obecny wózek Piotrka jest bardzo ciężki, trudno go złożyć, a od ciężaru pęka w nim rączka. Nowy sprzęt jest niezbędny, by syn mógł uczestniczyć w życiu szkoły i pojechać z dziećmi na wymarzoną wycieczkę, która odbędzie się 26 czerwca.
- Prywatna terapia logopedyczna i psychologiczna – błagamy o to, by syn w końcu zaczął komunikować swoje potrzeby.
- Koszty dojazdów i intensywnej rehabilitacji – bez stałych ćwiczeń mięśnie Piotrka znów się skurczą, a ból powróci.
Ludzie o wielkich sercach, prosimy – nie przechodźcie obok nas obojętnie. Piotruś ma w sobie tyle chęci do życia. Mimo niedowładu i bólu pooperacyjnego, on wciąż się uśmiecha. Chcemy tylko, by mógł pójść na spacer, zagrać z bratem w piłkę i żyć bez cierpienia.
Błagamy o każdą złotówkę. Jeśli nie możesz wpłacić – udostępnij tę zbiórkę. To dla nas walka o wszystko.
Z całego serca dziękujemy za każdą pomoc i szansę daną naszemu synkowi.
Rodzice Piotrusia
