id: 2x7xb2

Walka z nowotworem złośliwym mózgu- „normalność” dla Jasia.

Walka z nowotworem złośliwym mózgu- „normalność” dla Jasia.

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
99 899 zł 
z 120 000
83%
35 dni
do końca
1338
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Nasi użytkownicy założyli 911 861 zrzutek i zebrali 873 487 774 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

Wszystko zaczęło się niewinnie, od kontrolnej wizyty naszego syna u okulisty. Wzrok okazał się w porządku, ale lekarz stwierdził, że tarcze oka są obrzęknięte i przekrwione, w związku z czym kieruje nas na SOR, do neurologa. I tam, 27 stycznia, po tomografii, padła diagnoza, która sprawiła, że nasz świat nagle stanął w miejscu: GUZ MÓZGU!

„Jak to, nasz Jaś?! Guz mózgu?!?! To niemożliwe! Czemu on? Jak tak radosny, pełen życia 9 letni chłopiec może nagle zapaść na tak poważną chorobę?! No jak!? Czemu on – to tylko dziecko?!.

Tego dnia rozpoczęliśmy naszą nierówną walkę z zupełnie nieznanym nam wcześniej przeciwnikiem: 3 lutego Jaś przeszedł operację usunięcia guza mózgu. Przebiegła ona pomyślnie, guz został częściowo usunięty. Wstępna intra operacyjna wykazała, że guz jest agresywny i że mamy czekać 14 dni na wyniki histopatologiczny. Nasz świat wywrócił się do góry nogami. Świat, który z miłością stworzyliśmy, został zaatakowany przez guza Meduloblastoma IV stopnia. 

„Jak mamy sobie z tym poradzić? Jaś nie jest jedynakiem, ma jeszcze dwie wspaniałe siostry… To jest nie do ogarnięcia! Damy radę, jakoś uda nam się to poukładać. Musimy to zrobić dla Jasia. Jasia, którego życie tak ogromnie, wielowymiarowo się zmieniło!”.

Nasz synek od 27 stycznia przebywa w szpitalu. Złapaliśmy bakterie, mamy powikłania pooperacyjne, z rany wydobywa się płyn mózgowo-rdzeniowy. Jaś – zamiast w domu, zamiast na podwórku z rówieśnikami! – był już sześć razy na bloku operacyjnym. Mamy nadzieję, że ten ostatni zabieg (założenie zastawki komorowo-otrzewnowej), który się odbył 8 marca, wreszcie mu pomoże. Wcześniejsze nie pomagały… Kolejny dzień… kolejna sala operacyjna… W międzyczasie Jaś przyjął pierwszy z czterech cykli chemioterapii. Do tego 6 tygodniu radioterapii oraz 8 cykli chemii przypominających…. Ciągłe bycie na czczo od 2 w nocy, ciągłe badania, kłucia, zabiegi, kroplówki, tomografy, rezonansy... Brak kontaktu z tatą, siostrami, rówieśnikami… Jaś jest bardzo dzielny, wspaniały, ale niekoniecznie szczęśliwy. Cierpi fizycznie i cierpi przez brak tej naszej wcześniejszej, tak teraz odległej normalności…

Nie wiemy, co dokładnie nas czeka. To dopiero początek naszej drogi. Drogi, którą musimy przebyć wszyscy razem, dla Jasia. Chcemy zrobić wszystko, co się da, żeby Jaś mógł żyć normalnie. I będziemy robić wszystko, aby Jaś mógł wyzdrowieć i znów być szczęśliwy. Po wyjściu ze szpitala będziemy próbować wszelkich dostępnych źródeł leczenia, będziemy musieli zadbać o jego kondycję psychiczną (psycholog), fizyczną (rehabilitacja) i witalną (leki, dieta, suplementy). To wielkie wyzwanie, pod każdym względem – również finansowym. Nigdy wcześniej nie prosiliśmy o pomoc, ale teraz wiemy, że nie damy sobie rady sami. I że nie prosimy o pomoc dla nas, ale dla naszego Jasia, który chce żyć i przed którym jeszcze cały świat do zdobycia!!!

Sylwia, Łukasz, Karolina, Aleksandra.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 1338

preloader

Komentarze 41

 
2500 znaków