Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki

227 821 zł z 330 000 zł

69%

227 821 zł

z 330 000 zł

86 dni

do końca

3831

wspierających
69%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 3

  • Wspólnie zbieramy na kolejne 6 miesięcy leczenia mojej mamy!
    Czytaj więcej
  • Zorganizowałam licytacje różnych przedmiotów i usług, z których całkowity dochód będzie przekazany na leczenie mojej mamy (wpłaty są przekazywane na zrzutkę). Zapraszam do dołączania do grupy https://www.facebook.com/groups/2258622664181590/?ref=share i zapraszanie znajomych :)
    Czytaj więcej
  • UWAGA! Przyszły wyniki tomografii komputerowej mojej mamy, zrobione po podaniu pierwszych 5 dawek - czyli po niecałym 1,5 msc leczenia. I wiecie co? CZAD :) bo te guzy zaczęły się już obkurczać. A to wcale nie było takie oczywiste. Przy podawaniu immunoterapii czasami jest tak, że pacjenci w ogóle nie reagują na podawane leki, często leki powodują zatrzymanie rozrostu guza - CO JUŻ JEST SUPER (zazwyczaj po kilku miesiącach leczenia) a raczej rzadko i zazwyczaj po dłuższym stosowaniu powodują zmniejszenie guza. A tu taka niespodzianka bo u nas efekt widać od razu. Oczywiście, są to zmiany 2-4 milimetrowe, ale za to w kilku miejscach na szyi i w płucach. W płucach jeden mały guzek po prostu zniknął! Lekarz mojej mamy była zdziwiona i zachwycona :) Przy tak zaawansowanej chorobie spodziewała się spowolnienia rozrostu i nastawiała nas raczej na początku na minimalne efekty. A tu proszę! Mama od razu zyskała nowe siły do walki ;) W ostatnim czasie raczej słyszała wprost, że zostało jej niewiele czasu, a tu proszę - ten lek naprawdę działa. Bardzo dużo zależy teraz od sił jej organizmu, bo każde tego typu leczenie jest obciążające i ma skutki uboczne. I oczywiście od tego jak długo będzie nas stać na opłacanie leku. Ale teraz przynajmniej wiemy, że nie płacimy za kota w worku i te badania genetyczne naprawdę nam pomogły wybrać dobry lek :) A przede wszystkim mama uwierzyła, że to nie są drogie czary mary i jej organizm jeszcze ma siłę walczyć z chorobą!???????????? Także ogromna prośba - dodawajcie znajomych do wydarzenia. Pomyślcie co możecie ofiarować na licytację, za kilka dni ruszamy pełną parą. Mam już z kilkanaście ofert na naprawdę bardzo różne rzeczy :) Szkolenia z fotografii i wyboru sprzętu, kurs programowania, druku 3D, lekcje z języka angielskiego, kurs makijażu dziennego ale też wykonanie makijażu, czesanie, masaże, naukę pole dane, treningi siłowe, rozpisanie diety, trening Dawnych Europejskich Sztuk Walki z bronią :D, zabiegi fizjoterapeutyczne, bilety do teatru, ale też prace wykonywane ręcznie - ozdoby z wełny, maski. Mam też stół i książki, a także pyszny tort. Mam też super unikatową pandę wykonaną ręcznie z materiału drewnopochodnego, która jest miarką do powieszenia na ścianie i służy do zaznaczania wzrostu maluchów :) Najważniejsze teraz żeby jak najwięcej osób dołączyło do wydarzenia i miało okazję licytować! Pozdrawiamy! Link do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/278326409777735/
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Pomóż mi uratować moją Mamę! Zbieramy pieniądze na leczenie, które jest jedyną szansą na uratowanie jej życia.

zn2kj5-e2bf23ae.png

Moja Mama Hanna

została porwana 5 lat temu.

Porywacz właśnie wyznaczył za nią okup

w wysokości 160 tysięcy złotych.

Zastanawiałeś się kiedyś ile jest warte życie Twojej Mamy?

Przyznaj... to nie jest coś, o czym myślisz na co dzień. Bo jak wycenić trud jej porodu, nieprzespanych nocy, tych wszystkich lat kiedy bezinteresownie dbała o Ciebie.

Kiedy, pewnie tak samo jak moja, sprawdzała Ci temperaturę przykładając usta do czoła.

To super moc każdej mamy.

Kocham moją Mamę za Jej uśmiech, za to, że bez względu na wszystko zawsze mnie wspiera. Moja Mama – to Jej troska o mnie.

Miłości nie da się zmierzyć, zważyć ani oszacować. Przynajmniej ja nie potrafię.

zn2kj5-03e4ed7e.png

zn2kj5-e0daf969.png

Od 2014 roku prowadzimy nierówną walkę z chorobą. Zaczęło się od złośliwego nowotworu migdałka. Poźniej pojawił się drugi porywacz – rak nerki. Pojawiły się także zmiany w płucach.

Nowotwór atakował moją mamę wielokrotnie, w 2014, 2015, 2017, 2018 i w 2019 roku.

Mama przeszła przez ten czas w sumie 7 operacji, liczne cykle chemioterapii i radioterapię. To bardzo dużo jak na jedną istotę… a mimo wszystko nadal się uśmiecha. Ma 65 lat. Chce żyć i walczyć z chorobą.

Wiele razy opadała z sił, chudła, bała się, że nie da rady. Za każdym razem jednak Jej wola walki i nadzieja były silniejsze niż choroba.

Dla mnie, tak jak pewnie i dla Ciebie, życie Mamy nie ma ceny.

W lutym tego roku przekazano nam informacje, że niestety usuwanie chirurgiczne wznowy guza, a także chemioterapia tylko na chwilę zatrzymuje jego wzrost. Że guz jest od nas szybszy. NFZ nie refunduje innego rodzaju leczenia.

Przez chwilę byłyśmy załamane. W końcu tyle bitew wygrałyśmy... i teraz mamy się poddać? Czułyśmy się bezradne. Odbijałyśmy się od wszelkich możliwych drzwi i kolejnych konsultacji w poszukiwaniu pomocy.

Z polecenia znajomych wykonałyśmy badania genetyczne.

Pojawiła się nadzieja.

Badania pokazały, że mama kwalifikuje się do leczenia celowanego w przypadku nowotworów twarzy i szyi, a także immunoterapii w przypadku nowotworu nerki i zmian na płucach!

W przypadku nowotworu głowy i szyi jest możliwość podania jej cetuksymabu (lek Erbitux), w przypadku leczenia nowotworu nerki i zmian na płucach jest możliwość podania Nivolumabu (lek Obdivo). Oba leki zostały zarejestrowane przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA) oraz Europejską Agencję Leków (EMA) w walce z tego rodzaju nowotworami. U mojej Mamy tylko tego typu leczenie ma szanse przynieść powodzenie. Zatrzymać rozrost guza i doprowadzić do jego zmniejszenia.

Porywacz wyznaczył kwotę. Na leczenie musimy przeznaczyć 160 tysięcy złotych.Niestety leki, które zostały zatwierdzone w leczeniu nowotworów mojej Mamy i dają jej w tym momencie jedyną szansę na walkę z chorobą, nie są refundowane przez NFZ.

Przez 5 lat radziłyśmy sobie we dwie, teraz ta kwota znacznie przekracza nasze możliwości.

Przez pierwsze dwa miesiące mama ma otrzymywać co tydzień Erbitux.

Koszt miesięcznego leczenia to prawie 12 tys złotych

. Na kolejne pół roku planowane jest włączenie Obdivo. Lek podawany jest dwa razy w miesiącu i jego

miesięczny koszt to ponad 23 tys złotych.

Do tego dochodzi koszt leków osłonowych, odżywki i dojazdy co tydzień do szpitala.

Byłam w stanie opłacić mamie pierwsze 4 tygodnie leczenia – 4 dawki leku. Mama dobrze zareagowała na podany lek, już po pierwszej dawce zeszła jej opuchlizna z żuchwy, która pojawiła się gdy, przerzut zaczął rozrastać się w okolicy szyi, ślinianki i wzdłuż twarzy.

Od tego czy będę w stanie zapewnić jej kolejne dawki leku, zależy Jej życie.

Dlatego proszę Ciebie o pomoc.

Każda złotówka się dla nas liczy.

Każde udostępnienie zbiórki daje nam nadzieję na uzbieranie potrzebnej kwoty. Z góry dziękuję za pomoc, w imieniu swoim i mamy.

Wpłacający3831

 
Użytkownik niezarejestrowany
6 000 zł
J
Jacek
5 000 zł
 
Dane ukryte
4 902 zł
 
Dane ukryte
4 902 zł
JG
jacek groyecki
3 000 zł
 
Dane ukryte
2 500 zł
 
Dane ukryte
2 200 zł
 
Dane ukryte
2 000 zł
 
Dane ukryte
1 500 zł
AZ
Adriana Złahoda-Huzior
1 150 zł
Zobacz więcej

Komentarze186

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

461 697 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?