id: 7asyaa

Zabieg rekonstrukcji ubytku tkanek twardych i miękkich szczęki

Zabieg rekonstrukcji ubytku tkanek twardych i miękkich szczęki

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
8 910 zł 
z 50 000 zł
17%
25 dni do końca
106 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Opis zrzutki

W lutym ubiegłego roku, ze względu na stale towarzyszący ból fizyczny w obrębie stawów i zębów, podjęłam decyzję o ponownym rozpoczęciu leczenia. Miałam świadomość, że względu na moją wadę rozwojową i historię medyczną, będzie trudno znaleźć mi specjalistę. I nie myliłam się... podczas wizyt słyszałam, że wypadną mi zęby, że jestem ciężkim przypadkiem, że lepiej zostawić, jak jest, że nie ma rozwiązania. Psychicznie? To były najtrudniejsze momenty, ale wierzyłam, że rozwiązanie gdzieś jest, tylko potrzeba czasu. I tak po jednej z orto-wizyt otrzymałam pierwszą pomocną informację - w przypadku pani wady potrzebne jest leczenie ortognatyczne.


I tak rozpoczęłam nowy rozdział swoich poszukiwań - konsultacje u chirurgów szczękowych w Polsce.


Byłam przerażona, gdy zobaczyłam z czym wiąże się ortogantyka, ale szłam dalej, bo wiedziałam, że chodzi o moje zdrowie. Na wizycie u drugiego specjalisty wykonano mi tomografię komputerową twarzoczaszki, i dopiero wtedy zobaczyłam, jak poważna jest moja wada... Na tomografii ukazał się On — piękny ubytek kości: od podstawy szczęki o szerokości 6mm, od podstawy nosa ponad 10mm. Ubytek okazał się tak wyjątkowy, że lekarze odmawiali podjęcia leczenia ortognatycznego.


Jednak nie poddawałam się i odwiedzałam kolejnych lekarzy i ortodontów, bo ból wciąż mi towarzyszył, a dodatkowo dołączył ból psychiczny i konieczność mierzenia się z nowymi, trudnymi informacjami po każdej kolejnej zrealizowanej konsultacji.


Co pokazała tomografia?

ufd7b6c859c2391b.png


Obrazując na modelu odpowiednio rozwiniętej czaszki, tego fragmentu kości mi brakuje:

vd2096decf3457e1.jpeg


I tak nastał Nowy Rok - witaj 2021!, gdzie o moim zdrowiu zdecydował w pewien sposób przypadek. A że w przypadki nie wierzę, to wiem, że to wszystko było gdzieś zaplanowane. W trakcie swoich poszukiwań los chciał, że 18 stycznia 2021r. trafiłam do Szpitala Biziela w Bydgoszczy — powód: „coś” przeskoczyło mi w stawie i wyszła mi dziwna „gula” przy uchu, która w późniejszym czasie okazała się powiększonymi węzłami chłonnymi przyusznymi (przyczyna: zapalenie stawów). W Bizielu zaopiekowały się mną dwie niesamowite specjalistki — dr Marta Kodzik (poznałam ją już wcześniej — usuwała mi ósemki przed założeniem pierwszego aparatu stałego) oraz dr Joanna Mucha. Po diagnostyce okazało się, że moja szczęka coraz bardziej szwankuje i trzeba jak najszybciej rozpocząć leczenie ortodontyczne, czego już byłam świadoma. Od dr. Muchy otrzymałam karteczkę z nazwiskami ortodontów, którzy mogą pomóc — następnego dnia zadzwoniłam i umówiłam się na kolejną konsultację — dr Beata Lewińska — ortodontka, która swoim podejściem i wiedzą sprawiła, że zaufałam jej od razu — nie ma co czekać, zakładamy gumki, zaczniemy od lip bumpera, później aparat stały i będziemy działać. I tak oto w Bydgoszczy znalazłam pyszczkologa, bo tak razem z moją przyjaciółką postanowiłyśmy określić dr Lewińską i cały temat mojego ponownego leczenia, by chociaż na chwilę móc znaleźć w tym trochę radości i ujścia dla stresujących emocji. W tzw. międzyczasie w moim życiu pojawiła się również pyszczkoterapetuka, kosmetolog Katarzyna Łukowska Skin Expert, która podjęła się poprawy kondycji mojej skóry twarzy oraz zabiegów, które mają na celu zmniejszenie napięcia blizny porozszczepowej i jej widoczności oraz zbliznowaceń w tkankach między wargą a nosem. Ale co dalej? W trakcie leczenia u dr Lewińskiej zostałam skierowana do dr. Maksymiliana Bojkowskiego z Platinum Clinic, aby uzupełnić brak górnej prawej 6, którą straciłam w wyniku poprzedniego leczenia ortodontycznego. Podczas wizyty wykonano mi tomografię czaszki - okazało się, że w miejscu straconego zęba mam zanik kości, więc najpierw trzeba wykonać zabieg sinus lift otwarty, a dopiero później implant. Jednak w trakcie wizyty zdiagnozowano jeszcze jeden problem, znacznie poważniejszy — recesja dziąseł — kolejny skutek uboczny mojej wady. I tak pojawiło się nowe nazwisko specjalisty, do którego trzeba się wybrać - w tym momencie poczułam, że czeka mnie naprawdę długa podróż do pełnego zdrowia. Na karteczce dostałam nazwisko lek. dent. Milena Czubaczyńska, ale okazało się, że niedawno urodziła i jest na macierzyńskim (wszystkiego dobrego dla malucha!), ale jej mąż lek. dent. Marcin Czubaczyński z kliniki DENMED też ma specjalizację w periodontologii — powiem tak: lekarz, na którego powinien trafić każdy pacjent — wyjaśnił dosłownie wszystko, odpowiedział na każde pytanie, a w trakcie wizyt był przede wszystkim człowiekiem — a tego potrzebowałam najbardziej. Obecnie przede mną jeszcze jeden zabieg pogrubiania dziąseł, za sobą mam już dwa; później tylko kontrola. Ku tradycji podczas wizyt dostałam karteczkę z nazwiskiem specjalisty, do którego warto się zgłosić, bo nadal pozostawał problem mojego braku kości w szczęce spowodowany rozszczepem. Po konsultacji u lek. Ewy Lewandowskiej wyszłam z kolejną dawką nowej wiedzy i nową kartką - tym razem lekarz z Wrocławia — dr n. med. Rafał Dobrakowski. Był już Olsztyn, Warszawa, Gdańsk, to czas na podróż do Wrocławia — tam mnie jeszcze nie było! I pojechałam. I boooom! Kolejny napływ informacji — badanie stawów, prawdopodobnie rok leczenia samych stawów, ale dr Rafał mówi tak — Szymon Przywitowski Centrum Chirurgii i Estetyki Twarzy — proszę umówić się do niego. Umówiłam się. 8 września miałam konsultację i udało się! Po ponad 1,5 roku szukania jest on — mój lekarz na białym koniu, który mówi: Zrobimy to, na kiedy zapisywać? 26 listopada. 


I tak 26 listopada czeka mnie zabieg rekonstrukcji ubytku tkanek twardych i miękkich szczęki — unaczyniony wolny płat z kłykcia kości udowej z zespoleniem do naczyń twarzowych przed planowanym kolejnym etapem leczenia ortodontycznego i ekspansji ortodontycznej szczęki.


Niestety tu zaczyna się część zmierzenia się ze światem finansów — koszt samego zabiegu to 50 000 zł. Do tego dalsze koszty leczenia ortodontycznego u prof. dr hab. n. med. Bartłomiej W. Lostera i czeka mnie kolejny wydatek rzędu kilkunastu tysięcy. Do tej pory radziłam sobie, ale od 4 miesięcy mój poprzedni pracodawca zalega mi z wynagrodzeniem, moje oszczędności pochłonęły dotychczasowe konsultacje i leczenie.


Dlatego zwracam się do Was! Jest to jedna z najtrudniejszych decyzji, jaką przyszło mi podjąć, bo trzeba opowiedzieć całemu światu swoją historię, w której do tej pory była tylko rodzina. Czas opowiedzieć wszystkim kolegom i koleżankom z podstawówki, gimnazjum, liceum i studiów, a także znajomym z pracy i z innych sfer życia, że trochę w tym życiu przeszłam i potrzebuję Waszej pomocy.


Czas na historię, gotowi? Urodziłam się z wadą… 6 listopada — w pewien piękny środowe przedpołudnie o godz. 10:55 na świat przyszłam ja, Joanna — znana także jako Asia, Aśka, Dżoana, Baby Jane. 


Od urodzenia nadali mi status, ale nie szlachecki: status schisis palati prim. et. sec. sin.; przekładając na język polski — rozszczep wargi i podniebienia.


Operacje

maj 1992 - dziecko, 6 miesięcy, przyjęta na Oddział Chirurgii Dziecięcej celem zabiegu zespolenia wargi i podniebienia 

20 września 1993 - Status post oper. schisis palati prim.; dziecko, lat 2 po zabiegu zespolenia wargi, przyjęta na Oddział Chirurgii Dziecięcej celem zespolenia podniebienia 

18 grudnia 2000 - dziewczynka lat 9 przyjęta na Oddział Chirurgii Dziecięcej celem planowanej korekcji przedsionka jamy ustnej. Dziecko po leczeniu operacyjnym rozszczepu podniebienia pierwotnego po lewej stronie oraz podniebienia wtórnego. Zabieg (plastyka przedsionka jamy ustnej).

17 stycznia 2002 - dziewczynka lat 10 po trzech zabiegach operacyjnych z powodu rozszczepu podniebienia pierwotnego i wtórnego po lewej stronie. Obecnie przyjęta do wszczepu wyrostka zębodołowego szczęki, ale z powodu braku miejsc na oddziale zabieg odroczono… 

... odroczono do 25 lutego 2002, by odroczyć ponownie, ale wypisano mnie do domu w stanie ogólnym i miejscowym dobrym ze skierowaniem do poradni ortodontycznej [czytaj: jest już za późno na przeszczep, więc proszę szukać pomocy w innym miejscu].


22 czerwca 2002 - repozycja przegrody chrzęstnej nosa. Wydłużenie wargi. Korekcja skrzydła nosa. Zamknięcie przetoki.

29 czerwca 2003 - korekcja porozszczepowego zniekształcenia wargi z powtórną plastyką mięśnia okrężnego ust z odtworzeniem przedsionka górnego ust, korekcja lewego skrzydła nosa oraz czubka nosa

17 lipca 2008 - plastyka przegrody nosa oraz prawego skrzydła

12 lutego 2009 - Poczwórna osteotomia. Plastyka korekcyjna lewego i prawego skrzydła nosa. Plastyka przegrody nosa.

29 lipca 2015 - zabieg w Klinice w Warszawie — odbudowa i korekta kształtu nosa z przeszczepem chrząstki z łuku żebrowego prawego

14 sierpnia 2016 - zabieg lipotransferu w celu korekty nosa i wargi

7 lutego 2017 - zabieg lipotransferu w celu korekty nosa

15 grudnia 2020 - zabieg lipotransferu w celu ponownej korekty nosa i zmniejszenia zbliznowaceń


I operacja numer 12 - po tej będę mogła zorganizować już ostatnią wieczerzę [if you know what I mean]: 26 listopada 2021 - zabieg rekonstrukcji ubytku tkanek twardych i miękkich szczęki — unaczyniony wolny płat z kłykcia kości udowej z zespoleniem do naczyń twarzowych przed planowanym kolejnym etapem leczenia ortodontycznego i ekspansji ortodontycznej szczęki.


Długi proces leczenia chirurgicznego, konieczność realizacji dodatkowych terapii m.in. logopedii, do tego już od urodzenia — nauka oddychania, połykania, żucia, mowy..., w kolejnych etapach dorastania — ortodoncja, kolejne operacje i tak do dziś, a dobijam za chwilę 30-stki ;). Ale ten czas to trud i wysiłek przede wszystkim moich bliskich, szczególnie mojej mamy oraz brata, dla których cała sytuacja była naprawdę dużym wyzwaniem. Moja mama poświęciła wiele, bym mogła być tu, gdzie jestem — mówić poprawnie, móc rozwijać się i realizować swoje marzenia i przede wszystkim, bym czuła się kochana. Mój brat — moje wsparcie, opoka i most do świata ludzi „bez wad” — to właśnie on był dla mnie wzorem budowania relacji z rówieśnikami i odnalezienia się w społeczeństwie, to on bronił mnie i był przy mnie, gdy było naprawdę źle. Ta dwójka ludzi uczyniła mnie tym, kim jestem dzisiaj. I bez nich nie dałabym rady.


Ostatnie 1,5 roku to również ogromne wsparcie ze strony moich przyjaciół, bliskich, dalszej rodziny, znajomych z pracy oraz ludzi, których poznałam, szczególnie Magdy (Grażyny), Natalii (Bejbi Bajany), Pawła oraz Natalii, Bona, Zosi i Tymka, no i oczywiście mojego kota — gdyby nie te wszystkie osoby, które są na co dzień w moim życiu, nie wstałabym — to właśnie Wy jesteście moim źródłem siły i tego, że każdego dnia wstaję i szukam rozwiązań, a nie problemów. 



...pozwólcie, że wrócę do tematu leczenia, bo dla mnie zrobiło się emocjonalnie, więc ORTODONCJA.


Pełne leczenie ortodontyczne zaczęłam, jak tylko pojawiły się wszystkie zęby — były wkładki, szyny, aparaty ruchome, aż dotarłam do momentu założenia aparatu stałego, który nosiłam do 2009 roku, ale to nie koniec orto-historii, bo po zdjęciu aparatu stałego przez kolejne 2 lata nosiłam aparat na noc. I wydawałoby się, że udało się… zakończyłam ten orto-maraton — teraz tylko korekty kosmetyczne zębów i będzie można o wszystkim zapomnieć...


Niestety, życie napisało inny scenariusz. W wyniku długotrwałego leczenia ortodontycznego kondycja moich stawów i zębów bardzo się pogorszyła: przeprowadzone w okresie dziecięcym i nastoletnim leczenie ortodontyczne, w dorosłym życiu przyniosło poważne konsekwencje m.in. przyczyniło się do pogłębiania mojej wady, ponownego rotowania moich zębów, a także utraty prawej górnej 6, która jak się okazało, jest bardzo ważnym elementem stabilizacji dla pozostałych zębów. Co gorsze, moje stawy zaczęły być nadmiernie obciążone złym ułożeniem szczęki do żuchwy, więc pojawiły się przewlekłe bóle. Dlatego postanowiłam coś z tym zrobić tzn. rozpocząć ponownie leczenie ortodontyczne.


Podczas jednej z wizyt u ortodonty usłyszałam, że w moim przypadku potrzeba chirurgii ortognatycznej. Leżałam w domu przez kolejne dni i nie mogłam się pozbierać, jak zobaczyłam, z czym wiąże się ortognatyka i operacja dwuszczękowa. Dołożyć do tego świadomość, że jestem dzieckiem rozszczepowym i wszystkie powikłania mogą wystąpić z 10-krotnym prawdopodobieństwem, byłam dosłownie rozłożona na łopatki. Jednak przez ostatnie lata nauczyłam się jednego - życia nie zmienisz, ale masz wpływ na to jak na nie zareagujesz. I wstałam.


I tak rozpoczęłam nowy rozdział... resztę już znacie.


Dziękuję Wam za każde wsparcie i każde udostępnienie tej zrzutki. Mogę jedynie obiecać, że jak to wszystko się ułoży, jak zakończę leczenie, to:

A. założę Fundację, żeby pomagać wszystkim innym dzieciom i ich rodzicom oraz dorosłym, którzy tak jak ja potrzebują wsparcia i kogoś, kto pomoże im zrozumieć ten świat i znaleźć odpowiednich specjalistów oraz finansowanie na leczenie. Już teraz rodzice dzieci z rozszczepem oraz dorośli mogą się do mnie zgłaszać. Będę pomagać tyle, ile będę mogła, bo wiem, jak ważne jest wsparcie innych osób.

B. zorganizuję największą imprezę SuperPyszczków Świata, bo każdy z nas zasługuje na to, by mieć miłe wspomnienia!

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 106

MK
M+T
100 zł
AP
Anna Pałągiewicz-Gajoch
100 zł
MB
Małgorzata
100 zł
 
Dane ukryte
50 zł
LI
Paweł Dondajewski
50 zł
W
WOJKOW
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
20 zł
 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze 2

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

754 672 zrzutki

i zebrali

546 216 849 zł

A ty na co dziś zbierasz?