Maleństwo walczy o życie...
Maleństwo walczy o życie...
Aktualności1
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Przeżyła jako jedyna z czterech...
Choć i ona miała marne szanse.
Teraz nadal walczymy o jej zdrowie, które wymaga leków i wizyt w lecznicy weterynaryjnej.
W pewnym zakładzie pracy żyła sobie kocica. Zapewne po to, by polować na myszy. Nie była "farmerska", ale "zakładowa". Oczywiście, nikt nawet nie pomyślał, żeby kotkę wykastrować. NO BO, PO CO?!
Kocica się okociła, pojawiło się czworo maluchów.
Niedługo pocieszyły się obecnością swojej matki. Trzy dni temu zginęła pod kołami samochodu, bo prawdopodobnie poszła szukać, czegoś do jedzenia, żeby wykarmić swoje dzieci. Wyszła i nie wróciła.
A ludzie przez trzy dni nie zrobili nic, żeby tym kotom pomóc, no może poza karmieniem krowim mlekiem (czego ja bym pomocą nie nazwała)🤦♀️😔
Skrajnie wycieńczone i totalnie wychłodzone trafiły do mnie. Niestety, tylko trzy. Czwarty nie przeżył.
Gdybym ich nie zabrała, nie żyłyby wszystkie, bo "życzliwi i dobrzy" ludzie zostawili je same sobie w kartonie, w tym zakładzie na weekend.
Dwa kolejne zmarły nam na rękach.
Skutki nieodpowiedniego karmienia oraz wychłodzenia - zrobiłyśmy wszystko, co mogłyśmy, ale nie mogłyśmy cofnąć czasu.
Przeżyło jedno maleństwo. Jedna, bardzo dzielna dziewczynka, która trafiła do cudownego domku tymczasowego w Opolu.
Niestety, to nie koniec jej walki.
Choć zaczęła jeść, jelita podjęły pracę, teraz wychodzą skutki uboczne wychłodzenia - maleństwo ma paskudną infekcje dróg oddechowych, która wymaga leczenia antybiotykami i stymulatorami odporności.
Miałam nie zakładać nowej zbiórki, ale w tej sytuacji niestety nie mam wyjścia. Koszt jednej wizyty z zastrzykami to około 250 zł.
Przy piętnastu kotach, które mam pod opieką, nie jestem w stanie pokryć kosztów leczenia tej maleńkiej koteczki.
Dlatego chowam dumę do kieszeni i bardzo proszę o wsparcie dla tej niewinnej kruszynki.
