Leczenie chorych kotków, utrzymanie kociaków styczeń/luty
Leczenie chorych kotków, utrzymanie kociaków styczeń/luty
Opis zrzutki
Kochani ❤️
Bardzo potrzebujemy Waszej pomocy 🙏🙏🙏💔
Pochorowały nam się kociaki i to poważnie💔
Lesiu niestety coraz gorzej się czuję, mały Irysek syn Paprotki również jest poważnie chory, Puchon i jego osłabiony układ immunologiczny nabawili się bakteryjnego zapalenia skóry , ale najgorsze spotkało w naszą kochaną Hani, która jest w domu tymczasowym a w Niemczech, ale zacznijmy od początku.....
Na kochany Leszek ❤️, którego wszyscy znają i kochają jak wiecie choruje na niewydolność nerek 💔.
Od czasu kiedy Leszek do nas przyjechał schudł o połowę, bo zapewne pamiętacie tego grubego Leszka który ważył niespełna 8 kg teraz waży jedynie 4 300 kg i już parę razy się zdarzyło że ktoś go nie poznał, ale Leszek nie będzie już nigdy takim naszym grubiutkim Lesiem jak był. Jedyne o czym teraz marzymy to żeby po prostu był, żeby jak najdłużej udawało mu się pokonywać chorobę i żeby miał siłę z nią walczyć .
Leszek codziennie przyjmuje kroplówki i leki na nerki dodatkowo leki na apetyt, sterydy, leki przeciwwymiotne, aranesp ( zastrzyk który stymuluje szpik do produkcji czerwonych krwinek) . Leszek potrafi czasem 3 dni nie jeść, to jest dla nas bardzo stresujące, dostaje 5 miseczek z różnego rodzaju jedzonkami, ale nic nie rusza, jedynie po lekach w miarę ładnie je. Dbamy o niego jak tylko możemy bo to takie nasze oczko w głowie, ale żeby o niego dbać potrzebujemy niestety dużo funduszy, bo walczymy o naszego Leszka każdego dnia, każdy dzień dla niego jest na wagę złota 💔
I tutaj Was musimy prosić o pomoc i wsparcie, żeby Leszek jak najdłużej mógł z nami być 🙏🙏🙏❤️
Drugim chorym kotkiem jest Irysek syn Paprotki 💔😭. Irysek wprawdzie jest już w swoim domku , ale jak tylko dowiedzieliśmy się że jest chory od razu zaproponowaliśmy pomoc w leczeniu. Dlatego dołączamy małego łobuza do zbiórki. Irysek jest już miesiąc leczony ,czuje się coraz lepiej, ciągle potrzebujemy dla niego lekarstw 😭😭😭.
Leczenie Iryska wyniesie trochę ponad 3000 💔😭


🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾
No i nasz kochany Puchon, który nabawił się bakteryjnego zapalenia skóry . Po ciężkim kaliciwirusie jaki przeszedł , jego układ odpornościowy ciągle jest osłabiony , mimo leków odpornościowych które dostaje ciągle walczymy z jego układem immunologicznym.
Jeśli widzicie ubranego Puchona na sali, to znaczy że właśnie był okąpany w leczniczych szamponach , później przechodzi inhalację i podanie leków . Na szczęście nasz Puchcio jest kotkiem bezproblemowym w obsłudze.
No i jak widać po jego gabarytach uwielbia jeść 😀🥰🤣
🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾
Historia Hani ...... Śmietanki
Zdjęcia jeszcze z kawiarni 🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻



Nie wiem czy ktokolwiek pamięta naszą Śmietankę , kochaną koteczke , która chyba nigdy nie była na kociej sali , przerażała ją bardzo cała otoczka kawiarni, uciekała do góry na szafy chowała się w domkach.
Dla ludzi cudowna....lubiła być głaskana , kociaki były jej obojętne nie robiła im krzywdy nie wchodziła w drogę, ona też była im obojętna.
Ciągle sama schowana w budkach szukająca czułości i miłości. Żyła sobie swoim życiem.
Pewna Pani zaoferowała się , że adoptuje śmietankę i weźmie ją do Niemiec. Tak ogólnie to nie dajemy do adopcji kotów za granicę ale że Pani była , bliską osobą jednej z dziewczyn z fundacji z którą współpracujemy , wspólnie zdecydowaliśmy ,żeby koteczka pojechała. Wyrobiliśmy jej paszport, wszystkie potrzebne badania i dokumenty i czekaliśmy na Panią, która będąc w Polsce u rodziny na początku sierpnia miała zabrać koteczkę ze sobą .
Oczywiście jak się domyślacie Pani się nie pojawiła , więc Śmietanka została z nami i dalej chowała się w swoich budkach.
A tymczasem my traciliśmy jeden z naszych domków tymczasowych, ponieważ Pani Iwonka z mężem przeprowadzali się na stałe do Niemiec 😭😭😭.
W dniu kiedy przyjechali pożegnać się do kawiarni zobaczyli kotkę która chowała się w budkach i postanowili zabrać ją ze sobą, a że miała paszport pojechała dziewczynka po lepsze życie 1200 kilometrów .
Za co oczywiście z całego serducha dziękujemy ❤️
Śmietanka dostała nowe imię Hani, powolutku przyzwyczajała się do nowego domu do swojej przybranej siostry Zojki i brata pieska Bobika. Pokazywała oczywiście kto tu rządzi, ale koniec końców wszyscy razem się dogadali i spokojnie sobie żyli .


Oczywiście żeby nie było za dobrze Hani zaczęła ostatnio źle się czuć, przestawała jeść, zrobiła się bardziej apatyczna jak zupełnie inny kotek.
Iwonka pojechała z nią do weterynarza. Niestety wyniki badań jednoznacznie pokazują niewydolność nerek.
Już chyba nic gorszego tej biednej koteczce nie mogło się przydarzyć.





Już chyba lepiej gdyby miała zapalenie otrzewnej cokolwiek ale nie nerki. Wizyty w Niemczech u weterynarza są bardzo drogie , to jakieś kosmiczne kwoty.
Hani trzeba leczyć, nie możemy ich tak zostawić bez żadnej pomocy.
Myśleliśmy żeby wziąć ją z powrotem ale to nie ma zupełnie sensu, bo gdzie ją damy do kawiarni ona już zupełnie nas nie pamięta, na dodatek zaczniemy podawać jej kroplówki, zastrzyki i inne leki. Nie takiego końca chcemy dla tej słodkiej kotki.
Postanowiliśmy spróbować inaczej, będziemy wysyłać Hani leki, kroplówki, suplementy i trochę jedzonka.
A koteczka niech sobie spokojnie bez stresu żyje w swoim domku w którym jest szczęśliwa.
I tu prośba do Was kochani o pomoc .
Potrzebujemy nazbierać pieniążków na to wszystko żeby raz w miesiącu wysłać paczkę z lekami dla Hani.
Iwonka naprawdę robi wszystko co w jej mocy ,ale sama jest chora i my musimy naprawdę im pomóc.
Zawsze mogliśmy na nich liczyć, zawsze Iwonka z mężem bez wahania brali nam kotki na dom tymczasowy. W kawiarni dużo kotków jest właśnie od nich .
Nie moglibyśmy spać spokojnie nie pomagając im i Hani
💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔
🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻🔻
Obecnie w kawiarni mieszkają 32 koty z czego dwa przewlekle chore jeden na obserwacji. Mamy też rodzinkę mama ,tata i dwójka dzieci, jedno dzieciątko niestety umarło 💔😭😭😭, bo była trójka 💔😭😭😭
A w domach tymczasowych mamy Marysię i Patunie ❤️❤️❤️, dwie małe koteczki na kwarantanny. Dopiero po drugim szczepieniu będą mogły przyjść do kawiarni 🥰
Marysia ❤️

Patunia ❤️

A więc Kochani potrzeby są ogromne....
Miesięcznie potrzebujemy około 400 puszek 400g co daje kwotę ok. 3 tys. i 16sztuk 25 litrowych worków żwirku co daje kwotę 1200 zł.
Oprócz puszek nasze kociaki jedzą mięso surowe które na bieżąco kupujemy świeżutkie, oczywiście kupujemy mnóstwo saszetek bo nie wszystkie chcą puszki.
Paproć ciągle się kłóci co by zjadła a czego nie 🤦😭
No ale leczenie to już zupełnie inna sprawa.
Fakturka za grudzień opiewała na kwotę 4 tys.
Dodatkowo leki kupowane w aptekach.


Tak więc jak sami widzicie bardzo ale to bardzo potrzebujemy Waszej pomocy 🙏🙏🙏
Niektórzy myślą że dostajemy coś z miasta, lub nie wiadomo skąd. Nie nic nie dostajemy ani grosza.
Jedynie na Was kochani ❤️ zawsze możemy liczyć, tylko wy nam pomagacie .
Wpłacacie na zrzutki , przynosicie jedzonko, lekarstwa dla kociaków, fanty na bazarek.
Tylko na Was możemy liczyć ❤️❤️❤️
Mruczkowy bazarek - książki Żaneta Figiel
Od Ciri :)