Leczenie FIP dla Dyzia
Leczenie FIP dla Dyzia
Description

Poznajcie Dyzia
Oto Dyzio, nasz kot i przyjaciel. Ma ok. 8 lat, które przeżył na ulicy, dokarmiany gdzieś tam na magazynach.
W grudniu 2020 trafił do organizacji Kotulnia w Poznaniu. Pomimo iż jest kotkiem FIV+ to miłość była od pierwszego wejrzenia i nie mogłam się doczekać dnia kiedy będziemy mogli go rozpieszczać dobrą karmą, ciepłym domem, głaskaniem i nieograniczoną ilością miłości... Na początku lutego 2021 przyjechał do nas do Wrocławia gotowy na nowe życie. W końcu przyjacielu trafiła ci się odrobina szczęścia i zasłużony odpoczynek po latach włóczęgi.
Już od pierwszego dnia się zaaklimatyzował i przyszedł na drzemkę się wtulić w moje objęcia. Potem, jak widać na zdjęciach, wywijanie baranków, noszenie na rękach, i pomoc przy pracy przy komputerze. Jest bardzo przyjaznym, statecznym i słodkim kotełkiem, który jeszcze niedawno budził nas co rano miałczeniem informując że ma już pusty brzuszek.
Tak wyglądał jeszcze 2 tygodnie temu ale...
nie minął miesiąc odkąd zamieszkał z nami i nagle stracił apetyt, kiedy wcześniej zawsze towarzyszył w kuchni i pchał głowę do miski mrucząc i przebierając przednimi łapkami z zadowolenia.
Zaczął chudnąć w oczach, posmutniał, gorączka, apatia, zaczęły mu się plątać tylnie łapki kiedy chodził, dezorientacja, otępiały wzrok, cały słabiutki, załatwiał się poza kuwetą... i wodobrzusze. Wszystko w przeciągu tygodnia. Zmizerniał strasznie. Czwarta wizyta u weterynarza potwierdziła FIP w postaci mokrej z wpływem neurologicznym... FIP to kocia, śmiertelna choroba (zakaźne zapalenie otrzewnej kotów), na którą jeszcze 2 lata temu nie było lekarstwa. Dwóch lekarzy weterynarii zaleciło eutanazję... Aktualnie jest dostępny skuteczny lek lecz jego cena jest wysoka a cała kuracja musi przebiegać dokładnie wg wytycznych - odpowiednia dawka na każdy kilogram wagi, codzienne zastrzyki o tej samej porze, nie można przerwać kuracji (więcej informacji na temat FIP https://leczeniefip.com).
To nie może się tak skończyć!!!
...Nie no przecież dopiero jest u nas MIESIĄC! Dopiero co się zaczęło nowe życie - zasłużona emerytura... Ledwo co sobie miejsce zagrzał a tu już wyrok śmierci? Nie chcemy się poddawać a lek który jest dostępny jest niestety horrendalnie i niesprawiedliwie drogi do tego kuracja trwa aż 84 dni!
Pomóżcie nam dać mu szansę na życie... to nie może się tak skończyć
Koszt kuracji to ponad 12 000. Ogłosiliśmy zbiórkę na 9 000 - nie chcemy oczekiwać więcej niż to konieczne.
KURACJA DZIEŃ PO DNIU
11.03.2021
pierwszy dzień kuracji
Dyzio dostał pierwszy zastrzyk, bolesny, palący zastrzyk, który u słabiutkiego kotka wywołał rozpaczliwe miałki bezsilności. Karmimy go ręcznie kilka razy dziennie - bo sam nie chce nic jeść, przytulamy i doglądamy, dajemy zastrzyki.


12.03.2021
drugi dzień kuracji
Po pierwszym zastrzyku nie widać większych efektów. No ale to dopiero pierwszy zastrzyk, nie oczekujmy cudów. O 20:30 kolejny zastrzyk. Mamy nadzieję że jutrzejszy poranek okaże się tym w którym Dyzio zacznie łapać większy kontakt z rzeczywistością, w tym ze swoją miską.

13.03.2021
trzeci dzień kuracji
Czyżby promyczek nadziei? Oby. Dyzio dzisiaj znów zacisnął łapkę w piąstkę podczas głaskania. Tak robił gdy był zdrowy, gdy było mu przyjemnie i czuł się szczęśliwy. Jeśli to prawda to znaczy że odbił się od dna i teraz tylko do góry. Dostał elektrolity w płynie co na pewno dodało mu energii i nawodniło. Szczególnie że noc była ciężka bo dwa razy wymiotował pozbywając się dużej ilości płynów z organizmu. Dostał trzeci zastrzyk, tym razem daliśmy mu go samodzielnie. Mamy też świeże zapasy Sparka (to właśnie to cholernie drogie lekarstwo które dostaje w zastrzykach) na najbliższe 9 dni. Wybraliśmy się po nie do Jeleniej Góry.

14.03.2021
czwarty dzień kuracji
Dzień zaczął się o 6 rano pobudką na karmienie. Nie dłużej niż 6 godzin bez jedzenia, więc po wieczornym wciskaniu Dyziowi zmielonej karmy, kolejna o 6 rano. Na szczęście noc minęła spokojnie, bez wymiotów i innych niespodzianek. Wyraźnie poprawia się jego stan. Nawiązuje już kontakt wzrokowy, reaguje na głos, wyciąga szyję gdy się go głaska pod brodą - tak jak lubi. No i zaczął mruczeć przy głaskaniu. To wyraźna poprawa. Przy słabym apetycie dodatkowo podawane doustnie elektrolity dają radę.
Dziś pierwszy raz dawaliśmy zastrzyk sami - we dwójkę (+ kot oczywiście). Obiło się o rozstanie ale kot dostał swoją porcję. Poszło na 3 wkłucia, pierwsze jakaś żyłka, drugie 1,6ml a trzecie to pozostały 1ml.

Będzie dobrze 😉 od 30 min wzrosło 250 zł, każdy da po 1 zł o kolega będzie jak nowy. Trzymajcie się dzielnie.
Każdy po troszku i się uzbiera.