Description
Nazywam się Lucyna Czabaj (z domu Polaków), mam 32 lata i od prawie siedmiu lat choruję sobie na raka wewnątrzwątrobowych dróg żółciowych. Mam przerzuty i nacieki od wątroby, przez trzustkę, jajniki, aż po kości. Tyle ze smęcenia, nie lubię mówić o moim lokatorze na gapę.
Podczas ostatniej wizyty u mojej lekarki dowiedziałam się o immunoterapii, którą mi zaproponowała. Zapytałam, ile wlewów byłoby w planie, a ona mi na to: "Aż będzie remisja!".
Remisja. Słowo klucz. Całkowite ubicie raka i wszystkich jego macek. Szczyt moich marzeń, do tej pory poza zasięgiem! Czekałam na to siedem lat!
Jednak pojawia się zgrzyt: jeden wlew kosztuje 16000. Dokładnie, nie pomyliłam liczby zer. Doliczając dojazdy i leki poboczne wraz z suplementacją wychodzi około 17000 co trzy tygodnie. A ile ich będzie potrzebne? Nie wiadomo...
Postanowiłam zaryzykować, może się uda uzbierać :)
Pomożecie spełnić najskrytsze z moich marzeń? :)
W koszty terapii będę też wliczać farmakologię, dojazdy do placówek medycznych i dodatkowe badania obrazowe (przy immuno ważny jest refleks, nie będzie czasu na stanie w kolejkach do tomografii).
Jeżeli, jakimś cudem, terapia jednak się nie odbędzie, zebrane środki wykorzystam na leczenie, suplementację, utrzymanie i rehabilitację, coby jeszcze jak najdłużej pociągnąć na tym padole.
O moich przygodach z rakiem możecie poczytać na blogu - lucynacje.blogspot.com - zapraszam :)
Ostatnio rak ostro mi dokopał. Ale się nie poddaję i walczę o życie!