3- letnia GAJA zbiera na leczenie i nowe życie! Pomocy!
3- letnia GAJA zbiera na leczenie i nowe życie! Pomocy!
Description
Gaja - jeszcze do niedawna Gabi, ale na nowe życie dostała także nowe imię - ma dopiero 3 lata, a już wisiał nad nią wyrok śmierci. Nie za coś, co zrobiła. Jest grzeczną suczką. Spokojna, wychowywała się w towarzystwie dzieci, nikogo nie skrzywdziła.

Niestety, trafiła do niewłaściwych ludzi. Gaja ma duży problem z uszami, zwłaszcza lewym. Wielkie, rozpadające się, sączące i śmierdzące krwiaki, będące najprawdopodobniej skutkiem pobicia (właściciele twierdzili, że są spowodowane zapaleniem uszu, ale weterynarz ocenił uraz jako mechaniczny, a wiemy, że mieszkała z osobą przemocową), nie były leczone.

Właściciele raz wybrali się z sunią na wizytę, po czym uznali, że leczenie jest drogie i przerwali je. To było w sierpniu 2025 roku - od tej pory, przez ponad 7 miesięcy, sunia cierpiała bez żadnej pomocy. Zdjęcie z podsumowania jedynej wizyty weterynaryjnej, na którą właściciele zabrali sunię:

Teraz postanowili, że chcą się jej pozbyć, bo nie będą wydawać kolejnych pieniędzy na weterynarza, a pies im po prostu przeszkadza. Poniżej rozmowa z właścicielką suni:

...i z jej partnerem, który przyznał się, że chciał już sunię "ubić" :/

Los jednak uśmiechnął się do Gai. Pojawiła się osoba, która - mimo, że sama nie jest w najlepszej sytuacji - nie pozostała obojętna i przyjęła sunię pod swoją opiekę. Najprawdopodobniej będzie szukać Gai nowego, tym razem już dobrego i kochającego domu, jednak w pierwszej kolejności najważniejsze jest leczenie, które przyniesie jej ulgę w bólu.

Gaja jest już bezpieczna, otrzymała też pomoc weterynaryjną - badania krwi, leki, a także przeszła zabieg oczyszczenia i zszycia krwiaków na uchu. Te koszty sięgnęły już 1000zł, a to dopiero początek leczenia. Sama pożyczyłam, ile mogłam, żeby pomóc opłacić rachunki, ale też nie jestem w sytuacji, w której mogę sobie pozwolić na większą pomoc... Poniżej rachunki za dotychczasowe wizyty weterynaryjne, oraz zdjęcia Gai z już opatrzonym i zszytym uchem.





Ponadto sunia nie ma ani szczepień (właściciele nie mieli nawet książeczki zdrowia psa), ani też nie jest wykastrowana. Trzeba ją też odkarmić, ale te koszty bierze na siebie osoba, pod której opieką przebywa Gaja. Jednak same koszty weterynaryjne na pewno jeszcze wzrosną, dlatego proszę Was o pomoc w ich pokryciu. Myślę, że kwota 2 tys złotych powinna wystarczyć. Czy to dużo? Pewnie zależy, dla kogo. Ale jestem pewna, że życie warte jest więcej. Pomożecie Gai?

Mam nadzieję że szybko będzie zdrowa