id: 2v9v9u
Ratujemy konającego Kudłacza
Ratujemy konającego Kudłacza
Aktualności2
-
Kochani, z Geneviev jest źle. Sunia skrajnie zniszczony kręgosłup, zniszczone biodra, problemy z wątrobą, dostała też zapalenia żołądka. Była hospitalizowana, u lekarza jest teraz codziennie. Diagnostyka będzie długa i kosztowna... Już teraz pomoc Geneviev kosztowała nas około 2 tysięcy złotych...
Najgorsze jest to, że pies cierpi, bo taki los zgotował jej cZŁOwiek! Mamy informację, zgodnie z którą kiedy sunia przestała chodzić, to okrutna pseudowłaścicielka... jechała po następnego psa, bo ten "i tak niedługo zdechnie". To cZŁOwiek doprowadziła Geneviev do takiego stanu.
Zrobimy wszystko, aby ją uratować. Będziemy jeździć do chirurgów-ortopedów, kardiologów, neurologów.
Jednak musimy mieć za co...
Błagamy Was o pomoc!
Poniżej wstawiamy też wypisy wizyt od lekarzy naszej kudłatki, rachunki, potwierdzenia zakupu karmy i legowiska.
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Poniedziałek, godzina 18. Dostaliśmy zgłoszenie o złej sytuacji psów mieszkających w podwrocławskiej wsi Miłocice. Jedziemy na miejsce. Wychodzi po nas mały przestraszony psiak. Wchodzimy na teren posesji. Naszym oczom ukazuje się przerażający widok, który wyciska łzy z oczu.
Sytuacja psów nie jest zła, jest po prostu tragiczna. Rozpadające się pseudobudy, łańcuchy, puste, dawno nienapełniane miski z ziemią. I ON. Leżący na gołej ziemi pod drzewem staruszek, który nie jest w stanie nawet się podnieść. Patrzy na nas tylko smutnymi oczami, błagając o ratunek.
Decyzja może być tylko jedna - zabieramy stamtąd wszystkie psy. Kudłacza i 3 młode psiaki, które wkrótce podzieliłyby jego los.
Kudłacz nie chodzi. Jeśli już się podniesie, to przejdzie tylko parę mikrokroków. Żeby zjadł lub się napił, musimy go podtrzymywać. Wiemy już, że na pewno ma chore serce - wykazało to wczorajsze wstępne badanie u weterynarza. Dziś strzyżenie i kolejna wizyta.
Kudłacz najprawdopodobniej będzie musiał być leczony stacjonarnie, bo jest zbyt słaby, żebyśmy dali radę w warunkach domowych. Z kołtunami waży zaledwie 4 kilo, jest skrajnie wychudzony i niedożywiony.
Nasze półki z jedzeniem i akcesoriami świecą pustkami. Podobnie nasze konto. Nie stać nas na leczenie i diagnostykę Kudłacza, a trzeba zrobić wszystko... rozszerzone badania krwi, usg, rtg, echo serca, ekg... do tego specjalistyczna karma, kroplówki...
Musicie nam pomóc! Będziemy walczyć do końca i wierzymy, że razem z Wami uratujemy Kudłacza.
Sytuacja psów nie jest zła, jest po prostu tragiczna. Rozpadające się pseudobudy, łańcuchy, puste, dawno nienapełniane miski z ziemią. I ON. Leżący na gołej ziemi pod drzewem staruszek, który nie jest w stanie nawet się podnieść. Patrzy na nas tylko smutnymi oczami, błagając o ratunek.
Decyzja może być tylko jedna - zabieramy stamtąd wszystkie psy. Kudłacza i 3 młode psiaki, które wkrótce podzieliłyby jego los.
Kudłacz nie chodzi. Jeśli już się podniesie, to przejdzie tylko parę mikrokroków. Żeby zjadł lub się napił, musimy go podtrzymywać. Wiemy już, że na pewno ma chore serce - wykazało to wczorajsze wstępne badanie u weterynarza. Dziś strzyżenie i kolejna wizyta.
Kudłacz najprawdopodobniej będzie musiał być leczony stacjonarnie, bo jest zbyt słaby, żebyśmy dali radę w warunkach domowych. Z kołtunami waży zaledwie 4 kilo, jest skrajnie wychudzony i niedożywiony.
Nasze półki z jedzeniem i akcesoriami świecą pustkami. Podobnie nasze konto. Nie stać nas na leczenie i diagnostykę Kudłacza, a trzeba zrobić wszystko... rozszerzone badania krwi, usg, rtg, echo serca, ekg... do tego specjalistyczna karma, kroplówki...
Musicie nam pomóc! Będziemy walczyć do końca i wierzymy, że razem z Wami uratujemy Kudłacza.
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez
formularz.
Macie wielkie serca. Super, że są takie osoby jak Wy. Oby psiaki szybko wydobrzały ❤️
Powodzenia i dzięki za to co robicie.