Spłata zadłużenia u weterynarza
Spłata zadłużenia u weterynarza
Nasi użytkownicy założyli 1 256 901 zrzutek i zebrali 1 435 662 083 zł
A ty na co dziś zbierasz?
Opis zrzutki
Wszystko zaczęło się 17 kwietnia 2017 roku późnym wieczorem, gdy wróciłam po świętach od babci na stancję, gdzie czekała na mnie Saszka. Dałam jej karmę, wymieniłam po 2 dniach nieobecności wodę na świeżą. Jeszcze dobrze nie zmrużyłam oczu i wybudził mnie odgłos wymiotowania. Kociego wymiotowania. Myślałam na początku, że Saszka po prostu zjadła za dużo, więc odstawiłam jej miskę do półki i położyłam się spowrotem. W nocy odgłos kociego wymiotowania obudził mnie jeszcze około 7 razy. Rano zadzwoniłam do pracy, wzięłam WŻ i pojechałam z kotką do weterynarza. Podejrzenie ciała obcego w jelitach nie zostało początkowo ani potwierdzone, ani zaprzeczone. Na USG i RTG nic szczególnego widać nie było, natomiast nie udało się zdobić RTG z kontrastem, ponieważ kotka podczas podawania kroplówki znowu zwymiotowała. Został przeprowadzony test na zapalenie trzystki jednak wynik okazał się negatywny. We wtorek, środę i czwartek po pracy jeździłam z kotem do kontroli, jednak sytuacja w ogóle się nie klarowała. W piątek rano gdy jechałam do pracy, a Saszka została z moją przyjaciółką wszystko stało się jasne. Kicia powędrowała do kuwety i wyskoczyła z niej po chwili jak poparzona z wystającą z pupy nitką. Czym prędzej kot został przetransportowany do weterynarza, niezbędna była operacja, ponieważ okazało się, że całe jelita kot ma "nawleczone" na nitkę (około 70 cm + kłębek na końcu). Sam koszt zabiegu wyniósł 500 zł, dodatkowo płatne były kolejne wizyty i kroplówki. Kilka dni po operacji uległyśmy wypadkowi samochodowemu, Saszce nic się na szczęście nie stało, ja od tamtej pory przebywam na L4 i nie wiadomo kiedy będę mogła wrócić do pracy, a to się wiąże z niższą wypłatą... Łącznie za wszystko do zapłacenia było 920 zł, 350 już jakoś udało mi się spłacić, jednak jestem samotną, młodą, pracującą dziewczyną na własnym utrzymaniu i nie mam po prostu takiej kwoty, znajomi pomagają mi jak mogą, ale cierpliwość weterynarza zaczyna się kończyć... Jeśli dotarłeś/łaś do tego momentu opowieści to chociaż ją udostępnij, każda złotówka i każde udostępnienie się liczy.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.
Stwórz swój własny link do promocji zrzutki i sprawdzaj ile osób odwiedziło i wsparło tę zrzutkę z twojego polecenia! Dowiedz się więcej.
Stwórz swój własny link do promocji zrzutki i sprawdzaj ile osób odwiedziło i wsparło tę zrzutkę z twojego polecenia! Dowiedz się więcej.
Powodzenia z kicią; trzeba sobie pomagać :) Trzymaj się!
Dziękuję prześlicznie, Twoja pomoc jest nieoceniona ❤. Życzę zdrowia ????.