Description
Potrzebujemy Waszej Pomocy
Opactwo Świętego Wojciecha Mniszek Benedyktynek w Staniątkach jest najstarszym klasztorem benedyktynek w Polsce, ufundowanym około 1210 roku. Od ponad ośmiuset lat w tych murach nieprzerwanie trwa modlitwa. Przyklasztorny kościół z XIII wieku jest miejscem kultu Matki Bożej Bolesnej, przed której cudownym obrazem od pokoleń modlą się pielgrzymi. Opactwo jest także skarbcem narodowym, pełnym bezcennych ksiąg, dzieł sztuki, rzeźb i przedmiotów sakralnych.
Dla nas jednak nie jest ono wyłącznie zabytkiem. To nasz dom. Miejsce modlitwy, pracy i życia. Miejsce, które otrzymałyśmy od sióstr żyjących przed nami i które chciałybyśmy przekazać następnym pokoleniom.
Od kilku lat prowadzimy budowę Wirydarzy Dziedzictwa Benedyktyńskiego. To inwestycja, do której przygotowywałyśmy się przez wiele lat. Jej celem jest lepsza ochrona dziedzictwa naszego opactwa oraz stworzenie godnego miejsca dla pielgrzymów i wszystkich odwiedzających.
Niestety już na początku prac pojawiły się trudności, których nie dało się przewidzieć. Konieczna okazała się odbudowa podziemnych kanałów. Potem przyszła pandemia koronawirusa, która bardzo mocno odbiła się na sytuacji opactwa. Następnie wybuchła wojna w Ukrainie, a nasz klasztor przyjął pod swój dach kilkaset osób uciekających przed wojną. Do tego doszedł gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych i robocizny oraz kolejne niespodzianki, jakie potrafią odsłonić stare klasztorne mury.
W efekcie koszt inwestycji wzrósł z planowanych 11 milionów do niemal 28 milionów złotych.
Przez cały ten czas nie zatrzymałyśmy prac. Szukałyśmy kolejnych źródeł finansowania, pozyskiwałyśmy dotacje, ograniczałyśmy wydatki wszędzie tam, gdzie było to możliwe i nadal własną pracą utrzymywałyśmy opactwo. Dzięki temu udało się zdobyć zdecydowaną większość potrzebnych środków i doprowadzić budowę do końcowego etapu.
Życie naszej wspólnoty od wieków biegnie utartym torem. Modlitwa przeplata się z pracą, praca z modlitwą. Są chwile wytchnienia i odpoczynku, są chwile intensywnego wysiłku. Proza benedyktyńskiego życia daleka jest od monotonii, bo opactwo tętni życiem – tym dla Boga, i tym dla ludzi.
Grube mury pomagają nam skupić myśli na Bogu, ale za tymi murami jest też zwyczajna codzienność. Trzeba ogrzać klasztor i kościół, zapłacić rachunki za prąd, gaz i wodę, kupić opał na zimę, zadbać o leczenie starszych sióstr i o codzienne utrzymanie wspólnoty.
Chociaż czasem jest bardzo ciężko, nie narzekamy. Podejmujemy ten trud i wyrzeczenie, bo wiemy, że tak trzeba.
Dziś jednak doszłyśmy do miejsca, w którym bez pomocy ludzi dobrej woli nie zdołamy doprowadzić tego dzieła do końca.
Wiemy, że brakujące środki są znaczne i mogą wydawać się nie do osiągnięcia. Wierzymy jednak, że jeśli wiele osób dołoży swoją cegiełkę – taką, na jaką może sobie pozwolić – wspólnie uda się zakończyć tę budowę.
Nie prosimy o wygodę. Prosimy jedynie o pomoc w dokończeniu dzieła, które wspólnym wysiłkiem udało się doprowadzić niemal do końca. Prosimy o pomoc w zachowaniu miejsca, które od ponad ośmiuset lat służy Bogu, ludziom i polskiemu dziedzictwu.
Z całego serca dziękujemy za każdą ofiarę, za życzliwość i za modlitwę.
Zapewniamy, że wszystkich Darczyńców i Przyjaciół Opactwa codziennie polecamy Bogu w naszej modlitwie.
Z wyrazami wdzięczności i modlitwą
Mniszki Benedyktynki ze Staniątek