Więzień własnego ciała. Moje ciało umiera, a mózg wciąż żyje
Więzień własnego ciała. Moje ciało umiera, a mózg wciąż żyje
Description
Stałem się więźniem własnego ciała. Moje ciało umiera, a mózg wciąż żyje i czuje ból.
Mam na imię Andrzej. Piszę to, póki jeszcze mam siłę i mogę to zrobić, czyli prosić o pomoc. Moje ciało powoli umiera, choć mój mózg wciąż żyje, czuje i wszystko rozumie. To najgorszy rodzaj piekła – być świadkiem własnego znikania.
Choruję na najcięższą postać stwardnienia rozsianego (PPMS). Z silnego mężczyzny stałem się kłębkiem bólu, który nie może podnieść się z łóżka. Ale to nie był koniec mojego cierpienia. Podczas diagnostyki w szpitalu przebito mi jelito. Przeszedłem masywny krwotok i wstrząs. Byłem po tamtej stronie... wróciłem, ale mój organizm jest w ruinie.
Dziś mój dzień wygląda tak:
- Leżę i patrzę w sufit, uwięziony w ciele, które mnie paraliżuje.
- Boję się zjeść cokolwiek, bo po kilku łykach wody mój organizm mdleje, odcina mnie, ciśnienie spada do granic możliwości.
- Moja żona patrzy na mnie z miłością, a ja widzę w jej oczach strach, bo nie mamy już za co kupić leków .
Oddaliśmy wszystkie oszczędności życia (kilkadziesiąt tysięcy złotych) na prywatne leczenie boreliozy, które miało mnie uratować, a tylko pogorszyło mój stan. Zostaliśmy z niczym
Nie proszę o luksusy. Proszę o szansę, bym nie umierał z głodu i bólu pozbawiony szansy na rehabilitację. Brakuje nam na podstawowe leki, na środki higieniczne, na witaminy, które pozwolą mi choć trochę funkcjonować. Każda złotówka to dla mnie mniej bólu i odrobina godności w tym ciele, które staje się moją trumną.
Błagam, pomóż mi przetrwać. Moje ciało odmawia posłuszeństwa, ale moje serce wciąż bije i ma dla kogo żyć.
Duzo zdrowia, z grupy metalnews.
Mamut. Szczecin
Zdrowia jak najlepszego dla Ciebie, Andrzeju💪