Pomóżmy Grażynce odbić się od dna koniec za 66 dni

Pomóżmy Grażynce odbić się od dna

Zebrano 160 zł
z kwoty 11 000 zł

1 %

WPŁAĆ

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające prawdziwość opisu zrzutki.

JEST ORGANIZATOREM ZRZUTKI


Ten profil jest zweryfikowany przelewem i dowodem osobistym

Zadaj pytanie organizatorowi tej zrzutki

Pomóż udostępniając zrzutkę!

1
udostępnień

Pomóżmy Grażynce odbić się od dna - Na nowy start w życiu mamy

Zapraszam wszystkich uśmiechniętych ludzi dobrej woli do wsparcia finansowego rozpoczęcia nowego życia mojej mamy która wiele przeszła, a obecnie - małymi kroczkami - spełnia się jej największe marzenie – marzenie o posiadaniu własnego (co prawda ciasnego) kącika – w lipcu 2017 wreszcie przyznano jej lokal socjalny (ok. 19m2), który wymaga całkowitego umeblowania i częściowego odremontowania (podłogi, łazienka). Obecnie mama mieszka w lokalu stanowiącym wcześniej zaplecze sklepu.


Mama (prawie zawsze uśmiechnięta Grażynka) po utracie stałej pracy w 2007 roku wskutek długotrwałej choroby oraz po rozwodzie z mężem w 2007 została pozbawiona meldunku i zmuszona do pomieszkiwania u różnych osób o dobrym serduszku. Początkowo pomieszkiwała w Warszawie, gdzie podejmowała się różnych prac fizycznych, aby stać ją było na samodzielną egzystencję bez konieczności zwracania się do instytucji pomagającym osobom bezdomnym, jednak szybko popadła w depresję.

Nasilające się stany depresyjne wskutek m.in. utraty stałego źródła dochodów, rozwodu, brak ustabilizowanego miejsca zamieszkania, brak kontaktu z rodziną, problemy zdrowotne, powodowały rozwój choroby alkoholowej ze wszelkimi chyba możliwymi negatywnymi skutkami (w latach 2008 i 2009 wszelkie pieniądze wydawane były głównie na alkohol, popadła ona w złe towarzystwo, początkowo zerwała wszelkie kontakty z rodziną, zaciągała pożyczki, została nie raz pobita, okradziona nawet z tego, co – wydawać by się mogło – nie nadaje się do tego, żeby kraść, żyła w nędzy, brudzie, szczęśliwym trafem udało się rodzinie poinformować ją o śmierci jej ojca (kontakty były utrudnione, nikt nie wiedział, gdzie przebywa a telefon miesiącami nie odpowiadał), wszelkie niedomagania organizmu tłumione były alkoholem. Gdy już sięgnęła dna, poznała przyjaciela (bratnia duszę), który chwilę później odszedł do nieba.To skrót z lat 2008, 2009 i 2010.

Nieco później (w grudniu 2011 r.) u mamy zdiagnozowana została gruźlica, co skutkowało prawie 3-miesięcznym pobytem w szpitalu w Otwocku. Cztery miesiące po opuszczeniu szpitala zmarł jej brat, a mama postanowiła zmienić coś w swoim życiu i przeprowadziła się do swojej rodzinnej miejscowości w woj. pomorskim, aby zaopiekować się schorowaną na stwardnienie rozsiane matką, którą wcześniej opiekował się jej zmarły brat. Sielanka nie trwała jednak długo – po kilkunastu miesiącach zmuszona została do opuszczenia lokalu swojej matki i błędne koło zatoczyło kolejny krąg: znowu tułaczka po znajomych, próby podjęcia pracy przerywanej stanami depresyjnymi, brak środków do zycia, brak stałego lokum do mieszkania, nawrót choroby alkoholowej i jednocześnie pragnienie pozostania przy chorej matce, a przynajmniej w tej samej miejscowości. Od czterech lat składała wniosek o przydział mieszkania komunalnego, powołując sie m.in. na brak meldunku, stan zdrowia, czy brak stałych dochodów, jednak bezskutecznie. Rok po podjęciu pracy jako osoba sprzątająca okazało się, że firma zatrudniająca ogłosiła upadłość. I znowu wegetacja z zasiłku.

W czerwcu ubiegłego roku nastąpiło apogeum, kiedy po kilkunastodniowym ciągu alkoholowym trafiła ona m.in. z sepsą urologiczną do Szpitala w Gdańsku na Oddział Leczenia Alkoholowych Zespołów Abstynencyjnych, gdzie rozpoznano m.in. zespół abstynencyjny w przebiegu uzależnienia od alkoholu. Po leczeniu detoksykacyjnym, ze względu na pogarszający się stan somatyczny, z utratą świadomości skierowana została na Oddział chorób wewnętrznych na dalsze leczenie szpitalne, gdzie rozpoznano m.in. zespół zależności alkoholowej, posocznicę, ostrą niewydolność nerek, toksyczne uszkodzenie wątroby, napadowe migotanie przedsionków.

Od lekarza prowadzącego usłyszałam, że szanse na przeżycie są niewielkie, a widok matki w stanie niemalże agonalnym paraliżował w niewyobrażalny sposób. Jednak szczęście uśmiechnęło się do niej i dostała szansę na nowe, lepsze życie. Wyszła z tego :)

Po leczeniu szpitalnym w 2016r. mama rozpoczęła terapię alkoholową, w czerwcu 2016 zgłosiła się do Poradni Leczenia Uzależnień i zadeklarowała chęć podjęcia terapii. Zgodnie z opinią terapeutyczną z dn. 09.02.2017 podjęła współpracę terapeutyczną, regularnie uczestniczy w wyznaczonych sesjach, zaczęła wypracowywać motywacje do zachowania abstynencji i ją utrzymuje, jest dobrze zmotywowana, sumiennie realizuje Osobisty Plan Terapii.

Mama zgłosiła się również do projektu „Szukam, znajduję, pracuję …” w ramach którego uczestnicy objęci są wsparciem socjalnym oraz psychologicznym, biorą udział m.in. w warsztatach psychologicznych.

Obecnie utrzymuje się z zasiłku z GOPSu w wysokości 604,00 zł miesięcznie, przyznanym na podstawie orzeczenia o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym na 3 lata oraz z niewielkiej pomocy rodziny.

Wskutek prowadzonego trybu życia powstały bardzo duże zadłużenia. Również ten problem został po części rozwiązany, ponieważ po złożeniu wniosku o upadłość konsumencką w tym roku, sąd w Gdańsku pozytywnie rozpatrzył wniosek i rozpoczęta została procedura upadłościowa.

Do dnia dzisiejszego mama pozostaje w abstynencji, uczestniczy regularnie w spotkaniach terapeutycznych. Wierzy, że jej się uda żyć normalnie tak, jak jeszcze kilka lat temu.

Jak już na wstępie pisałam - obecnie spełnia się jej największe marzenie – marzenie o posiadaniu własnego kącika do mieszkania (po kilku latach tułaczki i pomieszkiwania gdzie się da) – w lipcu przyznano jej lokal socjalny (ok. 19m2), który wymaga całkowitego umeblowania i częściowego odremontowania (wyremontowanie podłogi betonowej, łazienki, zakup i montaż kabiny prysznicowej, wykonanie przyłącza zlewozmywaka, przebudowa drzwi balkonowych, meble kuchenne, meble do pokoju, kanapa, stół, krzesła, kuchenka gazowa, pralka, lodówka, zlewozmywak, odkurzacz, telewizor, karnisze i inne sprzęty i przedmioty użytku codziennego). Obecnie mieszka ona w lokalu stanowiącym zaplecze sklepu i korzysta z wyposażenia, które tam już było.

Posiadamy już 3000,00 zł, jednak brakuje jeszcze ok. 11000,00 zł.

Sama nie dam rady zebrać takiej kwoty, mama ze swojego zasiłku również nic nie odłoży, ale może jest tu ktoś, kto chciałby choć odrobinkę pomóc :)

Każde najmniejsze wsparcie sprawi ogromną satysfakcję.

Wiem, że podobnych historii są tysiące, jednak mama większość życia pomagała jak mogła innym, swoje ostatnie ubranie czy kawałek chleba oddałaby innemu, i wiem, że jest mocno zmotywowana radykalną zmianą swojego życia, która trwa już od ponad roku.

Grażynka powoli wraca do tej osoby, do tej siebie, którą była kilka lat temu, zanim życie potoczyło się tak, a nie inaczej.

Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko urządzenia przytulnego kącika :)

poniedziałek, 17 lipca 2017 o 14:15

Może komuś nasunie się pytanie, dlaczego mama nie mieszka z córką? Otóż obecnie mieszkamy w miejscowościach oddalonych od siebie o ok. 370 km. Mama urodziła się w woj. pomorskim. Po ślubie nasza rodzina przeprowadziła się do innej miejscowości w woj. mazowieckim, w związku z przyznaniem mieszkania służbowego naszemu ojcu (mieszkanie wojskowe). Jak pewnie w wielu rodzinach, tak i w naszej doszło do rozwodu, po którym mama została (na wniosek naszego ojca) wymeldowana z jego mieszkania służbowego i rozpoczęła swoje tułacze życie w Warszawie, popadła w depresję, zerwała z nami kontakt. Po śmierci swojego brata (w 2012) przeprowadziła się z powrotem do swojej rodzinnej miejscowości w woj. pomorskim, aby zaopiekować się swoją chorą na stwardnienie rozsiane matką. Zameldowanie u swojej matki nie było możliwe, pomimo wielu pism i rozmów, ponieważ moja babcia mieszka w służbowym lokalu należącym o szkoły, która również składała odpowiednie wnioski o inny lokal dla babci, w celu przeorganizowania tego mieszkania na świetlicę. Pamiętam, jak kiedyś mama powiedziała, że ma jeszcze dwa marzenia: powrócić na Kaszuby, do swojej rodzinnej miejscowości, oraz drugie marzenie - własny kąt. W lipcu przyznano mamie lokal socjalny (19m2), dzięki któremu będzie gdzie miała mieszkać w wymarzonym dla siebie miejscu. Lokal ten wymaga jeszcze podjęcia pewnych prac remontowych oraz zakupu całkowitego wyposażenia, umeblowania. Jeśli marzeniem mojej mamy było i jest spędzenie swoich ostatnich lat życia w rodzinnej miejscowości, z którą łączy ją tak wiele wspaniałych wspomnień - dlaczego mam ją tego marzenia pozbawiać? Nie chcę na siłę ściągać jej do siebie, do miejscowości, która powoduje, że jej nieprzyjemne doświadczenia, przykre skojarzenia powracają. Dlaczego ja nie sfinansuję niezbędnych remontów oraz zakupu wszystkiego od podstaw, co do każdego mieszkania potrzebne? Otóż obecnie mój mąż nie pracuje, utrzymujemy się jedynie z mojej pensji, mamy na utrzymaniu dziecko oraz spłacamy kredyt, który zaciągneliśmy w tym roku na niezbędny remont spadającej płatami elewacji budynku, w którym mieszkamy. Jestem przekonana, że warto dać mamie szansę. Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak zmotywowanej, chętnej do zmian, jak w ciągu ostatniego roku. Być może fakt, że w czerwcu ubiegłego roku była tak bliska śmierci stanowił dla niej naprawdę silny bodziec do podjęcia zmian. Ogromnie się cieszę, że moja mama zaczyna od nowa swoje życie, że staje się tą osobą, jaką pamiętam, jaka była jeszcze kilka lat temu. W naszej rodzinie nie było nigdy patologii, picia, czy innych problemów z nałogami. Wręcz przeciwnie - miałyśmy szczęśliwe dzieciństwo. Po prostu życie mojej mamy potoczyło się tak, a nie inaczej - spotkało ją to, co spotkać może każdego z nas, nawet nie wiemy kiedy i dlaczego. Ja również nie spodziewałam się, że kiedyś znajdę się w takiej sytuacji, że będę zwracała się do ludzi z prośbą o wsparcie finansowe. Będę wdzięczna za każde wsparcie, a przede wszystkim dziękuję Tobie za czas poświęcony na przeczytanie tego, co choć w małym stopniu udało mi się przelać na papier.

sobota, 15 lipca 2017 o 10:07

Kochany anonimowy Darczyńco - z całego serca dziękuję Ci za Twoje wsparcie. Po raz kolejny łzy poleciały po policzkach, serce mocniej zabiło. Życzę Panu/Pani wspaniałych chwil w życiu, pełnych radości i spełnienia marzeń i żeby szczęśliwe chwile górowały w Pana/Pani życiu :)

piątek, 14 lipca 2017 o 11:26

Najserdeczniej na świecie pragnę podziękować drugiej anonimowej osobie wpłacającej, która wywołała przeogromny uśmiech na twarzy mojej mamy i oczywiście mojej, wielką radość - życzę Panu/Pani szczęścia w życiu i przesyłam promyki słońca, które - mam nadzieję - na długo pozostaną w Pana/Pani życiu :)

czwartek, 13 lipca 2017 o 09:43

Bardzo serdecznie pragnę podziękować anonimowej osobie za dokonanie pierwszej wpłaty - ze szczęścia łzy poleciały po policzkach :) Z całęgo serca życzę Pani/Panu pomyślności oraz wszystkiego, co dobre - a wiadomo, że dobre do dobrego wraca :)

Aby dodać komentarz zaloguj się lub zarejestruj

Edyta Suwińska

18.07.2017 12:05

Ogromne podziekowania pragnę skierować do kolejnego Darczyńcy - pana Marcina - bardzo, bardzo mocno dziękuję! Za każdym razem, gdy widzę jakiekolwiek wsparcie, oczy wypełniają się łzami i pojawia się ogromna chęć, żeby kogoś uszczęśliwić tak, jak osoby wspierające nas :) Życzę .. rozwińPanu przeogromnej radości z życia i żeby los odwdzięczał się Panu również samym dobrem :)

Edyta Suwińska

18.07.2017 9:40

Z całego swojego serca, najuprzejmiej jak się tylko da dziekuję Pani Katarzynie za wsparcie finansowe - nawet Pani nie wie, ile to sprawia radości, że są ludzie, którzy pomagają zupełnie bezinteresownie :) Przesyłam Pani moją radość ducha, oraz pozytywną energię i pomyslności w zyciu :)

Edyta Suwińska

15.07.2017 10:07

Kochany anonimowy Darczyńco - z całego serca dziękuję Ci za Twoje wsparcie. Po raz kolejny łzy poleciały po policzkach, serce mocniej zabiło. Życzę Panu/Pani wspaniałych chwil w życiu, pełnych radości i spełnienia marzeń i żeby szczęśliwe chwile górowały w Pana/Pani życiu :)

Edyta Suwińska

14.07.2017 11:26

Najserdeczniej na świecie pragnę podziękować drugiej anonimowej osobie wpłacającej, która wywołała przeogromny uśmiech na twarzy mojej mamy i oczywiście mojej, wielką radość - życzę Panu/Pani szczęścia w życiu i przesyłam promyki słońca, które - mam nadzieję - na długo pozostaną w Pana/Pani życiu :)

Edyta Suwińska

13.07.2017 9:44

Bardzo serdecznie pragnę podziękować anonimowej osobie za dokonanie pierwszej wpłaty - ze szczęścia łzy poleciały po policzkach :) Z całęgo serca życzę Pani/Panu pomyślności oraz wszystkiego, co dobre - a wiadomo, że dobre do dobrego wraca :)

Dane ukryte

Dane ukryte

59 zł
Dane ukryte

Dane ukryte

30 zł
Dane ukryte

Dane ukryte

30 zł
Katarzyna Szenajch

Katarzyna Szenajch

30 zł
Dane ukryte

Dane ukryte

10 zł

Pomóż zebrać 11 000 zł dokonując wpłaty przez płatności on-line lub przelewem tradycyjnym.

Pomóż udostępniając zrzutkę!

1
udostępnień

Jak działa zrzutka.pl?

Jak to działa

Masz pomysł lub potrzebę? Określasz cel zrzutki, kwotę i gotowe!

Jak to działa

Dodajesz opis i zdjęcie. Zapraszasz uczestników w dowolny sposób.

Jak to działa

Od zebranych przez Ciebie środków nie pobieramy prowizji.