Blisko 100 kotów do wykarmienia. Błagamy o pomoc.
Blisko 100 kotów do wykarmienia. Błagamy o pomoc.
Opis zrzutki
To zdanie łamie nam serce. Bo telefonów z prośbą o pomoc nie ubywa. Potrącony kot przy drodze. Maleńkie kocięta wyrzucone do śmietnika. Chore zwierzę znalezione na działkach. Kot, który od kilku dni nie jadł.
Kolejny. I kolejny....
Ale dziś coraz częściej patrzymy na pusty stan konta i nie wiemy, co odpowiedzieć.
Nie dlatego, że nie chcemy pomóc. Dlatego, że zwyczajnie nie mamy już za co.
Pod opieką fundacji jest blisko 100 kotów. Każdego dnia musimy kupić karmę, żwirek, leki. Opłacić leczenie, badania, zabiegi. Nakarmić tych, których nikt nie chce. Uratować tych, których wszyscy skreślili.
Ta zbiórka nie jest na nowe legowiska. Nie jest na remont. Nie jest na marzenia. Jest na to, żeby koty miały co jeść jutro. Żeby chore zwierzę dostało leki. Żebyśmy nie musieli odwracać wzroku, kiedy ktoś zadzwoni z informacją o kolejnym potrąconym kocie.
Najgorsze jest jednak to, że właśnie zaczyna się sezon kociąt. Za chwilę znów zaczną dzwonić telefony. "Ktoś wyrzucił noworodki do lasu." "Przy śmietniku leży karton z małymi." "Potrącone kocię potrzebuje pomocy."
I po raz pierwszy od wielu lat naprawdę boimy się, że będziemy musieli powiedzieć:
"Przepraszamy. Nie mamy już możliwości pomóc."
A za tymi słowami kryje się czyjeś życie.
Każdego dnia patrzymy w oczy kotom, które dla kogoś były niewidzialne.
Starym. Chorym. Niepełnosprawnym. Potrąconym przez samochody. Wyrzuconym jak śmieci. Takim, które przez lata czekały na dom i nikt nigdy po nie nie przyszedł 💔
Dziś pod opieką Fundacji Animal Care Arkadia jest blisko 100 kotów. Nie tylko tych mieszkających w fundacji, ale również dzikich kotów żyjących na ogródkach działkowych, które regularnie dokarmiamy, leczymy, kastrujemy i ratujemy wtedy, gdy zachorują lub ulegną wypadkowi.
Nie mamy za sobą wielkich sponsorów. Nie mamy dotacji, które pokryją leczenie. Mamy tylko ludzi o dobrych sercach. I właśnie dlatego dziś prosimy o pomoc.
Możesz wesprzeć nas wpłatą. Możesz przekazać karmę, żwirek, środki czystości. Możesz udostępnić tę zbiórkę. Każda forma pomocy ma znaczenie.
Bo za każdą fakturą z lecznicy stoi czyjeś życie.
🐾 Danai – trzyłapka.
Przez długi czas błąkała się z wiszącą, złamaną łapką. Nikt nie zatrzymał się, by jej pomóc. Gdy w końcu trafiła pod opiekę weterynarzy, było już za późno, aby uratować kończynę. Łapkę trzeba było amputować.
🐾 Helenka – "suwaczek".
Potrącona przez samochód. Właścicielka chciała ją uśpić. Weterynarz odmówił, bo mimo niedowładu tylnych łap Helenka mruczała i lizała mu ręce. Jakby chciała powiedzieć: "Ja nadal chcę żyć".
🐾 Rudi, Rysia, Benio i Henio.
Cztery koty chore na białaczkę kocią (FeLV+). Choroba, która bez leczenia odbiera szansę na życie. Potrzebują leków, badań, szczepień, suplementów i specjalistycznej karmy. To koszt tysięcy złotych, ale daje realną szansę na dalsze życie.
🐾 Ludwiczek, Filipek i inni.
Przez dwa lata byli ogłaszani do adopcji. Nikt ich nie chciał. Jeden bez oczka, drugi chory, trzeci "nie taki". Trafili do nas, bo nie mieli dokąd pójść.
🐾 Mimi.
Leżała nieruchomo przy drodze. Mijali ją ludzie. Ratunek przyszły dopiero przynieść dwie małe dziewczynki, które nie potrafiły przejść obojętnie obok cierpienia.

🐾 Guciuś.
13-letni staruszek. Chory na wątrobę i trzustkę. Potrzebuje leków, suplementów i specjalistycznej diety. Bez nich jego organizm po prostu nie da rady.
🐾 Tosia i Tymuś znalezione ciężko chore na polnej drodze. Udało się je uratować. Teraz potrzebują dalszej opieki.

🐾 Chichotek.
Przeszedł przez piekło. Walczył o życie w klinice weterynaryjnej, miał przetaczaną krew. Dziś nadal potrzebuje opieki, ale wreszcie jest bezpieczny.

To jednak tylko kilka historii.
Za każdą miską stoi kolejne zwierzę, które ktoś porzucił, skrzywdził albo po prostu przestał kochać. Nie sposób opowiedzieć ich wszystkich. A codziennie pojawiają się nowe.
Przyszła wiosna i lato.
To czas, kiedy rodzą się setki kociąt.
Czas telefonów z informacją o kartonie pełnym maluchów przy śmietniku.
O noworodkach wyrzuconych do lasu.
O ślepych jeszcze kociakach pozostawionych na pewną śmierć.
Telefon dzwoni niemal codziennie.
"Znaleźliśmy małe kotki. Pomożecie?"
I coraz częściej musimy odpowiadać:
Nie mamy za co.
To najgorsze słowa, jakie można wypowiedzieć osobie proszącej o ratunek dla zwierzęcia.
Bo my wiemy, co dzieje się później.
Wiemy, że nie wszystkim uda się pomóc.
Jeśli możesz:
❤️ wpłać choćby symboliczną kwotę,
❤️ podaruj karmę, żwirek lub środki czystości,
❤️ udostępnij tę zbiórkę dalej.
Dla Ciebie to może być jedna kawa mniej.
Dla nich może oznaczać leczenie, pełny brzuszek albo po prostu kolejny dzień życia.
Pomóż nam dalej ratować tych, których nikt nie chciał.
Bo dopóki mamy środki, dopóty możemy powiedzieć kolejnemu potrzebującemu kotu: "Tak. Pomożemy." 🐾❤️