Na opłacenie długu w lecznicy
Na opłacenie długu w lecznicy
Opis zrzutki
Kochani,
wszyscy, którzy mnie znają doskonale wiedzą, że proszę o pomoc tylko wtedy, kiedy nie mam wyjścia. W większości przypadków opłacam leczenie tymczasów i kotów bezdomnych z własnej kieszeni. O większości akcji pomocowych nie wiecie, bo czasu mi brakuje, żeby wszystko opisywać.
W tym przypadku muszę poprosić o pomoc ludzi dobrej woli.
Zazwyczaj w takich przypadkach piszę długo, ze szczegółami. Tym razem nie mam siły, żeby opisywać wszystko ze szczegółami, będą tylko fakty.
1. Karmicielka z zaprzyjaźnionionego stada poprosiła mnie o pomoc.
2. Dwa koty ze stada przepadły ponad tydzień temu, nie pojawiły się w miejscu karmienia- zapewne nie żyją.
3. Jeden kot został znaleziony w stanie agonalnym w budce- został poddany eutanazji- była to jedyna rozsądna decyzja, nie było dla niego ratunku.
4. Czarna kotka trafiła do lecznicy, walczyliśmy. Badania krwi, usg, rtg, karmienie na siłę. Niestety, nie udało się. Kotka już nie cierpi, biega beztrosko za Tęczowym Mostem...
5. Ostał się kocurek Oczko. Kocurek ma około 7-8 lat. Jest wykastrowany. W poniedziałek musi opuścić lecznicę.
Nie mam dla niego miejsca. Ma wrócić na działki, gdzie odeszło kilka jego kocich towarzyszy ze stada?
Na cito szukamy domu tymczasowego/domu stałego dla Oczka.
Może jakaś fundacja mogłaby go przejąć?
Kocurek jest wykastrowany, wyleczony, mega miziasty i kontaktowy.
Jeżeli ktoś zdecyduje się na dt/ds, zapewnie szczepienie i sanacje w przyszłości.
Nie pozwólmy, żeby musiał wrócić na ulicę. 🙏
Za ratowanie życia Oczko i Czarnuszki (*) mam w lecznicy dług na blisko 2 tysiące złotych.
Próbowałam. Miałam nadzieję, że uda nam się ją uratować...
Będę ogromnie wdzięczna za jakąkolwiek wpłatę- nawet 1zł. <3