Profil organizatora


Ten profil jest zweryfikowany przelewem i dowodem osobistym


Dołączono

08.07.2016


Imię

Ireneusz

Nazwisko

Palinker



Kwota zebrana

70396 zł


O użytkowniku

Za górami, za lasami żyło sobie szczęśliwe małżeństwo. Małżeństwo, które kochało się miłością ogromną, które oddałoby życie za siebie. Mimo początkowych trudności zwyciężyli wiele przeszkód. Potem mieli dzieci... troje...i żyli długo i szczęśliwie... ups... to nie ta bajka... Moja bajka nie skończy się szczęśliwie... Moja bajka kończy się niczym najgorszy koszmar. Nie będzie happy endu. Moje słońce zgaśnie i nastanie ciemność. Czym ukoić mój ból? Jak śmiać się przez łzy? Jak być silną, gdy sił już brak? To takie trudne nie móc zapłakać w czyiś ramionach. To takie trudne nie załamać się, by on się nie załamał. Tyle we mnie smutku i goryczy i cholernej bezsilności. Dlaczego? Dlaczego dobrych ludzi spotyka to, co najgorsze? Wiem, życie nie jest proste i nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale nikt też nie mówił, że będzie aż tak trudno. Lepiej było nie kochać, by nie cierpieć jak się traci. Kiedy cztery lata temu dowiedzieliśmy się, że mąż choruje na raka nerki, pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to ŚMIERĆ. Dlatego mój synek nosi to samo imię co jego tata - życie za życie. Tak, kilka dni po diagnozie choroby męża dowiedziałam się o ciąży. "Jedno się kończy, drugie się zaczyna", te słowa od czterech lat tkwią w mojej głowie, czasem na moment cichnąc, by potem wybuchnąć ze zdwojoną siłą. Tak, jak choroba, tak, jak rak. Zawsze żyłam ze świadomością, że to się kiedyś zdarzy, przygotowywałam się na tą chwilę przecież cztery lata, ale rak początkowo dał się okiełznać, leki na moment zatrzymały jego progresję. Nadszedł czas kiedy otrzymaliśmy wyniki badań, z których wynikało jasno, że leki przestały działać, a rak rośnie w siłę. Zaczęliśmy kolejną walkę, z kolejna chemioterapią, tym razem ostatnią z możliwych. Kilka bitew udało nam się wygrać, niestety wojna jeszcze przed nami. Rak nerki jest nieuleczalny, nie ma na niego chemioterapii, która potrafiłaby go cofnąć. Można jedynie próbować go uśpić na jakiś czas, czyli inaczej mówiąc, przedłużyć życie o te kilka miesięcy. Czekał nas kolejny lek, niestety już nie tak silny jak ten, który przestał działać, o ile w ogóle działał, bo coraz częściej myślę, że to po protu tak miało być, że mąż sam sobie z tym rakiem poradziłby lepiej. Tylko tak trudno podjąć decyzję o zaprzestaniu chemioterapii, bo tonący brzytwy się chwyta. Są dwa leki przedłużające życie, każdy działa określoną ilość czasu. Sutent działał ponad rok, potem drugi, ostatni... Mam 37 lat i jeszcze sporo przede mną, a słońce mojego życia gaśnie. Można by powiedzieć "musisz wierzyć" - wierzę, już cztery lata, ale widocznie za słabo. Można by powiedzieć - "musisz być silna" - tylko jak być silną, kiedy koło mnie ciągle jest ŚMIERĆ, ŚMIERĆ, ŚMIERĆ. Jestem jednak silna z pozoru, dla niego i dla dzieci. Czasem płaczę pod prysznicem, żeby nikt nie zobaczył mojej słabości. Przez te cztery lata, tylko jeden raz pozwoliłam sobie na chwilę słabości przed mężem, było to dwa lata temu, kiedy zabierali go na operację zmian na płucach, tylko ten jeden raz pokazałam mu, że się boję. Ja się na prawdę bałam, bałam się, że widzimy się ostatni raz. Tak bardzo go kocham i tak strasznie się boję. Dlaczego Bóg zesłał mi tego człowieka, a teraz powoli mi go zabiera? W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się, ten cudowny lek, który był ostatnią deską ratunku nie zadziałał i od tego dnia mąż został pozostawiony sam sobie. Przerzuty raka nerki do płuc zrobiły się jeszcze większe. Nic nie da się już nic zrobić... z punktu widzenia lekarzy. Jest jednak skuteczna, naturalna metoda leczenia nowotworów, są to wlewy (kroplówki) z ogromnych dawek witaminy c, dożylnej. Nigdzie tej witaminy nie refundują, ani nigdzie nie przepisują na receptę. Jest podawana ale prywatnie. Miesięczny koszt takiej kuracji to 3, 5 tysiąca – 4,5 tysiąca, w zależności od wagi pacjenta. Leczenie nie kończy się na jednym miesiącu, a dopiero po czterech można zobaczyć efekty. Dla nas jest to koszt nie do udźwignięcia... Ktoś, kiedyś powiedział, że zdrowie jest ważniejsze od pieniędzy, a ja coraz bardziej się przekonuję, że to dzięki pieniądzom ma się zdrowie. Osobiście znam cztery osoby, które wyleczyły się całkowicie z nowotworu dzięki tej metodzie, dlatego proszę Was, pomóżcie nam, dajcie mojemu mężowi życie, a naszym dzieciom ojca.

Zadaj pytanie użytkownikowi

Zorganizowane zrzutki publiczne:

Użytkownik nie zorganizował jeszcze żadnej zrzutki publicznej. Jego zrzutki prywatne są dostępne tylko dla osób, którym udostępnił ich bezpośredni adres.