Description

Witajcie. Mam na imię Basia, mam 29 lat. Jestem żoną i matką dwójki wspaniałych synów. Święta co roku jest to wyjątkowy dla nas czas. W tym roku jednak było inaczej.


W wigilię w nocy niespodziewanie z tego świata odszedł mój ukochany mąż Mirek. Cudowny ojciec naszych małych szkrabów - Krzysia i Szymka. 21 grudnia skończył 30 urodziny. Dzień później mąż skarżył się na ból nogi. Udał się do lekarza. Nie wiadomo z jakiej przyczyny wysłali go na test na COVID który niestety wyszedł pozytywny. W kierunku nogi nie zrobili mężowi żadnych badań czy prześwietlenia. Dostał tylko receptę na leki przeciwbólowe. Z racji pozytywnego wyniku testu wszyscy razem z dziećmi trafiliśmy na kwarantannę. Noga męża z dnia na dzień bolała, puchła coraz bardziej i nic nie mogliśmy z tym zrobić. W wigilię ledwo chodził. W nocy zaczęło się piekło. Około 2:30 w nocy mąż płakał i powiedział mi - kochanie nie wiem co się ze mną dzieje.

Po chwili zaczął majaczyć, stracił przytomność i oddech. Zadzwoniłam szybko na numer alarmowy i do czasu dotarcia karetki na miejsce reanimowałam męża. Wszystko widział nasz 6 letni syn Krzyś który się w tym czasie obudził, jego 4 letni brat spał i nic nie słyszał. O 3 w nocy karetka dotarła na miejsce. Podali mężowi adrenalinę oraz leki. W czasie reanimacji mąż dostał jeszcze ataku padaczki. Reanimacja zakończyła się o 3:50. Niestety nie udało się.

Mój mąż, ojciec naszych dzieci odszedł. Nigdy się nie dowiemy dlaczego ponieważ przez pozytywny wynik testu nie zrobią sekcji zwłok. Od zawsze mąż pracował sam a ja wychowywałam dzieci. Dziś jestem bez pracy, prawa jazdy, środków do życia oraz z kredytem hipotecznym na głowie. Polisa która była zawarta przez bank do naszej hipoteki niestety nie zadziałała, na żadną inną mąż się nie zdecydował ponieważ zapewniano nas że ta w razie w spełni swoje zadanie. Tak się nie stało. Dziś jestem całkowicie bezradna i jestem zmuszona prosić ludzi dobrej woli o pomoc. Bank z racji tego że nie posiadam żadnego dochodu a jedyny utrzymujący odszedł z tego świata, w przeciągu dwóch tygodni od zgłoszenia zgonu w placówce, da mi 2 tygodnie na rozwiązanie kredytu. Mam do spłaty dokładnie 46 200zł. Nie mieliśmy nigdy lekko, zawsze wiązaliśmy koniec z końcem co za tym idzie - nie mamy żadnych oszczędności. Nie mam pieniędzy na życie a co dopiero na powyższe zobowiązanie. Zostałam sama z dwójką małych dzieci. Ten koszmar który za sobą ciągnie ogromne konsekwencje właśnie się zaczyna. Proszę pomóżcie mi go jak najszybciej zakończyć. Będę wdzięczna za każdą wpłaconą złotówkę. Dziękuję.

Comments 7

 
2500 characters
  •  
    Anonymous user

    Życzę siły ❤️

    PLN 50
  •  
    User unregistered

    Musisz być silna, dla swoich dzieci. Jako matka, wiem,że będzie ciężko, ale dasz radę. Wierzę w ciebie.

    hidden
  •  
    Patrycja

    Powodzenia

    PLN 10
  •  
    Anonymous user

    Trzymam kciuki żeby wszystko się jakoś ułożyło!

    PLN 20
  •  
    Iwona

    Trzymaj się Basia!!!

    hidden
We prioritize safety. If you have any concerns, please report this fundraiser using