Pomóżcie dziecku w walce z guzem pnia mózgu ID: f5rx7b

Pomóżcie dziecku w walce z guzem pnia mózgu ID: f5rx7b

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
Zrzutka została wyłączona przez organizatora

113 421 zł z 113 500 zł

99%

113 421 zł

113 421 zł

z 113 500 zł
99%

Aktualności 14

  • Niestety Marek nie wróci do domu za kilka dni????

    Nasz DZIELNY BOHATER pochorował się - ma ZAPALENIE PŁUC... Marek został zaintubowany i podłączony do respiratora???????????? Ma podawane leki przeciwobrzękowe i 2 antybiotyki. Lekarze przewidują, że ok. 2 TYGODNIE ZOSTANIE W SZPITALU. 

    W związku z zaistniałą sytuacją doszły dodatkowe koszty prywatnego leczenia szpitalnego oraz utrzymania mieszkania w Meksyku, dlatego PRZENOSIMY ZBIÓRKĘ na zrzutkę.pl aby pokryć dodatkowe nieplanowane koszty.

    https://zrzutka.pl/walczymyomarka


    BARDZO WAS PROSZĘ o pomoc????????????????

    Czytaj więcej
  • Kochani... jest całkiem dobrze... Oby tak dalej !!

    9 CHEMIA stała się faktem !

    Dzięki Wam mogę kontynuować mój BIEG PO ZDROWIE :)

    Znowu miałem test na COVID-19. Wynik oczywiście negatywny. Nie mogło być inaczej, w końcu wszyscy żyjemy niemal w całkowitej izolacji.

    Dzisiaj miałem rezonans i wyniki są DOBRE. Najważniejsze i BARDZO optymistyczne jest to, że LECZENIE DZIAŁA !!

    Guz w porównaniu do poprzedniego badania jest mniejszy... :)

    DZIĘKI Wam udało się uzbierać wymaganą kwotę, aby rozpocząć kolejny etap leczenia... DZIĘKUJĘ :* :*


    Tak więc 9 chemioterapia za mną... Mało to przyjemne, ale dam radę - w końcu DZIELNY CHŁOPAK JESTEM i nie jedną BITWĘ już stoczyłem, a z Waszą pomocą wierzę, że WYGRAM nie tylko bitwę :)


    Zaczynamy wyścig o środki na kolejne leczenie. Niestety i tym razem nie mogę przylecieć do domu, do mamy i braci :( linie lotnicze bezdusznie anulowały nasz kolejny lot i nie możemy wrócić :( wesprzyjcie mnie i pomóżcie dokładając swoją cegiełkę do mojej walki.

    Udostępnijcie, wpłaćcie... cokolwiek. Dziękuję :*w43559889aa1b473.jpeg

    Czytaj więcej
  • Za nami 8 chemioterapia.


    Pilnie potrzeba pomocy!! Utknęliśmy w Meksyku między 8 a 9 chemioterapią. Musimy tu zostać "w ciemno", bo nie mamy pieniędzy na następne leczenie oraz na pobyt. Najbliższy możliwy lot powrotny dopiero w maju więc nie mamy innego wyjścia jak zostać i prosić wszystkich o wpłaty - bardzo pilnie potrzebujemy Waszej pomocy !!


    Tym razem decyzja o wylocie była bardzo trudna. Kiedy wszystkie kraje zamykają granice i walczą z pandemią wirusa COVID-19, my, aby dotrzeć na leczenie do Monterrey, musieliśmy lecieć na drugi koniec świata. Po nadzieję na dalsze życie. Ogromne ryzyko jakie trzeba było podjąć, żeby ratować życie. Guz nie poczeka na koniec pandemii.


    Na 2 dni przed wylotem linie lotnicze anulują lot. Całe mnóstwo czasu na infolinii i udaje się znaleźć połączenie alternatywne. Podróż tym razem trwa ponad 2 dni. Do tego konieczny jest drogi nocleg w Mexico City. Podróż bez asysty medycznej i z wielkimi środkami ostrożności przez niemal puste lotniska świata.


    Docieramy w końcu do Monterrey. 


    Pierwsza ważna rzecz to konsultacja i sprawdzenie rezonansu. Czy leczenie działa??

    Tak. Działa. Całe szczęście. 

    Guz jest dalej aktywny i de facto powinien rosnąć, ale nie rośnie. To zasługa leczenia jakiego się podjęliśmy. W niektórych miejscach można stwierdzić nawet zmniejszenie się jego rozmiarów. To pierwsze dobre wiadomości :) warto latać!! Już 13 miesiąc od diagnozy, a leczenie idzie w dobrą stronę. To okres jakiego niestety wiele dzieci nie dożywa. Każdy przypadek jest inny, ale u nas leczenie działa :)


    I tu niestety kolejny problem: trzeba przełożyć zabieg. Przed nim musimy sprawdzić czy po drodze lub w Polsce nikt nie zaraził się wirusem. Chemioterapia przy zakażeniu byłaby śmiertelna. A więc decydujemy się na drogie testy dla nas obu. Po kilku godzinach są wyniki. Na szczęście dobre - żaden z nas nie ma COVID-19. 

    A zatem czas na leczenie. 

    Ciężki zabieg Marek przeszedł dobrze. Podobnie jak przy poprzednich chemiach walczy teraz z obrzękiem w mózgu czyli z opuchlizną, drżeniem rąk, gorączką, sennością i kilkoma innymi objawami. Wymaga przyjmowania leków, aby złagodzić te objawy i organizm mógł się zregenerować.

    Jest strach. Tu też panuje wirus. Każde wyjście z hotelu stanowi ogromne ryzyko zwłaszcza dla Marka tuż po chemioterapii. Codzienne zakupy zrobić trzeba więc niektóre wyjścia są konieczne. Ale ograniczamy to do minimum.


    Niestety stało się to czego się obawialiśmy - linie lotnicze anulowały nam lot powrotny do domu :( Nie ma alternatywy.

    Wygląda na to, że będziemy musieli tu zostać do następnej chemioterapii. 

    Dla nas to bardzo zła wiadomość. 

    W połowie kwietnia Piotruś (brat Marka) ma 5 urodziny. Kolejne urodziny, których nie spędzimy razem całą rodziną. Przez nasze loty ominęliśmy już 1 urodziny Jasia (brat Marka) w grudniu, a teraz i Piotra :( do tego ominą nas Święta Wielkanocne w gronie rodziny. Daleko od domu, sami... 


    Martwią nas też sprawy finansowe: na kolejną chemioterapię i tak długi pobyt w Monterrey nie mamy pieniędzy. A więc nasze czekanie tutaj jest "w ciemno". Nie wiemy czy odbędzie się leczenie czy nie.

    Mamy jednak nadzieję, że licznik zbiórki będzie cały zapełniony, a my będziemy mogli się skupić tylko na leczeniu. 

    Bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia w tych trudnych chwilach...

    Czytaj więcej
  • 7 chemioterapia za mną... Ja też mam już 7 lat, a przecież 7 to szczęśliwa liczba...

    Dzięki leczeniu (tj. chemioterapia oraz lek ONC201) udaje się utrzymać guza w ryzach. Jest stabilizacja. To ważne biorąc pod uwagę, że trudniejszego rywala mieć nie można...

    W sobotę 29.02 musiałem pojechać na rezonans do Poznania do LUX MED-u. Tym razem z kontrastem - nie lubię mieć wenflonów, ale niestety czasem trzeba. Każdego miesiąca sprawdzamy postępy w leczeniu oraz zmiany jakie zachodzą w mózgu.

    Do tego przed samym wylotem do Monterrey przyszedł czas na lek ONC201. Szkoda, że ten dzień wypadł akurat przed wylotem, bo zazwyczaj kiepsko się po nim czuje, ale nie było innego wyjścia.
    Cały pobyt i leczenie w Meksyk są bardzo ciężkie i męczące, ale dzielnie daje sobie ze wszystkim radę Staram się jak umiem najlepiej. Przez obrzęk po chemii znowu ciężko mi było normalnie funkcjonować. Ciężko mówić, ruszać się, jeść itp... Ponownie pojawiła się gorączka.
    Biorę silne leki przeciwobrzękowe i z każdym dniem wracam po mału do siebie. Jest to powolny proces towarzyszący każdej chemioterapii. W ten sposób guz reaguje i broni się przed podawaną chemią więc to dobry znak.

    W niedzielę późnym wieczorem wróciliśmy do domu do Polski. Pomimo ogromnego zmęczenia musiałem jeszcze wziąć lek ONC201. Udało się za pierwszym - bez wymiotów. Za miesiąc rodzice będą musieli kupić kolejne dawki - oby tylko starczyło pieniędzy na zbiórce...

    Wszyscy chcielibyśmy już pozbyć się tej paskudnej choroby i zakończyć leczenie. Ja wiem, że któregoś dnia tak będzie... Niestety wiele moich koleżanek i kolegów walczących z tą samą chorobą odeszło...
    Póki co ja walczę i wygrywam i to się liczy

    Potrzebuje pomocy w mojej walce, bo zaczyna brakować środków na kolejne chemioterapie. A do tego niedługo dojdzie jeszcze koszt zakupu leku ONC201. Nie mogę przerwać leczenia - nie teraz.

    Rodziców nie stać na tak drogi leczenie. Z resztą mało kogo na nie stać. Ale w ilości jest siła.

    Pomóżcie mi udostępniając oraz wpłacając cokolwiek na zbiórkę.

    W ilości jest siła i moc - liczę na Was :*
    Czytaj więcej
  • Wróciliśmy z 6 chemioterapii i 6 raz zwycięsko ✊
    Pomimo, że szalały 2 orkany: Sabine i Ciara to udało się dolecieć bez zmian w planie podróży✈️. I całe szczęście, bo w sam raz zdążyłem na urodziny mojej kochanej mamusi Ani. Moje pierwsze słowa we wtorkowy poranek były właśnie do niej z najlepszymi życzeniami - byłem pierwszy :)
    Z dobrych wiadomości to ta najważniejsza: leczenie działa ‼️
    Co do samej chemioterapii to tym razem także nie obyło się bez leków przeciw obrzękowych. Udało mi się zwalczyć w miarę szybko także gorączkę. Po konstrukcji w klinice już wiemy, że ponownie guz w odniesieniu do poprzedniego razu zmniejszył się. MOC !! Wyniki rezonansu są dobre i jest się z czego cieszyć. To świetne informacje !!
    Oby z kolejnymi wylotami guz był coraz mniejszy i mniejszy i w końcu zniknął - już za długo u mnie "gości".
    Ten pobyt był także trochę smutny ze względu na zły stan zdrowia mojego kolegi Franka. Pojechałem z tatą odwiedzić go w szpitalu w Monterrey, ale ze względu na duży obrzęk po jego pierwszej chemioterapii on ciągle śpi. Chwilę posiedzieliśmy i wróciliśmy do hotelu. Oby w Polsce się wybudził i żeby była okazja jeszcze nie raz się spotkać.
    Teraz, kiedy jestem w domu, przyszedł czas na odpoczynek, powrót do zdrowia i do rehabilitacji, a także na dokończenie zbiórki na moje leczenie.
    Z zebranych do tej pory pieniędzy wystarczy tylko na 1 lot ✈️, ale wierzę, że uda się zebrać 100% i do września będzie spokój
    Czytaj więcej
  • Jest luty a więc niedługo zaczniemy rozliczać się z PIT.

    Pomoc Was nic nie kosztuje !

    Aby przekazać 1% podatku dla Marka:
    należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243
    oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “2218 pomoc dla Marka Piłatowskiego”

    P.S. Jak możecie to poproście również o to samo swoje rodziny, znajomych, koleżanki i kolegów z pracy, szefa... W sumie każdego. Za każdy 1% będziemy bardzo wdzięczni.
    Czytaj więcej
  • Kolejna chemioterapia przeszła do historii. To już 5 wylot ✈️ do Monterrey ????????.

    Tym razem w miarę dobrze udało się znieść zarówno sam zabieg jak i podróż. Było ciężko ale siła woli walki i motywacja wzięły górę nad wszystkim. Teraz z dnia na dzień ustają negatywne efekty chemii i podróży i wracają siły.
    Po przylocie do Polski ja z Piotrem i Jasiem zostaliśmy z mamą, a tata wybrał się po nowy lek. Także już oficjalnie od wtorku biorę ???? ONC201 jako terapię uzupełniającą do leczenia w Monterrey. Oby ten bardzo drogi lek pomógł, a efekty walki z chorobą były widoczne...

    Koszty leczenia są ogromne????, ale dzięki wielu ludziom wpłacający nawet niewielkie kwoty, mogę podjąć tą walkę. W ilości siła ???? Dziękuję ❤️

    Co do oceny postępu leczenia to są różne opinie. Sam guz ????zmienił troszkę strukturę i wymiary stąd ciężko go porównać do poprzednich badań. Ale wydaje się być trochę mniejszy ???? więc leczenie idzie w dobra stronę ???? Jest dobrze a ja wiem, że będzie jeszcze lepiej...

    Po powrocie czas wznowić rehabilitację. Pierwsze zajęcia już za mną. Ćwiczenia są coraz cięższe i bardziej wymagające.

    Cel jest prosty - w lato wstać z wózka i pograć w piłkę ⚽️????
    Czytaj więcej
  • Za nami 4 ciężkie cykle chemioterapii.

    Na szczęście już jesteśmy w domu. Nasza ostatnia podróż była chyba jedna z najtrudniejszych do tej pory. Była pełna przeszkód, ale i happy end-ów. W Mexico City musieliśmy zmienić lotnisko, a na nowym nie chcieli nas odprawić. Obawiali się czy Marek może latać. Pomimo dokumentacji jaką mamy, zaproszenia od kliniki oraz faktu, że już 2 loty miał tego dnia za sobą to i tak chcieli telefonicznie potwierdzić możliwość latania. Ale o 23:00 to nie takie proste... finalnie dogadaliśmy się i udało się nam polecieć.
    Cała podróż od domu do hotelu w Monterrey zajęła nam trochę ponad 29 godzin !!
    Mega.

    No i w końcu czas na chemię. Generalnie zabieg dobrze przeszedł, Marek wzbudził się bez większych problemów. Teraz podobnie jak przy 3 chemii nasiliły się objawy paraliżu i doszła gorączka. Marek dostał leki i z każdym dniem po mału wraca do stanu sprzed chemii.

    A więc za nami już 4 podróż po życie i zdrowie. Za nami 4 chemia...

    Zobaczymy czy następna będzie przed czy po świętach. Fajnie by było spędzić ten wyjątkowy czas w domu z rodziną, ale wiadomo - zdrowie jest najważniejsze i to pod nie dostosujemy plany.

    Póki co efekty leczenia są dobre, bo guz nie rośnie. Jest stabilizacja.
    A patrząc na paskudną mutację jaka mamy oraz to, że tak dużo dzieci tak szybko odchodzi to efekty są bardzo dobre.
    Nie przekłada się to póki co na poprawę stanu zewnętrznego Marka, ale jak już wróciliśmy to zaczynamy znowu codzienne ćwiczenia. Ich efekt na pewno będzie, ale wymaga czasu. Staramy się uzyskać dostęp do nowoczesnego leku ONC201 jako terapii wspomagającej leczenie w Monterrey, ale jest to bardzo trudne i kosztowne (ok.700 euro na tydzień).

    Zobaczymy czy się nam to uda.

    Póki co wracamy do pracy i do codziennych obowiązków :)

    Pamiętajcie proszę o trwających zbiórkach na leczenie i o pomocy w ich nagłośnieniu.
    Czytaj więcej
  • Wracamy z 3 chemioterapii. Na tarczy, z pozytywnymi efektami leczenia. Długa droga ze Szczecina do Monterrey i z powrotem przebyta po raz 3. Niestety nie ostatni. Te podróże są konieczne, ale jednocześnie totalnie wykańczające (ok.25 h w jedną stronę, 3 lotami przez 3 kraje). Dodatkowo teraz trafiliśmy na środek strajku Lufthansy i odwołali nam loty, ale wróciliśmy KLM i już po wszystkim - jesteśmy w domu. Chcielibyśmy kiedyś móc zakończyć leczenie wygraną z guzem i nie zawracać głowy lekarzom, wrócić do przedszkola i do codzinności zwyklego 6-latka, ale do tego jeszcze długa droga. Póki co pojawił się kolejny problem czyli wysychające oko. Robimy co się da żeby nie było gorzej. A więc wracamy na te kilka tygodni. Wracamy do walki z paraliżem, do rehabilitacji, do walki o oko. Przez większość czasu na pytanie: jak się czujesz? widać kciuk w górze. Wszystko ok. Pomimo choroby i słabości. Daje do myślenia i wiele uczy - jak dzielnie pomimo młodego wieku można zmagać się z ciężką chorobą... wierzymy, że wygrana jest z każdą chemią coraz bliżej. Jest moc...
    Czytaj więcej
  • Właśnie wróciliśmy z drugiej chemii z Monterrey. Zmęczeni, ale szczęśliwi. Tam omawialiśmy efekty pierwszej chemii z września i mamy dobre wieści: guz się zmniejszył :) Duża radość i w końcu dobre wieści :) We wrześniu guz miał powierzchnię 19,922 cm2, a teraz 17,013 cm2. To wciąż sporo, ale mniej niż było więc jest pierwszy sukces :) Dla nas są namacalne pozytywne efekty chemioterapii, które to pokazują, że warto było jechać pół świata i zaufać tym lekarzom. Oby tak dalej. Terapia jest planowana na 12 miesięcy i nie można jej przerwać. Dziękuję za wsparcie i proszę o jeszcze więcej. Musimy uzbierać tą ogromną kwotę, bo warto walczyć. Sukcesy dodają skrzydeł i energii do dalszej walki, a więc walczymy ! :)
    Czytaj więcej
  • Wyniki biopsji nie pozostawiają złudzeń: DIPG H3K27M z mutacją TP53. Co to oznacza?? Że nie ma skutecznego leczenia w Europie i USA. Są pewne triale ale przy naszej mutacji są za słabe. Guz jest bardzo agresywny i gorszy być nie może. Nie poddajemy się. Od rodziców innych dzieci dowiedzieliśmy się o możliwości leczenia Marka w klinice onkologii w Monterrey w Meksyku. Tam jest podawany multimodal czyli kilka chemii za 1 razem. Podają przez pachwinę bezpośrednio do guza. Do tego dodatkowo stosowana jest immunoterapia. Koszty leczenia są ogromne bo ok. 70-80.000 PLN za 1 wlew. Wlewu są co 4 tygodnie przez 12 miesięcy. Co później to się okaże. Terapia jest zarejestrowana przez Amerykańską Federację Żywności i Leków. A więc nie mamy innego wyjścia i lecimy na drugi koniec świata. Jesteśmy po pierwszej chemii. Przed wylotem mieliśmy kontrolny rezonans, który pokazał szybki wzrost. Guz praktycznie wrócił do rozmiarów z marca sprzed terapii, a do tego pojawił się silny paraliż i miejscowo martwica. Nie ma na co czekać. Ponad 48 godzin w podróży, 6 odbytych lotów z 3 różnych krajów, setki tysięcy kilometrów i to wszystko żeby było lepiej. Pierwsza chemia była bardzo ciężka. Duży obrzęk, senność, wymioty, gorączka i do tego infekcja. Litry leków wlanych w małe żyłki Marusia w końcu zaczęły trochę działać. Z 2 planowanych dni wyszły 4, a gdyby nie wykupione bardzo drogie bilety i ogromne koszty hospitalizacji to pewnie byśmy tam byli do następnej chemii. Teraz, po powrocie do domu, czas udać się do szczecińskiego szpitala na kontrolę i kontynuowanie leczenia farmakologicznego. Koszty dodatkowej hospitalizacji w Meksyku są bardzo duże: ok.4-5.000 za dzień (!!). Co do efektów leczenia to póki co jest znak zapytania. Wizualnie jest troszkę lepiej. Nie wiadomo na ile to efekt chemii, a na ile innych substancji. Będzie nowy rezonans robiony przed następną chemią to porównamy. A więc zbieramy na dalsze leczenie, bo z każdym kolejnym razem ma być lepiej... Dziękujemy za słowa wsparcia - wszystkie przesłane przez sms/mms/mail/msg/whs do nas docierają. Komentarze pod wpłatami także. Dziękujemy i walczymy dalej
    Czytaj więcej
  • Dzisiaj podczas wideokonferencji z dr Mueller otrzymaliśmy pierwsze wyniki biopsji, która potwierdziła to czego się obawialiśmy. Aktualnie wiemy, że Marek ma guza ???? o wielkości 59/38/46 mm o nazwie DIPG z mutacją H3K27M. Pytanie pozostaje nadal: co dalej? Jeszcze tydzień poczekamy na resztę badań z Zurychu i na ewentualne rekomendacje. Wtedy czeka nas kolejny trudny w życiu wybór czyli zdecydowanie jakie leczenie podjąć, gdzie, za ile i co najważniejsze: z jakimi szansami. Zobaczymy. Póki co na świecie nie ma skutecznego leczenia, ale badania trwają, pojawiają się nowe techniki i nowe leki więc trzeba zrobić wszystko, aby dosłownie kupić jak najwięcej czasu.
    Czytaj więcej
  • We wtorek 4 czerwca zakończyliśmy radioterapię. Efekty leczenia są bardzo dobre. Teraz optymizm miesza się z obawami ponieważ to była jedyna metoda leczenia i już ją wykorzystaliśmy. Teraz w połowie lipca jedziemy na kontrolny rezonans do Warszawy do IPCZD, a potem udajemy się do Zurychu na biopsję, Z kompletem wyników będziemy szukać leczenia w świecie. Jest to bardzo kosztowne więc prosimy o Wasze wsparcie
    Czytaj więcej
  • 23.04 - dzisiaj zaczynamy radioterapię. Marek będzie dzielnie walczył przez ten czas wspierany przez rodziców, rodzinę i wielki grono dobrych ludzi. Mamy więc tylko 6 tygodni na ubieranie min. 200.000 zł na biopsję w Zurychu. Potem w zakresie zebranych środków dalsze leczenie - im więcej i szybciej uzbieramy tym lepsze Maruś ma rokowania. Wszystko w Waszych rękach !
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Zbiórka na leczenie zagraniczne prowadzona jest osobno. Tu prosimy Państwa o wsparcie kosztów związanych z wszystkim, co takiej wyprawie towarzyszy: zakupem biletów lotniczych, opłaceniu pobytu i wyżywienia opiekunów czuwających przy łóżku dziecka Nasz synek Marek ma dopiero 6 lat i już musi walczyć o swoje życie z najtrudniejszym przeciwnikiem - guzem pnia mózgu. Jest on bardzo duży, nieoperacyjny i praktycznie nieuleczalny. Szanse na przeżycie ma bardzo małe, ale ma. Tak łatwo nie oddamy naszego dziecka. Marek jest wysoki, silny i potrafi dużo znieść. Jako rodzice wierzymy, że da radę i go mocno w tym wspieramy. Wspiera go też bardzo dużo życzliwych osób. Koszty związane z chorobą zaczynają w lawinowym tempie rosnąć i przerastać nasze możliwości. A z każdym dniem będzie tego coraz więcej potrzebne stąd nasz apel o pomoc finansową. Oby rzecz nabyta jaką są pieniądze nie były już dla niego dodatkowym problemem.

Zrzutka na walkę z guzem pnia mózgu

f5rx7b-dbc8d662.png

Stworzona przez rodziców Marka.

11 marca tego roku udaliśmy się do szpitala z naszym synkiem Markiem celem diagnozy powstania u niego zeza. To miała być kontrolna wizyta trwająca max. 4 dni. Wyszło inaczej.

Po wykonaniu rezonansu magnetycznego usłyszeliśmy od lekarza diagnozę, która była jak wyrok i zawaliła nam cały świat. Dowiedzieliśmy się, że nasze kochane dziecko ma bardzo dużego (64/42/49 mm) guza pnia mózgu. Każdy guz mózgu jest ciężki do wyleczenia, ale guzy pnia mózgu i to IV stopnia są najgorsze z możliwych.

Jest on nieoperacyjny i praktycznie nieuleczalny. Dużym sukcesem podjętych działań będzie zatrzymanie jego wzrostu. Dodatkowo jako choroby współistniejące zdiagnozowali u niego wodogłowie i padaczkę. Działania jakie zostały podjęte były bardzo szybkie, ponieważ jego stan lekarze określili jako ciężki.

W Szczecinie (skąd jesteśmy) neurochirurdzy wstawili mu zastawkę odprowadzającą wodę z mózgu, a następnie karetką przetransportowali nas do Warszawy do Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka". Tam na oddziale onkologicznym Marek dostał pierwszą chemię (przez 5 dni) i założyli mu wkłucie centralne (Broviac).

09.04 mogliśmy przyjechać na trochę do domu nabrać sił na dalszą walkę, ale w trakcie Świąt Wielkanocnych (na 22.04) wracamy do IPCZD na niemal 6-tygodniową radioterapię, a po niej mamy zaplanowane kolejne chemie.

Wydatki na jakie zbieramy są związane z dużymi kosztami opatrunków, lekarstw, dojazdów do i z Warszawy, rehabilitacji, wózka inwalidzkiego, specjalistycznego żywienia dla Marka, zakwaterowania i wyżywienia na czas leczenia dla opiekuna i wiele wiele innych. W międzyczasie szukamy pomocy w ośrodkach za granicą gdzie mogliby lepiej Markowi pomóc, ale jest to trudne. W przypadku ewentualnego wyjazdu koszty znacznie wzrosną i w krótkim czasie będzie trzeba uzbierać ogromną kwotę.

Lekarze nie mają dobrych wiadomości odnośnie rokowań, ale każda chwila i każda nadzieja na przedłużenie jego życia jest dla nas jak zbawienie.

Dodatkowo nasz synek bardzo ciężko to wszystko przeżył pod kątem psychologiczny. Ma stany lękowe i niemal całkowicie się w sobie zamknął. A przed tym wszystkim był bardzo radosnym 6-latkiem mającym w przedszkolu mnóstwo kolegów i koleżanek. Na oddziale ma stałe wsparcie psychologa oraz oczywiście nas - jego rodziców.

Marek ma jeszcze 2 braci (4 lata i 3 miesiące), które także znalazły się w nowej i trudnej rzeczywistości, gdzie ich wzór i kochany brat nagle jest ciężko chory i bardzo cierpi. Staramy się wszystko jakoś poukładać, ale nie jest łatwo.

Zaczynamy już dziś i bardzo prosimy o każdą, dosłownie - każdą nawet najmniejszą wpłatę. Wspólnie uzbieramy potrzebne pieniądze i damy Markowi szanse na życie.

f5rx7b-fd622bfd.png

Marek podczas chemii

f5rx7b-65b21d01.png

Marek po wstawieniu Broviac-a

f5rx7b-0b36dd37.png

Marek po wstawieniu zastawki

f5rx7b-63662250.png

Marek 12 marca - czyli przed leczeniem.

Wpłacający1242

 
Użytkownik niezarejestrowany
20 000 zł
Zwrócona
 
Użytkownik niezarejestrowany
7 550,73 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
6 300 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
4 900 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
4 000 zł
B
biuro
2 057,20 zł
 
Dane ukryte
2 000 zł
MB
Marcin Banaszyński
2 000 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
2 000 zł
 
Dane ukryte
1 600 zł
Zobacz więcej

Komentarze78

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

536 585 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?