Dziesięć lat ciąż, głodu i bólu. Pomóżmy uratować Kasię
Dziesięć lat ciąż, głodu i bólu. Pomóżmy uratować Kasię
Updates1
-
W międzyczasie otrzymaliśmy informację od domu tymczasowego, że Irysek i Węgielek - dzieci Kasi, będą potrzebowały porady kardiologicznej. Tym samym musimy zwiększyć kwotę zrzutki.
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Nie wiemy, ile miała miotów 💔
Nie wiemy, ile urodziła kociąt 💔
Nie wiemy, ile z nich przeżyło 💔
Wiemy tylko jedno - przez około dziesięć lat nikt nie uznał, że zasługuje na kastrację.

Przynajmniej raz w roku zachodziła w kolejne ciąże. Czasami dwa. Rodziła. Karmiła. Jej organizm nie miał czasu odpocząć ani się zregenerować. Kiedy jedne kocięta odchodziły lub znikały, pojawiały się następne 😭
Tak wyglądało całe jej życie.
Kiedy dostaliśmy zgłoszenie, mieliśmy pojechać po kocięta...
Na miejscu okazało się jednak, że nie możemy zabrać ich samych.
Dwójka maluchów mieszkała z mamą na strychu starej szopy gospodarczej. Kociaki nigdy nie zeszły na dół. Ich świat kończył się na stertach gratów i prowizorycznym schronieniu. Ludzie od czasu do czasu zostawiali tam jakieś resztki jedzenia, ale to nie było życie 😔
A ich mama... była cieniem kota.
Wychudzona, wyczerpana, z poranionym ogonem, który najprawdopodobniej utknął w siatce lub drucie. Rana była zakażona i powoli wdawała się sepsa, lekarz ocenił, że mało brakowało od samo amputacji 😢
Jak mielibyśmy zabrać kocięta, a ją zostawić? Nie potrafiliśmy. Dla dobra wszystkich zabraliśmy całą rodzinę ❤️🩹
Ta dzielna kotka ma imię Kasia i dziś po raz pierwszy od wielu lat nie musi martwić się o przeżycie, choć lata bezdomności nie znikają w chwili, gdy kot trafia pod naszą opiekę. Mimo karmienia BARFem, podawania suplementacji, kwasów omega i troskliwej opieki Kasia nie przybiera na wadze. Waży zaledwie około 2,8 kg❗️Jej sierść jest matowa, słaba i wypada całymi kępkami. Rana na ogonie goi się bardzo powoli mimo leczenia 🥺

Szukaliśmy przyczyny. Zrobiliśmy Kasi geriatryczne badania krwi, USG, testy FIV, FeLV oraz profil tarczycowy. Wszystko jest w normie, a to oznacza, że musimy szukać dalej.
Do tego dochodzą jej dzieci.

Dwóch synków – Irysek i Węgielek – również wymagało intensywnego leczenia. Wymioty, odwodnienie, badania, USG, leki, codzienne kontrole. Na szczęście ich stan udało się ustabilizować, ale koszty ratowania całej rodziny rosną z każdym dniem.

Nie żałujemy ani jednej decyzji, bo gdybyśmy wtedy zabrali tylko kocięta, Kasia prawdopodobnie nadal rodziłaby kolejne mioty... albo po prostu nie doczekałaby następnego.
Dziś walczymy o to, żeby po raz pierwszy w swoim życiu mogła po prostu być kotem. Bez kolejnych ciąż, bez bólu, bez głodu, bez strachu. Kasia jest bardzo proludzka, a z dnia na dzień odkrywa też jak żyje się w mieszkaniu.
Ale nie damy rady sami 🙏🏻
Przed Kasią prawdopodobnie kolejne wizyty, dalsza diagnostyka, leczenie trudno gojącej się rany, kontrolne badania i odbudowa organizmu. Do tego dochodzą koszty leczenia jej dzieci i codziennego utrzymania całej rodziny.









Jeśli możesz dołożyć choć kilka złotych do tej walki – będziemy ogromnie wdzięczni 💛
Bo Kasia przez dziesięć lat dawała z siebie wszystko.
Teraz my chcemy zawalczyć o nią ❤️