id: hrw6mh

Pomóż mi proszę pokonać raka!!!

Pomóż mi proszę pokonać raka!!!

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
62 478 zł 
z 300 000
20%
153 dni
do końca
438
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Nasi użytkownicy założyli 912 571 zrzutek i zebrali 874 751 344 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki


Dziękuje, ze zdecydowałeś się poświecić mi chwile uwagi.


Mam na imię Kasia. Jestem mama dwójki cudownych, mądrych dzieci.

Jestem tez paliatywa, w 4 stadium raka piersi.

Raka piersi z przerzutami do wątroby.


Obecność tutaj jest dla mnie trudna. Upublicznienie wizerunku mojego i mojej rodziny oraz opowiedzenie o swojej chorobie, o sprawach tak trudnych i intymnych, jest ciężkim zadaniem.

Ale obiecałam dzieciom, ze zrobię wszystko co będzie w mojej mocy, żeby być z nimi jak najdłużej. Ze spróbuje wszystkiego.


Oto moja historia.....

Zachorowałam w maju 2021. Rak wykryty w badaniu mammografii.

Bardzo pilnowałam regularnych badan. Prowadziłam tzw. zdrowy tryb życia. I nie przypuszczałam, ze mogę zachorować.

A jednak zachorowałam.

Mimo corocznych badan guz okazał się dość sporych rozmiarów, 2 cm. Dobrze się krył.

Invasive labular carcinoma, bo tak się nazywa rak, który mnie wyniszcza, charakteryzuje się tym, ze zwykle nie tworzy guza, lecz tzw. ”indiańskie ścieżki” czy tez niteczki. Nitki raka, na początkowym etapie jego rozwoju, są praktycznie niewidoczne w mammografii i niewyczuwalne w badaniu palpacyjnym. Niestety.

Ale pomimo tego, jak zapewniali mnie lekarze, miało być dobrze.

Szybko, po pierwszym szoku, włączyłam tryb zadaniowy. Wiedziałam, ze raka wcześnie wykrytego można pokonać. Tym bardziej, ze węzły limfatyczne były czyste, co to jest dobrym prognostykiem w chorobie.

Tak wiec była operacja, chemioterapia, hormonoterapia. Na koniec lekarz z uśmiechem powiedział do mnie ‘’ Proszę się nie martwic, doczeka pani siwych włosów i wnuków’’.

Niestety, pomylił się.

W marcu, już inny lekarz, już bez uśmiechu, poinformował mnie o przerzutach.

15 marca 2022 otrzymałam nowa tożsamość. Paliatywna, nieuleczalnie chora, 4 stadium choroby, przerzuty raka piersi do wątroby.

Szok, niedowierzanie, rozpacz oraz strach, smutek i łzy w oczach dzieci i najbliższych mi osób.

Rak zaatakował cala wątrobę, guzy są w jej kilku segmentach, wiec już na wstępie odmówiono mi operacyjnego usunięcia przerzutów. Zaproponowano inne leczenie. Nowoczesne. Tzw. cykliby czyli inhabitory CDK4/6, które w połączeniu z hormonoterapia znacząca przedłużają życie i powodują wydłużenie czasu do progresji choroby. Niestety nie zadzialalo. Leczenie odebrano. Powrot do chemioterapii.


Dzięki znajomym otrzymałam informacje o prof. z Niemiec, specjaliście od wątroby. Skontaktowałam się z nim, a on dal mi iskierkę nadziei, ze przerzuty można usunąć. Nie operacyjnie, ale poprzez bezpośrednie wlewy chemii do wątroby, a dokładniej bezpośrednio w guzy. Metoda ta jest wykonywana w Niemczech w Szpitalu Uniwersyteckim we Frankfurcie.

Niestety, jest to leczenie kosztowne, przekraczające oszczędności oraz możliwości finansowe nasze oraz naszej całej rodziny.

Potrzebuje kilkanaście wlewów. Każdy jednorazowy zabieg to 4000 euro, nie licząc dojazdu i noclegu. Jestem po pierwszym zabiegu. I z przerażeniem patrzę na wydruk z konta.

Co dalej zrobimy…. Banki niestety nie pożyczają pieniędzy na leczenie…


Nadzieja dla mnie to również immunoterapia. To nowoczesna metoda leczenia nowotworów, poprzez pobudzanie i wpływanie na układ immulogiczny tak, aby ten namnażał i aktywował komórki obronne organizmu, a następnie sam likwidował komórki nowotworowe.

Ta nowoczesna metoda wykorzystywana w szpitalach w wielu krajach Europy Zachodniej oraz USA.

Mi w Danii odmówiono tego leczenia uznając, ze skuteczność u mnie jest niepewna. A koszty ogromne. Ze więcej korzyści uzyskują np. pacjenci z rakiem płuc.

Jeśli chce się podjąć tego leczenia, to muszę zapłacić sama.


Dlatego jeśli uważasz, ze warto mi pomoc, to proszę pomóż.


Każda pomoc ma dla mnie ogromna moc. Każda przyczyni się do tego , ze będę, być może dłużej żyć. Dla dzieci i moich najbliższych.


Życzę wszystkim dużo zdrowia, reszta się jakoś ułoży ❤️

P.S.

Chciałabym podkreślić, ze wierze w medycynę konwencjonalna i podejmuje się każdego leczenia oferowanego mi przez lekarzy. Problem w tym, ze opcji leczenia dla mnie nie ma dużo, komórki raka się uodparniają i odpowiedz na leczenie jest niestety niewielka i coraz krótsza.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 438

preloader

Komentarze 40

 
2500 znaków