Facet, który wszystkim pomagał sam potrzebuje pomocy! ID: 29y5g7

Facet, który wszystkim pomagał sam potrzebuje pomocy! ID: 29y5g7

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki

73 945 zł z 69 000 zł

107%

73 945 zł

73 945 zł

z 69 000 zł

zakończona

zakończona

06.11.2019r

511

511

wspierających
107%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 4

  • Już jechaliśmy do szpitala ba operację, gdy dowiedzieliśmy się, że została niestety przeniesiona na przyszły tydzień... Ćwiczeń z cierpliwości cd.
    Czytaj więcej
  • Operacja jutro. Potwierdzona. Później 10 dni na maszynie, która ma zginać kolano. Mamy nadzieję, że Steven opuści oddział w pionie...
    Czytaj więcej
  • Jesteśmy po kolejnych badaniach. Doppler i EKG, niezbędne do przyszłotygodniowego zabiegu. Wszystko dobrze.
    Czytaj więcej
  • W przyszłym tygodniu Steven ma mieć operację kolana. Nie powiem wam gdzie, bo jak go będziecie równie licznie odwiedzać jak bardzo jesteście hojni to przedłuży to rehabilitację :) Bardzo wam wszystkim w imieniu Stevena dziękuję.
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Facet, który wszystkim pomagał potrzebuje pomocy!

Jeździcie na motocyklu? A wiecie jak boli złamana miednica? Pewnie nie i obyście nigdy nie wiedzieli...

Jest sierpień, akurat z grupą motocyklistów jestem w Pakistanie, gdy dzwoni Wojtek, uczestnik innej imprezy prowadzonej przez Stevea w Tadżykistanie. Wypadek, złamana miednica, ciężki stan. Nie wiadomo jak będzie. Steve! Najlepiej jeżdżący facet jakiego znam wyleciał z asfaltowej drogi i zatrzymał się na dopiero na kamieniach na poboczu. Nie obchodzi mnie wcale jak to się stało, interesuje mnie tylko co z nim. Jestem od niego tylko 200 km, ale między nami Himalaje, Hindukusz i Pamir. A politycznie Afganistan, albo Chiny. Trafili mu się w ekipie ludzie, którzy zrobili wszystko „co każdy zrobiłby na ich miejscu”. No nie każdy, wielkie Wam dzięki. Poznałem go przed 10 laty, młody Australijczyk pracował wówczas jako wolontariusz w zachodniej Ukrainie – pomagał dzieciakom. Wpadał do Polski na chwilę, został w końcu kilka miesięcy. Zawsze i wszędzie na motocyklu. Zaprzyjaźniliśmy się i pojeździliśmy razem w Afryce, w Azji, nawet w Afganistanie. Wrócił w na Antypody, ale pozostaliśmy w bliskich relacjach. Później podróżowaliśmy razem po Himalajach i Ameryce Południowej, w końcu dołączył do mnie przed rokiem na dobre, zjeździliśmy kawał Azji Centralnej, Wietnam, zrobiliśmy kolejne 20 tys. km po Ameryce Południowej i zaplanowaliśmy sobie fajne lato w Azji.

Przyleciał do Europy mając dwie pary spodni i trzy koszulki, polar i ciuchy motocyklowe. No i tę samą czapeczkę, którą miał 10 lat temu. Uwielbia lody, ale nie kupi tych w McDonalds, bo sprzedają je w jednorazowych kubkach.

Potrafi się wściec, bo ktoś mu do szpitala przyniósł rzeczy w plastikowejtorbie. Ale wszyscy, którzy spotkali Stevea na swojej motocyklowej drodze pamiętajągo jako gościa, który każdemu pomoże. Jegonie trzeba prosić o pomoc: on pierwszy bierze się do zmiany dętki, wieczorem przejrzywszystkie motocykle, nasmaruje łańcuchy i pierwszy czeka z kawąna biwaku. Rano i wieczorem. Nieważne czyjesteś Polakiem, Niemcem czy Hiszpanem, czy jeździsz nową beemką, KTM czy starym„japończykiem” – ten gość to najlepsze co Cię może spotkać na drodze. Sam byłemświadkiem setek takich zachowań. Chętnienapisałbym, że to chodzący wzór tego co nazywamy motocyklowym braterstwem, aleto niestety nie prawda. Steve wciąż nie chodzi.

Transportowano go z tą złamaną miednicą 500 km do szpitala w Duszanbe, trudną górską drogą przez Pamir, z przełęczami powyżej 4000 metrów. Z setkami dziur na każdym kilometrze. Na pewno bolało, ale dał radę. Złamanie okazało się skomplikowane, miednica w strzępach i do tego kilka żeber na dokładkę. Operacja w Tadżykistanie nie wchodziła w grę – dzięki współpracy najbliższych mi osób udało się przewieźć go do Polski. Niezbędny był transport medyczny – 60 tys. USD pokryło ubezpieczenie. Operacja w Otwocku (najlepszy ośrodek w PL zajmujący się miednicami) kosztowała 45 tys. zł. 2 tygodnie temu Steve wyszedł ze szpitala i rozpoczął rehabilitację. W przyszłym tygodniu czeka go kolejna operacja i długa rehabilitacja.

Znamy się 10 lat, ale mało przez ten czas rozmawialiśmy o kasie – nie wiem, czy jest biedny czy bogaty. Głupio mi go pytać na co go stać, a na co nie stać. Bardziej więc czuję niż wiem, że trzeba mu pomóc. Chociażby dlatego, że on za tę pomoc już zapłacił. Zapłacił pomagając innym na drodze, łatając ich gumy, grzebiąc w elektryce, naprawiając palniki w kuchenkach, ucząc jak przejechać przez rzekę, zestrajając zawieszenie, pokazując gdzie najlepiej rozstawić namiot. Wielu spośród tych, których spotkał na drodze nawet nie znają jego imienia i nigdy nie dowiedzą się, że gość ma problem. Wrzucam więc tę informację pomiędzy środowisko adventure, którego ten facet jest ozdobą. Pomiędzy tych, którzy podróżują i tych co o podróżach dopiero marzą. Pokażcie serce facetowi, który ma jaja. Pokażcie mu, że tylko się potknął, a nie przewrócił. Nieważne czy dorzucicie 10 zł czy stówę, ważniejsze jest żeby Steve poczuł, że jesteśmy z nim.

Dziękuję

Krzysztof Samborski

PS Przyczyną wypadku było zablokowanie się tylnego koła w nowym KTM 690. Steve w trudnym terenie pomógł pewnemu Niemcowi na GS1200, który nie był w stanie poradzić sobie z ciężkim motocyklem. Gdy dojechali do asfaltu każdy wsiadł na swój sprzęt. 200 metrów później, gdy wyprzedzał auto, tylne koło KTM się zablokowało. W jego 690-tce zagotował się na zjazdach płyn hamulcowy.

Wpłacający511

 
TOSCOM
5 000 zł
A
A/P
3 000 zł
KS
Krzysztof Samborski
2 000 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
2 000 zł
PB
Piotr Białowicz
1 600 zł
TT
Tomasz Tarkowski
1 500 zł
AP
Adam Piotrowski
1 500 zł
IS
Ida Stankiewicz
1 000 zł
PS
Paweł Stankiewicz
1 000 zł
KC
Kazimierz chec
1 000 zł
Zobacz więcej

Komentarze76

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

495 122 zrzutki


A ty na co dziś zbierasz?