Zostawiała po sobie ślady krwi
Zostawiała po sobie ślady krwi
Updates6
-
Zestawienie kosztów Czikity

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Nie przyszła prosić.
Przyszła krwawić.
Kicia. Około trzyletnia. Mała jak wyrzut sumienia, którego nie da się już zagłuszyć.
Nie miauczała. Nie szukała oczu. Zostawiała za sobą czerwone ślady, jakby mówiła: „nie umiem inaczej opowiedzieć, co się ze mną dzieje”.
Telefon zadzwonił i wiedzieliśmy, że to nie będzie szybka akcja.
To będzie czekanie.
Cztery dni uciekania przed człowiekiem, cztery dni cofania się w krzaki, jakby każdy krok w jej stronę był przypomnieniem, że świat nie był dla niej łaskawy. Dziesięć metrów dystansu. Minimum. Granica bezpieczeństwa.
Przeżyła te dni tylko dlatego, że ktoś obcy był... dobry.
Pani z tej posesji. Cicho. Bez rozgłosu.
Jedzenie było zawsze. Ciepłe. Świeże. Jakby ktoś szeptał: „nie znam cię, ale nie pozwolę ci umrzeć”.
Za to dobro — dziękujemy bardziej, niż da się opisać.
Czwartego dnia głód wygrał z lękiem.
Nie zaufanie. Nie nadzieja. Głód.
Kicia weszła do klatki, bo ciało powiedziało „dość”.
A potem przyszła prawda, która boli najbardziej.
Nikt jej nie skrzywdził.
Ona krzywdziła się sama, próbując przetrwać. Lizała, wygryzała martwą, zniszczoną łapkę — jak zwierzę, które nie zna weterynarza, ale zna instynkt. Coś wydarzyło się wcześniej. Coś, czego już się nie dowiemy. Rana była stara. Bezlitosna. Nie do uratowania.
Łapkę trzeba było usunąć.
Trzy dni w lecznicy.
Anemia. Niedokrwistość, zła morfologia stany zapalne . Organizm, który długo był sam.
W sobotę trafiła do nas. Teraz śpi. Cicho. Jakby pierwszy raz od dawna nie musiała czuwać.
Nie mogliśmy jej zostawić.
Nawet wiedząc, że przed nami koszty, leczenie, kolejne decyzje. Dlatego będziemy musieliśmy założyć zbiórkę.
Dziś prosimy o wsparcie , bo zamiast myśleć co robić , działamy bez patrzenia na liczby jakie ukarzą nam się na koniec :(
I dziś też prosimy, żebyście zobaczyli Kicię.
Nie jako „kolejnego kota po amputacji”.
Tylko jako istotę, która tak bardzo chciała żyć, że próbowała ratować się... zębami.
Kiedy wyzdrowieje, zaczniemy szukać dla niej domu. Prawdziwego. Takiego, gdzie nic nie trzeba wygryzać, żeby przestało boleć.
Jeśli możecie — zostańcie z nami.
Bo Kicia już za długo była sama.

Przed nami leczenie , kontrolę , kontrolne badania krwi, zdjęcie szwów , badanie kału , przygotowanie do adopcji odrobaczenie i szczepienie, dobra wysoko mięsna karma , żwirek , To są wysokie koszta a sami nie jesteśmy w stanie ich udźwignąć:(
Prosimy o wsparcie 🙏