Żebym mógł znowu pomagać
Żebym mógł znowu pomagać
Description
Mam na imię Michał, wielu z Was zna mnie po prostu jako Kulkę.
Przez całe życie wierzyłem, że najważniejsze to być dobrym człowiekiem.
Pomagałem, kiedy ktoś miał kłopoty, wspierałem znajomych, zawsze byłem tym, który przyjeżdżał nawet w nocy, pomagał naprawić, załatwić, ogarnąć przeprowadzkę...
Starałem się być tym, który dawał innym siłę, kiedy sami jej nie mieli.
A dziś... to ja nie mam siły.
I pierwszy raz w życiu, to ja muszę poprosić o pomoc.
Piszę ten tekst nie dlatego, że się poddaję — piszę, bo chcę dalej walczyć, ale coraz mocniej czuję, że sam mogę nie udźwignąć wszystkiego.
Kilka miesięcy temu zaufałem przyjacielowi i zaangażowałem się w projekt, który miał być szansą na rozwój.
Chciałem pomóc, chciałem zrobić coś dobrego — tak jak robiłem w życiu wiele razy. Niestety, sytuacja zaczęła się komplikować, a cały ciężar działalności, umów i zobowiązań spadł na mnie.
Nie obwiniam nikogo. To była moja decyzja i moja odpowiedzialność.
Od miesięcy staram się ratować tę sytuację własnymi siłami: pracuję po kilkanaście godzin dziennie, minimalizuję koszty, stopniowo rozwiązuję wszystkie możliwe umowy.
Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby pracownicy otrzymali swoje należności i żeby nikt nie ucierpiał przez moje decyzje.
Jednocześnie jestem tatą siedmioletniego synka.
To on jest moją siłą. To dla niego codziennie wstaję i próbuję iść dalej, nawet kiedy brakuje mi już energii. Chcę, żeby miał spokojne dzieciństwo — bez lęku, bez nerwów, bez poczucia, że tata walczy o przetrwanie.
Bardzo staram się zadbać o jego poczucie bezpieczeństwa, mimo że moja sytuacja stała się naprawdę trudna.
Na dziś mój dług urósł do około 80 tysięcy złotych, a każdy miesiąc generuje nowe koszty, których nie jestem już w stanie pokrywać sam.
Dzięki rodzinie mam dach nad głową i wsparcie w codziennym życiu, ale wyjście z tego zadłużenia wymaga czegoś więcej niż tylko dobrej woli i ciężkiej pracy.
Dlatego — po długim czasie wewnętrznych zmagań — zdecydowałem się poprosić o pomoc.
Dlaczego?
Bo sam wyczerpałem już wszystkie możliwości.
Bo robię wszystko, co mogę, ale to za mało wobec rosnących kosztów.
Bo jeśli teraz nie zatrzymam tej spirali — dalej będzie tylko gorzej.
I wreszcie dlatego, że...
nie walczę już tylko o siebie, ale o przyszłość mojego dziecka.
Ta zbiórka ma jeden cel - pomóc mi stanąć na nogi, spłacić najpilniejsze zobowiązania i zapewnić mojemu synkowi stabilny, bezpieczny dom.
Nie proszę Was o litość.
Proszę o wsparcie, które pozwoli mi zamknąć ten trudny rozdział i wrócić do życia, w którym to ja mogę pomagać innym — tak jak robiłem to przez całe lata.
Każda wpłata — nawet najmniejsza — realnie zatrzymuje narastające koszty.
Każde udostępnienie zwiększa szansę, że dotrę do osób, które mogą pomóc.
Z góry dziękuję za każdy gest dobra.
Za to, że ktoś zatrzyma się na chwilę, przeczyta moją historię i pomyśli: „pomogę, jeśli jestem w stanie”.
To dla mnie ogromnie wiele znaczy .
Dziękuję .