id: 3unpne

POMÓŻ MI POKONAĆ RAKA DLA MNIE I MOJEGO SYNKA

POMÓŻ MI POKONAĆ RAKA DLA MNIE I MOJEGO SYNKA

 
Marta Pawełas

Aktualności5

  • Kochani,


    Pewnie wielu z Was niedługo będzie robić rozliczenie PIT.

    Ten rok jest dla mnie wyjątkowo ważny- to kluczowy etap mojego leczenia i powrotu do zdrowia. Jeśli chcielibyście mnie wesprzeć w tej drodze będę Wam ogromnie wdzięczna za przekazanie swojego 1,5% podatku na moje subkonto w fundacji.

    Dla Was to tylko 1,5% podatku, dla mnie realna szansa na zdrowie i życie bez bólu, strachu i lęku. Tak bardzo upragnione🥺

    Z całego serca dziękuję za każde wsparcie i udostepnienie🙏❤️


    Twoja pomoc = Moja nadzieja na lepsze jutro.

    ahJkcEOOGfRt9pNw.png

    0Komentarzy
     
    2500 znaków

    Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Pamiętam tylko przyspieszone bicie serca, coraz głośniejszy oddech, zmęczenie w chyba każdej części ciała. I radość — nie dało się jej powstrzymać. Zresztą, nie było ku temu powodu. Pomyślałam wtedy, że piękno sportu, zwłaszcza biegów górskich, jest tym, co chciałabym przekazać mojemu dziecku jako jedno z cenniejszych doświadczeń.

Nie sądziłam, że może przeszkodzić mi w tym nowotwór. Że pojawi się dokładnie rok po narodzinach Kacpra – mojego synka.

blGrxdjRsgMb4xA1.jpg

Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele!


Zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie w jednym z najtrudniejszych momentów mojego życia.

Podczas urlopu macierzyńskiego, gdy opiekowałam się moim synkiem Kacprem, usłyszałam diagnozę, która wywróciła nasz świat do góry nogami: nowotwór piersi, G3 (rak o wysokim stopniu złośliwości, luminalny B, HER2 dodatni). Wiadomość przyszła tuż przed pierwszymi urodzinami Kacpra. We wrześniu tego roku czas stanął w miejscu. Zamiast cieszyć się rodziną, bliskością i rodzicielstwem, spędzałam dni na szukaniu informacji o moim nowotworze. Zamiast czytać Kacprowi wierszyki, czytałam opinie o moim typie raka: „charakteryzuje się bardzo wysoką agresywnością, szybkim wzrostem, tendencją do przerzutów”.

Jakiekolwiek plany na przyszłość znikały z kolejnymi wiadomościami. Tam, gdzie jeszcze rok wcześniej narodziło się dla nas nowe życie, teraz pojawił się strach i niepewność.

yqCsumsnDO53TmFb.jpg


Jak wygląda moje leczenie i dlaczego potrzebuję wsparcia


W połowie października rozpoczęłam pierwszą chemioterapię, która potrwa kilka miesięcy. Po niej czeka mnie mastektomia, rehabilitacja i kolejne cykle mocnej, wyniszczającej chemii – z możliwą jednoczesną radioterapią, immunoterapią, a następnie hormonoterapią. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem leczenia... Jeśli nowotwór zareaguje odpowiednio na terapię...

Jeśli — bo jak już wiem od lekarzy — trafiłam na bardzo trudnego przeciwnika.

Czeka mnie długa, wyniszczająca walka o życie. Lekarze nie potrafią dziś powiedzieć, czy zastosowana terapia zadziała – okaże się to dopiero po kilku cyklach.

Choć samo leczenie onkologiczne jest refundowane przez NFZ, w rzeczywistości wygląda to tak, że bez kosztownych terapii wspomagających trudno jest przetrwać chemię bez szeregu skutków ubocznych i utrzymać organizm w stanie pozwalającym walczyć.

Aby leczenie działało jak najlepiej, konieczne jest między innymi:

  • stosowanie odpowiedniej diety przeciwzapalnej, niskowęglowodanowej, a najlepiej tłuszczowo-białkowej,
  • korzystanie z suplementów ochronnych przed każdym cyklem chemii i odbudowujących po nim,
  • przyjmowanie szeregu witamin wzmacniających, detoksykacyjnych oraz ochronnych dla serca, wątroby, jelit, układu krwionośnego i nerwowego.

To wszystko ma pomóc znieść to wyniszczające leczenie, wspierać regenerację i chronić zdrowe narządy.

Wiem, że przede mną jeszcze wiele nieprzewidzianych kosztów. Leczenie może wymagać zmian, dodatkowych konsultacji, terapii wspomagających, dojazdów na badania, rehabilitacji czy wlewów.

Już po pierwszej chemii widzę, jak bardzo osłabiła i wyniszczyła mój organizm – wymioty, biegunki, bóle mięśni, kości, zawroty głowy, neuropatia, utrata węchu, krwotoki z nosa, pogorszenie widzenia...


Nigdy nie przypuszczałam, że będzie mi aż tak trudno


Nigdy nie przypuszczałam, że upór i siła, które rozwijałam podczas biegów, przydadzą mi się najbardziej właśnie teraz – w chwili, gdy moje ciało jest słabsze niż kiedykolwiek było.

Mimo to, z tygodnia na tydzień, staram się tę siłę w sobie odnajdywać. To ona pozwala mi, mimo ogromnego wyczerpania, opiekować się Kacprem. W tym wszystkim to on jest moją największą siłą i motywacją, zwłaszcza wtedy, gdy jestem sama w domu.

W opiece nad synkiem wspierają mnie moja mama i tata Kacpra, ale niestety mogą być dyspozycyjni tylko w ograniczonym czasie – dopiero po pracy. Na co dzień opiekuję się dzieckiem sama. Bardzo się boję, że dodatkowy stres związany z brakiem środków i ból po leczeniu uniemożliwią mi zapewnienie mu bezpieczeństwa.


Wymarzyłam sobie Kacpra – i jest. Mam mu jeszcze tyle do opowiedzenia


O moim synku, prywatnym cudzie, myślę codziennie, zwłaszcza przed snem, gdy Kacper już od kilku godzin słodko drzemie w łóżeczku. Zastanawiam się, co będzie z nami za kilka dni, ale myślę też o tym, że jeszcze tyle rzeczy chciałabym z nim zrobić, tyle mu pokazać, tyle planów zrealizować. Marzę, by zobaczyć, jak idzie do przedszkola, do szkoły. Być przy nim, gdy przemierza pierwsze szlaki, przebiec z nim jego pierwszy kilometr, trzymać za kijek, gdy będzie odpinał boczne kółka od roweru. Towarzyszyć mu jak najdłużej. Czasami zasypiam z nadzieją, że gdy się obudzę, pomyślę, że to wszystko, co dzieje się teraz było tylko złym snem. Może kiedyś nadejdzie i taki poranek.

TQ3EhqBgeKgbBVIC.jpg

Rak to strach, który dotyka wielu obszarów


Obawy dotyczące życia i przyszłości trzymam głęboko w sercu. Te codzienne staram się układać „głową”. Boję się myśleć, że bez pomocy finansowej nie będę w stanie udźwignąć wszystkich wydatków. Leczenie generuje ogromne koszty, na które nie byłam przygotowana. Stres związany z brakiem środków już dziś odbiera mi spokój i siłę, której tak bardzo potrzebuję, by walczyć – dla siebie, ale przede wszystkim dla mojego dziecka, które mnie najbardziej potrzebuje.

hNCxZOnppT3sj2d5.jpg

Dlatego zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie finansowe na ten najbliższy, trudny rok – rok walki o moje zdrowie i życie. Otrzymane wsparcie pozwoli mi:

·  pokryć koszty leczenia, wzmocnienia organizmu w trakcie chemioterapii i

mastektomii,

·  przejść profilaktyczną mastektomię i rekonstrukcję drugiej piersi,

·  pokryć koszty dojazdów do placówek medycznych,

·  pokryć koszty rehabilitacji (koniecznej po usunięciu piersi i węzłów chłonnych

oraz osłabieniu ciała chemioterapią i radioterapią),

· zapewnić opiekę nad Kacprem oraz zaspokoić podstawowe potrzeby życia

codziennego.

Z całego serca dziękuję za zrozumienie, każdą pomoc i wsparcie.

Marta

Komentarze 12

 
2500 znaków
  •  
    Użytkownik anonimowy

    Happy Birthday Mała Czarna!

    100 zł
  •  
    Użytkownik niezarejestrowany

    Yoczo.pl

    350 zł
  •  
    Daniel

    Niestety nie mogę pobiec z Wami i spotkać się. Ale mogę pomóc chociaż wpłacają za pakiet startowy :) życzę zdrowia i trzymam kciuki za walkę z chorobą.

    100 zł
  •  
    Sylwia Kalinska

    Zycze Ci duzo sily Marta! Jestesny z Toba 💙💚❤️💜

    50 zł
  •  
    Użytkownik anonimowy

    Walcz z tym najgorszym przeciwnikiem! Jesteś cholernie silna!

    200 zł
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez